4

Nasze ulubione gry przemijającej generacji. Z którymi tytułami będziemy kojarzyć PlayStation 4 i Xboxa One?

dual shock 4 czerwony
Za kilka dni oficjalnie otworzymy nowy rozdział w historii gier: do sklepów trafią pierwsze konsole dziewiątej generacji. Korzystając więc z okazji w redakcyjnym gronie podsumowujemy ulubione gry z PS4 i Xbox One. Ciekawostka: jeden z tytułów pojawił się aż u trzech z nas!

PlayStation 4 i Xbox One nie znikną z rynku z dnia na dzień. To nie jest tak, że po premierze PS5 i Xbox Series X/S sprzęty te odejdą w zapomnienie i więcej o nich nie usłyszymy. Biorąc pod uwagę ogromną bazę użytkowników (a w bonusie też wsteczną kompatybilność), samym twórcom będzie zależeć by wciąż pojawiać się na tych sprzętach. Mimo wszystko nowa generacja oficjalnie wystartuje pojutrze, kiedy do sklepów trafią nowe Xboksy. Na PlayStation 5 przyjdzie nam zaczekać kilka dni dłużej, to premiera nowej konsoli Sony już za dziesięć dni!

Kamil

W ósmej generacji konsol grałem na obu wiodących platformach — i z każdą mam sporo wspomnień. Ale im dłużej zastanawiałem się nad tytułami z którymi będę te sprzęty kojarzył, tym bardziej okazywało się, że nie ma tych gier tak znowu wielu. Grałem prawdopodobnie mniej niż we wcześniejszych generacjach, a najgłośniejsze tytuły (Uncharted, Forza, Gears, The Last of Us) są dalekie od moich ulubieńców — nawet jeżeli były przepiękne. Dla mnie ósma generacja konsol to przede wszystkim 428: Shibuya Scramble. To z tą grą będę najsilniej kojarzył PlayStation 4 — poświęciłem jej dziesiątki godzin, uwielbiam tamtejszych bohaterów, historię, a także styl w jakim wszystko zostało poprowadzone. Choć nie powiem: czuję się dziwnie wpisując ją na tę listę, bo przecież to produkcja która zadebiutowała w 2008 roku na… Wii. Ale jej pierwsze anglojęzyczne wydanie przywędrowało ponad dekadę później na PS4 i PC. Tuż za 428 znalazło się miejsce dla Nier:Automata, którą uwielbiam za wszystko. Trzymającą w napięciu historię, świetny system walki zaprojektowany przez moich ulubieńców z Platinum Games, doskonałą ścieżkę dźwiękową i śliczny świat. Poświęciłem jej dziesiątki godzin, a drugie tyle na rozmowy o niej. Trzecim tytułem w moim rankingu ulubieńców jest… Tetris Effect. Ponadczasowa rozgrywka podana w oprawie od Tetsuyi Mizuguchi’ego. Absolutna perfekcja. A tuż za nimi wymieniłbym… Personę 5. Ta gra zachwyca mnie niemal w każdym aspekcie (nawet typografia i interfejs są cudowne), ale przez to że jest nieskończenie długa — wciąż nie dobrnąłem do finiszu, choć jest jeszcze nadzieja że tego dokonam. Na dobre zakończenie tej generacji rozpocząłem przygodę na nowo, tym razem w ulepszonej wersji: Persona 5 Royal.

I to byłoby na tyle, jeżeli chodzi o najważniejsze tytuły z którymi będę kojarzył przemijającą generację — choć gier które doskonale wspominam (i do których chętnie bym wrócił) jest więcej. Yakuza 0, The 25th Ward: The Silver Case, Celeste czy South Park: The Fractured But Whole to fenomenalne produkcje. No ale mijająca generacja to dla mnie także czas nostalgicznych powrotów i sprzedawania marzeń, które… okazały się już nie być moimi marzeniami. Tak, mam tu na myśli tytułī takie jak Final Fantasy VII Remake czy Shenmue 3.

Paweł

Nigdy nie było mi łatwo wybrać najlepsze gry mijającej generacji. Powiecie na przykład, że jestem niepoważny wspominając w takim momencie o Grand Theft Auto V, które debiutowało na Xbox 360 i PlayStation 3, ale trafiło również na nowsze sprzęty do grania – ale jednak mimo braku kolosalnych zmian to również gra ósmej generacji, więc w zestawieniu musi się znaleźć. A skoro o Rockstar mowa, nie potrafię nie wspomnieć o Red Dead Redemption 2.

Na pewno zapamiętam kapitalnego God of War, który swoimi zmianami wprowadził serię na zupełnie nowe tory. Kapitalna była też Persona 5, Marvel”s Spider-man i Uncharted 4: Kres Złodzieja. Czuję się również w obowiązku wspomnieć, o Wiedźminie 3, NieR: Automata. Same hity zbierające najwyższe oceny w recenzjach, prawda? Cóż mogę poradzić na to, że najbardziej lubię właśnie tego typu gry? No i jeszcze Fortnite, w którym wraz z synem spędziłem jakieś tysiąc godzin.

Piotr

Wybór kilku tylko konkretnych tytułów, który zapadły mi w pamięć w ciągu ostatnich kilku lat i mijającej właśnie generacji jest trudny. Jednak jest jedna gra, która wywarła na mnie ogromne wrażenie. To NieR: Automata. I choć wiem, że wielu z Was może nie być po drodze z tą produkcją PlatinumGames i japońskim podejściem do tworzenia gier akcji z elementami RPG, tak uważam, że zarówno scenariusz, muzyka, jak i zaserwowana graczom rozgrywka, mechanika zaskakująca na każdym kroku, a przede wszystkim emocjonalna karuzela, zachwycają od początku do samego końca. Warto dać jej szansę i nie zrażać się po pierwszych niepowodzeniach.

Na podium umieściłbym także Spider-Mana od Insomniac Games. I choć nie jestem fanem komiksowych bohaterów pokroju Człowieka Pająka i całej trupy od Marvela, tak muszę przyznać, że przemierzanie Nowego Jorku między jego drapaczami chmur, pokonywanie kolejnych przeciwników i poznawanie losów Petera Parkera, dawało mi masę świetnej zabawy i satysfakcji z zaliczania kolejnych misji i wyzwać (choć te z czasem robiły się powtarzalne). Z początku podchodziłem do tego tytułu niepewnie, ale jeśli nie mieliści jeszcze okazji — warto zagrać, choć tytuł ten jest na wyłączność dla konsol Sony.

Stawkę zamknąłbym grą, z którą spędziłem najwięcej godzin i to na kilku platformach. Stardew Valley, choć bardzo niepozorne, wciągnęło mnie na długie miesiące. Wiem, że gra wyszła wcześniej na PC, ale nie jestem graczem komputerowym i wolę rozrywkę oferowaną przez konsole. Nie przeszkadzało mi powtarzanie tych samych, żmudnych czynności na różnych platformach. Swoje farmy prowadziłem na PS4, PS Vita, Nintendo Switch, a nawet na iOS. Z każdą z nich spędziłem po kilkadziesiąt godzin i nigdy mi się nie znudziło. Jednak musiałem powiedzieć stop — głównie dlatego, że zabrakło mi czasu na inne gry. Myślę, że do Stardew Valley jeszcze wrócę — tym bardziej, że twórcy stale pracują nad jej rozbudową.

Konrad

W kontekście przemijającej generacji chciałbym zwrócić Waszą uwagę na dwa tytuły, które są skrajnymi dla siebie produkcjami. Mowa o zremasterowanej Mafii oraz oficjalnej grze Formuły 1. Z jednej strony są to mało oryginalne wybory, zaś z drugiej mogą Was zaskoczyć. Bo niby dlaczego miałbym je wskazać jako najważniejsze dla mnie tytuły na konsole ostatnich lat? Szanse na zremasterowaną Mafię malały z każdym rokiem od chwili zapoczątkowania trendu na wielkie powroty. Przyczyniła się też do tego słabo przyjęta Mafia III, którą nijak miała się do części pierwszej. To samo studio zakasało jednak rękawy przy remasterze jedynki i dostarczyło świetne połączenie znanej sprzed lat historii z nowoczesnym gameplay’em. Mafia to jedna z najbliższych memu sercu gier i tak naprawdę jedna z pierwszych produkcji, w które zagrywałem się bez opamiętania. Przywrócenie tego klimatu dla nowszych (młodszych graczy) jest na wagę złota i należą się studiu brawa.

I o ile argumenty za Mafią mogą okazać się do przyjęcia, o tyle gra F1 w moim mini-zestawieniu może zostać uznana za absurd. Nic bardziej mylnego, bo jak pokazała jesienna premiera FIFY 21, w kategorii gier sportowych bardzo łatwo jest wpaść w rutynę i co roku próbować wcisnąć graczom prawdziwy bubel.  Codemasters wykazuje się kreatywnością i ambicjami co rok podnosząc sobie i graczom poprzeczkę z nową edycją gry, gdzie rozwój oprawy graficznej idzie w parze z rozgrywką i dodatkowymi trybami oraz rozbudowaną karierą. Nie wiem, czy nadchodząca F1 2021 będzie równie udana co poprzedniczki, ale do tej pory to właśnie ten tytuł powinien być obierany jako wzór do naśladowania w swojej kategorii.