1

Czy Netflix uratuje adaptacje gier? Twórca Johna Wicka wyprodukuje serial Splinter Cell

Netflix i Ubisoft będą współpracować nad animowaną serią będącą ekranizacją serii gier Splinter Cell. Za projekt odpowiada scenarzysta "Johna Wicka" Derek Kolstad.

Jakie ekranizacje gier lubicie?

Jeśli zapytam Was o udane ekranizacje gier, to udzielenie odpowiedzi wcale nie będzie takie łatwe. Owszem, nie brakuje zwolenników niektórych filmów, seriali czy animacji, ale obiektywne wskazanie produkcji, która odniosła sukces jest… dość trudne, bo są to pojedyncze przypadki. Pamiętamy, co spotkało filmy „Assassin’s Creed”, „Tomb Raider” czy „Max Payne”.

Podzielone zdania pojawiły się po premierze „Hitmana” czy „Silent Hill”. Ocena „Need for Speed” nie jest łatwym zadaniem, bo trudno jednoznacznie określić, jakie cele miałby zrealizować taki film, skoro gry od pewnego czasu mają problem ze swoją tożsamością. Ale jeśli komuś się spodobał, to tym lepiej dla niego, bo miał na czym zawiesić oko.

Serial dla fanów „Domu z papieru” i dużo filmów. Znamy nowości Netflix na sierpień

Netflix, ustami Reeda Hastingsa i Teda Sarandosa, przyznaje że gry nie są wcale pierwszym obszarem, do którego sięga się po pomysły na filmy i seriale. Są to świetne przykłady udanego budowania nowego świata, ale przełożenie ich na fabularną opowieść filmową czy animowaną nie zawsze gwarantuje sukces.

Netflix zamawia serial animowany bazujący na grze „Splinter Cell” Ubisoftu

Można chyba jednak śmiało zakładać, że gdyby Netflix i jego współpracownicy nie dysponowali konkretnym zamysłem na nową serię, to by się na nią nie zdecydowali. To po pierwsze, a po drugie – jak donosi Variety – platforma zamówiła od razu dwa sezony, czyli w sumie aż 16 odcinków. Każda seria będzie więc liczyć ich osiem, a to już mocna deklaracja wiary w projekt.

Polska superprodukcja „Król” – pierwszy zwiastun serialu Canal+. Spodoba Wam się!

A „Splinter Cell” nie jest pierwszym i jedynym tytułem, który opiera się na silnej marce spośród gier, bo Netflix ma już w swoim katalogu „Castlevanię” oraz „Wiedźmina„. Serial z Henrym Cavillem bazuje oczywiście na prozie Andrzeja Sapkowskiego, ale trudno byłoby chyba komukolwiek dzisiaj uwierzyć, że gdyby nie sukces gier, to franczyza cieszyłaby się takim uznaniem i popularnością. A Netflix nie zamierza przecież nie wykorzystać nabytych praw – planowana jest odrębna animacja oraz aktorski spin-off „The Witcher: Blood Origin”, który opowie o pierwszym Wiedźminie.

Znane nazwiska i marki nie gwarantują tytułu serialu czy filmu

Netflix rusza więc za rozpoznawalnymi nazwiskami i mocnymi markami, by wzbogacić swój katalog w tytuły, które już przy pierwszym spotkaniu będą ciekawić i angażować widzów. Nie jest to ani nowa ani rzadko stosowana praktyka, ale wielokrotnie przekonywaliśmy się o tym, że nawet najlepsza obsada i twórcy oraz niezwykle popularna franczyza nie gwarantują sukcesu.

Wręcz przeciwnie – w przypadku takich projektów zadanie jest jeszcze trudniejsze, ponieważ podejmując się adaptacji gry musimy być gotowi na spotkanie z konkretnymi oczekiwaniami i wyobrażeniami graczy oraz fanów. A nie tylko dla nich dany bohater czy cały świat już coś oznaczają, dlatego zmierzenie się wymaganiami osób zaangażowanych w rozwój danej marki to nie lada wyzwanie.

Będzie gorąco, bo mnóstwo hitów. Sierpień na HBO GO – pełna lista premier

Choć „Wiedźmin” spotkał się raczej z ciepłym przyjęciem widzów i na platformie w ciągu pierwszych czterech tygodni oglądało go ponad 76 milionów domostw (co oznacza, że widzów mogło być znacznie więcej), to produkcja nie zachwyciła krytyków na tyle, by serial mógł zagwarantować platformie nominacje do prestiżowych nagród Emmy. Z drugiej zaś strony, Netflix nie ma powodów do zmartwień, bo zgarnął tych nominacji aż 160 (drugie HBO zdobyło 107) i zostawił konkurencję daleko w tyle.