Recenzja

Huawei MatePad Paper - recenzja. Ani tablet, ani (wygodny) czytnik e-booków

Kamil Świtalski
0

Urządzenia z ekranami e-ink to przede wszystkim czytniki książek. To Kindle i spółka widnieją w świadomości lwiej części gadżeciarzy. Ale nie są to jedyne urządzenia z takimi rozwiązaniami na rynku. Od kilku lat dostępne są już smartfony, a także tablety oferujące ekrany oparte na tej technologii. Huawei kilka tygodni temu wprowadził na polski rynek urządzenie MatePad Paper — ich autorski tablet z wyświetlaczem po którym wygodnie się pisze dedykowanym stylusem. I niestety, niewiele więcej.

MatePad Paper - pierwsze wrażenia

2022 jest dla mnie rokiem czytelniczym jakiego dawno nie miałem. Tak się składa, że pochłaniam książkę za książką, komiks za komiksem — więc sprzęt wydał mi się ideałem. Do poczytania mang, by mieć dostęp do abonamentowej biblioteki Legimi, by być czymś pomiędzy dwoma (a właściwie trzema) sprzętami którymi żongluję na co dzień sięgając po elektroniczne publikacje: Kindle Paperwhite 3 do wszystkiego co kupuję w internetowych księgarniach, Pocketbookiem do Legimi oraz iPadem Pro 2021 do komiksów. 10,3" to jednak solidnych rozmiarów ekran. Niby doskonale wiedziałem czego się spodziewać, ale jednak kiedy uruchomiłem na nim pierwsze książki - byłem szczerze zaskoczony. Trudno nazwać je kieszonkowym, a jako czytelnik właśnie tego oczekuję od czytnika książek. Ale ile ludzi, tyle podejść — czego doskonałym przykładem jest redakcyjny kolega. Krzysiek postawił na Onyx Boox Nova Air właśnie ze względu na jego rozmiar, który przy mapach, wykresach i grafikach sprawdza się po prostu dużo lepiej.

Wykonanie tabletu to wysoka półka - ale tutaj bez większego zaskoczenia, bo... niczego innego bym się po Huawei nie spodziewał. Chiński producent od lat przyzwyczaił nas już do pewnych standardów w kwestii wykorzystania materiałów i dopracowania samego produktu. Zarówno tablet, stylus (czyli M-Pencil drugiej generacji) jak i będące elementem zestawu etui wypadają pod tym względem na piątkę. Podobnie zresztą jak zadbanie o to, by można było tablet wygodnie chwycić w dłoń — dzięki lewej, większej, krawędzi pokrytej przyjemnym w dotyku materiałem, naprawdę fajnie leży w dłoni. Ale przez jego wielkość, raczej niewielu z nim wygodnie z łóżku i komfortowo chwyci.

Huawei MatePad Paper - specyfikacja techniczna

  • Wymiary: 225,2 x 182,7 x 6,64 mm
  • Waga: 360 gramów
  • Ekran: 10,3 (rozdzielczość: 1872 x 1404 px)
  • Procesor: HUAWEI Kirin 820E
  • System operacyjny: HarmonyOS 2
  • Wbudowana pamięć na dane: 64 GB
  • Możliwość rozszerzenia pamięci na dane dodatkową kartą: brak
  • Pojemność baterii: 3625 mAh
  • Ładowanie: standardowe (9V/2A lub 5V/2A) lub szybkie (10V/2,25A)
  • WiFi: Wi-Fi 6 802.11a/b/g/n/ac/ax, 2 x 2 MIMO, 2,4 GHz + 5 GHz
  • Bluetooth: 5.2, BLE
  • Port ładowania: USB typu C
  • Czujniki: grawitacyjny, Halla, linii papilarnych
  • Głośniki: tak
  • Mikrofon: tak

Huawei MatePad Paper w praktyce. Do czytania - da się, do notowania - ekstra

Jeżeli planujecie zakup MatePad Paper jako zastępstwa dla klasycznego tabletu to szczerze odradzam. To po prostu inny typ urządzenia. Czy da się na nim oglądać YouTube? No da się, ale po co. Czy da się na nim oglądać internet? No tak, da się, ale nie ma to nic wspólnego z wygodą. Da się też przeczytać i odpisać na maile, ale myślę że nie będę jedynym, dla których ten sprzęt byłby ostatecznością. Świetnie że można to zrobić, ale jestem przekonany, że większość nie będzie miała takiej potrzeby. Mimo wszystko dostęp do przeglądarki okazał się na wagę złota przede wszystkim przy pobieraniu książek ze sklepów — to było znacznie łatwiejsze, niż każdorazowa gimnastyka na Kindle'u w temacie. Niestety, platforma App Gallery dla MatePada Paper też była dość rozczarowująca jeśli chodzi o dostępność aplikacji - było ich raptem kilka. Nawet po aplikacje tak... mogłoby się wydawać: podstawowe, jak chociażby te do "czytania na później" (Pocket, Instapaper) — trzeba było udać się samodzielnie do Google i szukać *.apk.

Jeżeli chodzi o czytanie - decydując się na taki rozmiar, wiecie czego się spodziewać. Ale jest dobrze - to naprawdę wysokiej jakości ekran, którego odświeżanie możemy dopasować do własnego widzimisię - ale nie jest on demonym szybkości i większość akcji zajmuje mu znacznie dłużej, niż popularnym mniejszym czytnikom. Ogromnym plusem jest opcja podziału ekranu i notowania podczas lektury — coś, co dla większości tego typu urządzeń jest poza zasięgiem. Tutaj można zrobić to niezwykle komfortowo za pośrednictwem odręcznych notatek, co sprawia że MatePad Paper jest bliższy papierowej książce niż jakikolwiek czytnik e-booków w moim życiu kiedykolwiek. Szkoda jednak, że obok zarządzania jasnością nie pojawiła się także funkcja doboru temperatury podświetlenia. Za każdym razem kiedy mam przyjemność korzystać z nowych Kindle'i jestem zachwycony tą opcją — no i w e-inkowym czytniku który jest z półki premium wydawała mi się ona oczywistością. Podobnie jak czujnik światła i dostosowywanie jasności do danych warunków oświetleniowych... a takowego też zabrakło.

Duży ekran miał też być perfekcyjnym sposobem na czytanie czarno-białych komiksów — w tym mang. I faktycznie, z tego co udało mi się podejrzeć w podglądach internetowych repozytoriów - wygląda to niezwykle obiecująco. Staram się regularnie kupować cyfrowe wydania komiksów - ale jako że robię to przede wszystkim w polskich wydawnictwach które publikują je za pośrednictwem Książek Google, to... sami rozumiecie. Była to gra nie warta świeczki i zaległe tomiki przeczytałem po prostu na iPadzie.

Znacznie lepiej wypada kwestia notowania. Nie korzystam z odręcznych notatek, nie notuję podczas czytania na marginesach — ale przetestowałem temat zarówno pod względem doręcznego pisania i mazania po ekranie M-Pencilem drugiej generacji, jak i podrzucałem Huawei MatePad Paper miłośnikom sprzętów takich jak reMarkable. Wszyscy jednogłośnie odpowiadali, że wygodniej pisze im się na tablecie Huawei — jest bardziej responsywny, posiada więcej opcji i po prostu przyjemniej się na nim pracuje.

Huawei MatePad Paper - dla kogo ten sprzęt?

Otwierając pudełko z Huawei MatePad Paper liczyłem na przydstosowany do rozmaitych zadań tablet z ekranem e-ink zamiast wyświetlacza LCD/AMOLED/OLED (niepotrzebne skreślić). W praktyce okazał się on być egzotyczną ciekawostką, z której korzystało się przyjemnie, ale... do moich potrzeb - niczym więcej. Notować tekst wolę na klawiaturze QWERTY, zaś od biedy odręczne notatki zrobię sobie na iPadzie. Do czytania "zwykłych" książek - bez ilustracji, map czy innych grafik — ekran ten okazuje się najzwyczajniej w świecie za duży, a cały sprzęt nieporęczny. Baza aplikacji jest nieprzyzwoicie mała — i właściwie by wykrzesać z niego więcej opcji, niezbędne będzie buszowanie w sieci i samodzielne pobieranie *.apk by dostosować wszystko do swoich potrzeb. Za dobry (i za drogi) na bycie po prostu notatnikiem i elektroniczną książką, zaś ze względu na ograniczenia technologiczne - za słaby na bycie pełnoprawnym tabletem. Mimo wszystko fajnie, że firmy podchodzą do tej technologii tak ochoczo, a póki co... sprzęt dla wybranych, którzy wiedzą na co się piszą i czego po takim urządzeniu się spodziewać.

Huawei MatePad Paper - plusy i minusy
plusy
  • wygodny do odręcznego notowania;
  • świetnie radzi sobie z rozpoznawaniem pisma i zamiany na tekst;
  • duży ekran e-ink dla wszystkich czytających elektroniczne publikacje z grafikami, wykresami, mapami itd.
minusy
  • uboga baza aplikacji w sklepie App Gallery;
  • niezbyt wygodny do czytania samego tekstu;
  • brak automatycznej regulacji podświetlenia;
  • brak dostosowania kolorów światła;
  • (zbyt) drogi jak na to, co oferuje

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu