Filmy

Nowy Matrix się nie sprzedał przez VOD? Producenci pozywają dystrybutora

Piotr Kurek
53

Pandemia zmieniła zasady dystrybucji hitów filmowych. Jedni nie chcą żegnać kina, inni decydują się na jednoczesne premiery na srebrnym ekranie i w serwisach VOD. Jednak nie każdemu się to podoba. Świadczy o tym pozew przeciwko Warner Bros. w sprawie "Matrix Zmartwychwstania".

Taki model dystrybucji kinowych hitów bardzo mi odpowiada. Pod warunkiem, że widzowie w Polsce będą mieli szansę wybrać, czy chcą pójść na seans do kina czy jednak obejrzeć film w domowym zaciszu. Przyznam szczerze, że w ostatnich dwóch latach w kinie byłem... raz, na "Diunie". I choć film bardzo mi się podobał, tak nie podobała mi się kinowa atmosfera. Rozmowy, przeglądanie telefonu i całkowity brak poszanowania innych widzów umacniają mnie w przekonaniu, że wolę nieco poczekać i film obejrzeć w domu. I nie przekonują mnie argumenty o fantastycznej jakości obrazu i dźwięku na sali kinowej. Może i są to jedne z ważniejszych aspektów dzisiejszego kina, ale jeśli są skutecznie psute przez innych, to gdzie w tym jest przyjemność?

Wracając jednak do "Matrix Zmartwychwstania". Village Roadshow Films, wytwórnia filmowa współpracująca z WarnerMedia od przeszło 25 lat, odpowiedzialna jest m.in. za koprodukcję wszystkich części Matrixa. Również tę najnowszą. Firma zdecydowała się jednak pozwać dystrybutora zarzucając mu podejmowanie błędnych decyzji w sprawie koprodukowanych obrazów. Decyzje te miały doprowadzić do fatalnych wyników finansowych nowej części serii.

"Matrix Zmartwychwstania" finansowym fiaskiem. Winą obarczane jest Warner Bros

Village Roadshow Films w swoim pozwie informuje m.in. o tym, że decyzja Warner Bros. udostępnienia "Matrix Zmartwychwstania" w kinie oraz w serwisach VOD doprowadziła do sytuacji, że film słabo przyjął się w kinach - 153 mln dolarów w pierwszych tygodniach przy budżecie przekraczającym 190 mln dolarów to najniższy wynik wszystkich części filmów. Nie dziwi więc ogromne rozczarowanie firm, które nad obrazem pracowały. Village Roadshow Films podkreśla, że kroki podjęte przez Warner Bros. nie tylko osłabiły wartość całej serii, ale także stawiają znak zapytania przy kolejnych odsłonach Matrixa.

Źródło: Warner Bros. Pictures

Przeglądając informacje na temat Zmartwychwstań w sieci, wnioskuję, że film nie miał definitywnego zakończenia pozostawiając twórcom otwartą furtkę na powrót do Macierzy. Słabe wyniki finansowe mogą jednak tę furtkę zamknąć na długie lata. Nie można też zapomnieć o tym, że "Matrix Zmartwychwstania" do Zatoki Piratów dopłynął już w pierwszym dniu jego obecności na platformie HBO Max, która w Polsce zadebiutuje za kilkanaście dni. Film na VOD udostępniony został kilka dni po jego kinowej premierze. I choć zainteresowanie było duże, ograniczona dystrybucja zachęciła widzów na całym świecie to pobrania go i obejrzenia. Bez konieczności wychodzenia do kina.

Project Popcorn. Warner Bros. weryfikuje swoje pomysły

O poczynaniach Warner Bros. w kontekście filmów debiutujących w kinach i na VOD zrobiło się głośno pod koniec 2020 r. A to za sprawą tzw. Project Popcorn zakładającego, że wszystkie "pandemiczne" premiery trafią także do sieci. Krytyki pod adresem amerykańskiej korporacji nie brakowało - choć pochodziła ona przede wszystkim od partnerów. Firma zmieniła zdanie dopiero w ostatnich tygodniach. Filmy debiutujące w 2022 r. w kinach trafią na platformę HBO Max dopiero po 45 dniach.

To nie pierwsza tego typu sytuacja, gdzie twórcom, a nawet aktorom, nie podoba się sposób dystrybucji filmów pochłaniających ogromne budżety. Wystarczy przypomnieć głośną sprawę Scarlett Johansson pozywającej Disney za premierę "Czarnej Wdowy" w sieci. Do procesu jednak nie doszło. Obie strony doszły do porozumienia. Jak donoszą zagraniczne serwisy, na konto Johansson miało trafić ponad 40 mln dolarów w ramach ugody.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu