17

Najpotężniejsze… rozczarowanie – moja walka z Nubią Red Magic 5G

Nubia Red Magic 5G to jeden z najwydajniejszych telefonów na rynku. Niestety wraz z czystą mocą i 144 Hz ekranem otrzymujemy niezwykle badziewny telefon, nie warty swojej ceny.

Dziś nie będzie klasycznej recenzji, bo i telefon, o którym chciałbym wam opowiedzieć do klasycznych zdecydowanie nie należy. Zamiast więc przechodzić przez wszystkie jego aspekty, pomyślałem, że lepiej będzie, jeżeli zabiorę was w małą podróż, podczas której przedstawię, jak zmieniała się moja opinia o bohaterze tego tekstu.

Wszystko zaczęło się niewinnie

Jakiś czas temu napisał do mnie Tomek, czy chciałbym przetestować najnowszą Nubię. Bez chwili zawahania – zgodziłem się. Jakby nie patrzeć – nieczęsto ma się okazję potestować najpotężniejszy telefon na świecie i to jeszcze posiadający tak nietypowe rozwiązanie, jak aktywny układ chłodzenia. Bardzo chciałem sprawdzić, czy rzeczywiście pozwala on urządzeniu na wykręcenie lepszych wyników w benchmarkach niż konkurencja, jak sprawuje się w codziennym życiu i czy dzięki niemu Nubia jako jeden z niewielu producentów opanował problem throttlingu.

Nubia Red Magic 5G – specyfikacja techniczna

  • 6.65 calowy ekran AMOLED, 1080 x 2340 pikseli, 144 Hz, 388 ppi, 82,5% S/B ratio, Corning Gorilla Glass
  • Qualcomm Snapdragon 865 (1 x 2.84 GHz Kryo 585, 3 x 2.42 GHz Kryo 585, 4 x 1.8 GHz Kryo 585), Adreno 650,
  • Android 10 z Redmagic 3.0,
  • 8GB /12 GB RAM,
  • 128GB /256GB pamięci UFS 3.0,
  • Bateria 4500 mAh, szybkie ładowanie 55W,
  • USB Type-C, Dual Sim, gniazdo jack,
  • Aparaty z tyłu: 64 Mpix, f/1.8 (główny), 8 Mpix, f/2.0 (szeroki kąt), 2 Mpix, (macro),
  • Aparat z przodu: 8 MP, f/2.0 (z HDR)
  • Wymiary: 168.6 x 78 x 9.8 mm,
  • Waga: 218 g,
  • Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac/6, dual-band, Wi-Fi Direct, NFC, Bluetooth 5.1, aptX
  • Cena: ~3000 zł, brak oficjalnej dystrybucji  w Polsce

Na początku – ekscytacja

Kilka dni później do moich drzwi zapukał kurier z przesyłką. Pierwsze, co po jej otworzeniu rzuciło mi się w oczy to wygląd opakowania. Zdecydowanie Nubia tu nie oszczędziła. Nie wiem czemu, ale przypomina mi ono opakowania od starych Nokii, mam wrażenie, że ich pudełka kiedyś miały podobne grafiki. W kartonowym opakowaniu znajdziemy sam telefon (oczywiście) wraz z czerwonym kablem i 18 W ładowarką (już nie takie oczywiste). Samo urządzenie, choć na wszystkie możliwe strony krzyczy „GAMING!”(co jak wiecie nieco mi przeszkadza) muszę uznać za całkiem schludnie zaprojektowane. Oczywiście, będziecie wyróżniać się z nim na ulicy, a jego wygląd odpustowo-bazarowej zabawki wyklucza go z użycia np. jako telefon służbowy, ale uważam, że mogło być gorzej. Ciekawiej robi się, gdy przyjrzymy się telefonowi z bliska. W momencie, w którym większość producentów dąży do jak najbardziej ascetycznego wyglądu, Nubia idzie w zupełnie przeciwnym kierunku.

Na przyciski w Nubii jest sporo miejsca, bo telefon ma długość ponad 16 cm. To więcej niż i tak duży już realme X3 SuperZoom, dlatego wiele osób może mieć problem z jego rozmiarem. Z jego lewej strony znajdziemy standardowe przyciski regulacji głośności oraz włączenia/wyłączenia urządzenia, które ze względu na rozmiar telefonu, zostały przesunięte nienaturalnie nisko, aby można było w ogóle dosięgnąć je kciukiem. Na tym jednak standardowe rzeczy się kończą. Pierwszą zauważalną zmianą są otwory wentylacyjne po prawej i lewej stronie telefonu, mające zapewnić dopływ i ujście powietrza fizycznemu wentylatorowi. Nad nimi, z lewej strony, znajduje się jeszcze jeden fizyczny klawisz, przypominający nieco ten od wyciszania w iPhone’ach. Tutaj służy on jednak do czegoś innego – wprowadza telefon w tryb „gaming”. Co to oznacza opowiem za chwilę. Po lewej stronie znajdziemy też złącze dedykowane akcesoriom – tych niestety nie było w testowanym przeze mnie egzemplarzu. Być może na  zdjęciach zauważyliście dwa wgłębienia po prawej stronie urządzenia – nie, ten telefon nie ma dwóch czytników linii papilarnych (ma jeden, pod ekranem), te wgłębienia to miejsce na dotykowe przyciski, które mogą być wykorzystywane w grach zamiast wirtualnych klawiszy na ekranie. W Nubii Red Magic Pro znalazło się tez miejsce na gniazdo jack.

No dobrze, przejdźmy więc do creme de la creme tego urządzenia. Pierwsze, co rzuca się w oczy po jego uruchomieniu, to ekran. Tak, 144 Hz AMOLED prezentuje się wręcz genialnie – kolory są nasycone, kontrast świetny, czytelność w jasnym słońcu – bezproblemowa. Czy widzę różnicę pomiędzy 120 a 144 Hz? Skłamałbym, gdybym powiedział, że potrafiłbym rozróżnić te częstotliwości w ślepym teście, być może dlatego, że wciąż jest bardzo mało gier i aplikacji, które potrafią wykorzystać dodatkowe klatki, dlatego różnicę póki co najbardziej widać w… szybkim przewijaniu menu ustawień. Niestety.

Jednak przy  grach chciałbym się na chwilę zatrzymać. Jest bowiem kilka tytułów, które wykorzystują pełną moc Nubii. Pozwoliłem sobie zagrać w kilka z nich i też kilka spoza tej listy. Nie jestem jakimś „zapalonym” mobilnym graczem, ale to, co zauważyłem nie pozwala się wypowiedzieć o gamingowej stronie tego smartfona inaczej niż w superlatywach. Przede wszystkim – dedykowany włącznik trybu gracza robi tu niesamowitą robotę. Dzięki niemu telefon zyskuje ok 10 proc. mocy (w syntetycznym 3D Mark Extreme Unlimited skok z 7300 na 8000 punktów), a rolę UI przejmuje tzw. Game Space, pozwalający na dokładne ustawienie wszystkich parametrów telefonu pod daną produkcję. Mamy tu możliwość podglądu takich elementów jak częstotliwość taktowania CPU/GPU, sterowania wentylatorem, włączanie/wyłączanie pomocy przy celowaniu w strzelankach, czy uruchomienie dotykowych przycisków na boku a nawet wyłączenie dotykowego ekranu (jeżeli chcemy sterować tylko tymi przyciskami).

Granie na tym telefonie to marzenie. Nawet przy najbardziej obciążających tytułach słuchawka nie myśli o tym, żeby się nagrzewać. Czy wentylator słychać? Tak – słychać. Pokusiłem się nawet, żeby zmierzyć natężenie hałasu, jaki produkuje. Tuż przy ujściu wentylatora jest to ~30 db, czyli poziom… szeptu. Chyba najbardziej adekwatnym porównaniem do używania telefonu przy wentylacji na pełnych obrotach jest biuro, w którym gdzieś w oddali działa klimatyzacja. W żadnym wypadku więc nie przeszkadza on w używaniu smartfona i przez większość czasu zapominałem o jego istnieniu, zwłaszcza, że w codziennym użytkowaniu pozostaje on nieaktywny. Jednak kiedy już się włącza – robi świetną robotę. Pomęczyłem telefon benchmarkami, w tym najwięcej moim ulubionym – 3D Mark Extreme Unlimited, w którym bardzo dobrze widać throttling. I Nubia Red Magic nie dość, że wykręciła w nim 8000 punktów (znacznie więcej niż np. realme x50 pro, które też ma SD 865) to przez kilkanaście powtarzanych testów nie miała absolutnie zamiaru z tej wartości schodzić nawet o punkt. Podejrzewałem, że aktywne chłodzenie może pomóc zmniejszyć throttling, ale nie sądziłem, że go wyeliminuje. I tak – widziałem, że niektóre telefony (np. OnePlus 8) wykręcały lepsze wyniki, ale z chęcią zobaczyłbym, jak będą się one prezentować po 20 minutach ciągłych benchmarków bądź wymagającej gry. Choć nie testowałem OP8 to jestem przekonany, że Nubia wyszłaby z tego starcia zwycięsko. Oczywiście – telefon robi się ciepły, ale zdecydowanie mniej, niż inne urządzenia z tym procesorem, które miałem okazje testować.

Niestety – ekscytacja po jakimś czasie musiała ustąpić miejsca rozczarowaniu

Patrząc po tym, jak ten smartfon sprawuje się w grach, ciężko jest pamiętać, że w sumie ma też on jakieś inne funkcje poza graniem. Niestety, ale dziś z pełną odpowiedzialnością mógłbym powiedzieć, że w sumie mógłby ich nie mieć i dużo by na tym nie stracił. Odkąd bowiem włożyłem do niego swoją kartę SIM, wpadłem w spiralę problemów które finalnie zmusiły mnie do jej wyjęcia. Zacznijmy może od najprostszej rzeczy, jaką jest import kontaktów do urządzenia – w końcu lubię wiedzieć, kto do mnie dzwoni. Okazuje się, że taka synchronizacja z Google jest… niemożliwa. Nie i już. Dostajesz komunikat o problemach z synchronizacją, nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi. Importowanie kontaktów z vCard? Zapomnij! Takiej opcji w domyślnej aplikacji do dzwonienia… nie ma. No dobrze, ale chyba możesz ściągnąć aplikację od Google i jej używać, prawda? No ściągnąć ją co prawda możesz, ale niewiele z nią zrobisz, ponieważ w ustawieniach telefonu (które swoją drogą przetłumaczone są tak w 20 proc.) producent… nie przewidział zmiany domyślnego programu do dzwonienia. Nie i już. Po raz kolejny wraca sytuacja z płaszczem. Googlowałem temat na wszystkie możliwe sposoby, ponieważ myślałem, że może dałoby się zmienić launcher Nubii na jakiś inny, w którym funkcja zmiany domyślnych aplikacji istnieje. Zapewne domyślacie się, jak to się skończyło – okazało się, że Nubia przyspawała swój launcher do telefonu w taki sposób, że nie ma możliwości jego zmiany. To akurat samo w sobie nie byłoby głupie, ponieważ jakikolwiek inny program mógłby zgłupieć jeżeli miałby kontrolować np. aktywne chłodzenie. I szczerze, nawet dałoby się przecierpieć i przepisać te nieszczęsne kontakty, gdyby nie jeden tyci tyci szczegół. Otóż wszystkie numery, które do mnie dzwoniły, a których nie miałem zapisanych w telefonie wyświetlały mi się jako… nieznane. I tyle. Żadnego numeru, żadnej możliwości oddzwonienia. Tak samo z SMS’ami. Pozdrawiam każdego, kto byłby w stanie używać takiego telefonu do pracy.

Niestety, tutaj problemy się nie kończą, bo badziewność oprogramowania rozlewa się na dosłownie każdy aspekt tego telefonu. Wypieprza się na pysk nawet przy tak prostej czynności, jak przeciągnięcie ikony aplikacji z głównej szuflady wyciąganej od dołu na pulpit. Za każdym razem informuje mnie, że „ten skrót już na pulpicie istnieje”. Jedyną opcją, żeby to zrobić, jest wrzucić appkę do jednego z folderów już istniejących na pulpicie (oczywiście nie przeciągnięciem, tylko ze znacznie mniej wygodnego menu folderu) i dopiero stamtąd na pulpit. Za każdym razem jak musiałem tak robić, w głowie wybrzmiewała mi sławna rymowanka o kotku i młotku. Żeby było gorzej, na swojej stronie producent chwali się, że Nubia Red Magic 5G posiada NFC. No być może posiada i nawet można w ustawieniach odgrzebać włącznik tej funkcji, jednak jego kliknięcie powoduje tylko zwiechę urządzenia i nic więcej. Podjąłem próbę zapłacenia telefonem w sklepie i ku mojemu absolutnemu brakowi rozczarowania – nie udało się. Nie jestem w ogóle pewien czy telefon ma wspomniany moduł.

Absolutnym kuriozum jest jednak tutaj ekran blokady, który… nie jest ekranem blokady. Chodzi o to, że często (tak na oko 80 proc. przypadków) po podniesieniu telefonu ekran ten „nakłada się” na widok tego, co miałeś odpalone, kiedy wygaszałeś telefon (na screenach powyżej możecie zobaczyć ikonę czytnika i zegar). To może być wszystko – pulpit, aplikacja aparatu czy widok jakiegoś ściśle tajnego dokumentu, którego nikt nie powinien zobaczyć. Nubia Red Magic 5G ma to w pompie i będzie to pokazywać każdemu. Bo czemu by nie? To się nazywa always_on_display… Sam czujnik też oceniłbym na „3-„, ponieważ zazwyczaj potrzebuje kilku prób, żeby rozpoznać mój odcisk.

Pomijam tu już sytuację, w której telefon w totalnie losowych momentach potrafi się sam z siebie zrestartować i wejść w tryb fastboot oraz to, że ładowarka, która znajdowała się w zestawie raczej nie była 55W tak, jak zapewnia producent. Skłaniałbym się raczej w stronę 18 W, chyba, że nie umiem poprawnie przemnożyć 9V przez 2A. Telefon cierpi też na przypadłość wielu „tanich chińczyków” – masakrycznie zły silniczek wibracyjny.

Wszystkie te mankamenty sprawiają, że telefonu po prostu nie da się używać jako podstawowego urządzenia do komunikacji. Po co komu efektowne podświetlenie krawędziowe i mieniący się w RGB napis REDMAGIC na pleckach, skoro telefon przez ułomne oprogramowanie jest po prostu słabym… telefonem.

Próbowałem jeszcze ratować tę Nubię

„No dobra”, pomyślałem, „może chociaż zbalansujemy trochę wady i zalety tego urządzenia aparatem”. No cóż, tutaj moje odczucia są w najlepszym wypadku mieszane. Na pochwałę zasługuje bogactwo interfejsu aparatu – w trybie pro mamy podgląd na histogram kadru, możemy zablokować ekspozycje, fokus czy balans bieli. Niestety, nie na wiele się to zda, kiedy sam aparat ma duże problemy z poprawną reprodukcją kolorów. Jeżeli zdecydujemy się robić zdjęcia w automacie – dostaniemy bardzo ciemne i blade kadry. Jeżeli włączymy podkręcenie zdjęć przy pomocy AI – kolor trawy wypali nam oczy. Nie twierdzę, że Nubia nie potrafi zrobić dobrego zdjęcia gdy jest dużo światła.  Po prostu nie jest to jakość za 3 tysiące złotych, a raczej za jedną trzecią tej kwoty. Jest to dziwne, ponieważ za zdjęcia odpowiada tu Sony IMX686 który znalazł się między innymi w Xiaomi Mi 10.

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

Mieszanych uczuć wcale nie poprawiają fotografie nocne. Tutaj też czasem telefon zachowuje się jakby kosztował 500 zł, okazjonalnie skacząc do poziomu ok. 1500 zł. Niestety, dedykowany tryb nocny może i pozwala na wyłapanie nieco więcej detali, ale jednocześnie sprawia, że zdjęcia momentalnie skręcają w bladożóte tony.

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

Na pokładzie jest także szeroki kąt. Bonusowe punkty dla tego, kto znajdzie go w interfejsie aparatu. Dlaczego? Bo dostępny jest tylko w trybie PRO. Niestety – on sam raczej do „pro” nie należy, wykonane nim zdjęcia różnią się tonacją barwową od tych z głównego aparatu, a sam moduł lubi sobie od czasu do czasu prześwietlić kadr.

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

nubia red magic

Aparat nagrywa filme 4K30FPS i 8K15FPS. Podczas nagrywania nie ma niestety możliwości zmiany aparatu.

No dobrze, porozmawialiśmy sobie o tym, co w Nubii jest fotograficznie w miarę ok, to teraz czas na wpadki. Oto, jak wygląda zdjęcie z dedykowanego (!) aparatu do makro

Yup. Możecie trącać fotografowany obiekt telefonem, a i tak nie złapiecie odpowiedniej ostrości, a zdjęcie będzie składało się wyłącznie z szumów. Już nawet realme C3 robiło makro lepiej. Co jeszcze wypada źle? Ano selfie. Według specyfikacji technicznej przednia kamerka posiada tu wbudowany HDR. Ja takiej opcji w menu nie spotkałem, a same zdjęcia pokazują, że raczej go tu nie ma, ponieważ są w stanie widowiskowo prześwietlić się nawet w pochmurną noc.

Finalnie, pozostał nam jeszcze tryb portretowy. Zastanawiałem się, jak Nubia Red Magic sobie z nim poradzi, jeżeli nie ma dedykowanego oczka aparatu do odczytu głębi. Odpowiedź brzmi: źle. Takie rzeczy jak włosy albo nie istnieją, albo są wyciągane razem z detalami z tła.

Finalny werdykt może być tylko jeden

Ciężko  mi się pogodzić z tym, że telefon, który dzięki fajnym rozwiązaniom mógł rozbujać  nieco świat smartfonów skończy najpewniej jako zapomniana ciekawostka gdzieś głęboko na śmietniku historii. Trzeba jednak przyznać uczciwie, że twórcy sami sobie zapracowali na taki los. Większość usterek tego telefonu jest bowiem skutkiem koślawo napisanego oprogramowania, a jako, że telefon w sprzedaży jest już od 4 miesięcy, nie przejdzie tłumaczenie o tym, że „już za chwilę, za momencik, pojawi się patch” łatający odkryte wady. Niestety moi drodzy, na to jest już za późno.

Nie zrozumcie mnie źle – nie czepiałbym się, gdyby Nubia po prostu skupiła się na wydajności i ekranie, a wszystkie inne kwestie zrobiła „przeciętnie”. Z radością wybaczyłbym słaby aparat czy powolne ładowanie – w końcu na czymś trzeba przyciąć. Powiedziałbym wtedy, że to telefon dla bardzo wąskiej grupy, która wie, na czym jej zależy. Jednak tutaj błędy oprogramowania zdarzają się na każdym kroku i są na tyle poważne, że praktycznie wykluczają ten telefon jako przydatne narzędzie. A szkoda.

Plusy:

+ bardzo wysoka wydajność

+ świetne chłodzenie niwelujące throttling

+ 144 Hz ekran o wysokiej jasności maksymalnej

+ dedykowany tryb gier

+ nietuzinkowy wygląd

+ gniazdo minijack

+ cena/moc

Minusy:

– interfejs przetłumaczony w 20 proc.

– źle działające aplikacje

– brak możliwości zmiany aplikacji domyślnych i launchera

– kuriozalne błędy UI 

– okazjonalne samoistne rebooty

– niedziałające NFC

– aparat makro to żart

– słaby aparat do selfie

– przeciętna, jak na tę cenę, jakość zdjęć z głównego aparatu

– taki-sobie czytnik linii papilarnych pod ekranem

– brak slotu na kartę mikroSD

– (dla niektórych) duże wymiary