86

Wierzyłem w Android TV, ale Tizen na smart TV Samsunga przekonał mnie, że dedykowane rozwiązania są najlepsze

Stwierdzenie, że byłem przeciwnikiem Tizena, webOS-a i innych platform dla telewizorów, jest nie do końca prawdziwie. Ja po prostu uważałem, że Android TV ma w sobie większy potencjał i cierpliwie czekałem, aż Google wraz z partnerami pokaże, jakie korzyści niesie współpraca producentów telewizorów z gigantem technologicznym, który trzęsie rynkiem systemów mobilnych i większością internetu. Jak bardzo mogłem się mylić?

W momencie premiery Android TV byłem przekonany, że jesteśmy świadkami debiutu przyszłego lidera rynku. Zalety, jakimi na papierze dysponował ten system, wydawały się nie do doścignięcia przez konkurencję. Nikt inny nie dysponuje tak rozbudowanym sklepem z aplikacjami i grami, Google obecne jest na każdym rynku (w mniejszym lub większym stopniu), a wdrożenie Android TV na urządzenia od Samsunga czy LG wydawało się kwestią czasu. Producenci mogliby wtedy skupić się przede wszystkim na ulepszaniu sprzętu, pozostawiając kwestię rozwoju oprogramowania (a przynajmniej warstwy widocznej przez użytkownika) firmie budującej solidny ekosystem usług i produktów. Historia potoczyła się zupełnie inaczej. Android TV nie powtórzył sukcesu mobilnego Androida, pomimo obecności na telewizorach wielu marek i dodatkowych akcesoriach jak Nvidia Shield TV czy Xiaomi Mi Box, a na przestrzeni tych kilku lat kompletnie zmieniłem swoje zdanie o tej platformie.

Android TV

Moje pierwsze spotkanie z Android TV nastąpiło w momencie zakupu przystawko-konsolki od Nvidii. Ten sprzęt po dziś dzień może być prezentowany, jako jedno z najlepszych, jeśli nie najlepsze zastosowanie dla systemu Google. Nvidia świetnie uzupełniła braki platformy własnymi rozwiązaniami, nawiązała kilka istotnych partnerstw i trudno dziś szukać na rynku bezpośredniego rywala dla Shield TV. Z drugiej zaś strony, zakup dodatkowego sprzętu kosztującego kilkaset złotych, gdy każdy dostępny w sklepach telewizor posiada dopisek „smart” na pudełku i pracuje pod kontrolą jakiegoś systemu, wydaje się mało rozsądną decyzją i oprócz świadomych zalet tego urządzenia użytkowników, mało kto będzie nim zainteresowany. Logiczne wydaje się więc, że telewizory z Android TV będą – przynajmniej po części – udaną alternatywą dla Shield TV. Kupując taki smart TV nabywamy niejako 2 w 1 i wszystko w porządku. Do czasu.

Nie chcę zanadto generalizować, ale niemal każdy sprzęt pracujący pod kontrolą Android TV, z jakim miałem do czynienia, a który nie należy do wyższej półki cenowej w swojej kategorii, miewał jakieś problemy. Albo z wydajnością, albo z dźwiękiem, albo z obrazem, albo z działaniem i/lub dostępnością niektórych aplikacji. Pomimo kolejnych wersji Android TV, producenci wcale nie spieszą się z dostarczeniem aktualizacji i często pozostawiają urządzenia bez wsparcia. Proces certyfikacji kompletnie nowych telewizorów jest na tyle czasochłonny i angażujący, że wymaga to poświęcenia sporej części uwagi firmy, by ostatecznie dostarczyć na rynek sprzęt w mniej więcej planowym terminie – takie informacje docierają do mnie nieoficjalnymi kanałami. O problemach platformy wspomniałem już wcześniej, pisząc że jako fan Android TV wybrałbym jednak telewizor z innym system.

Różnice w ofercie aplikacji również nie robią dobrego wrażenia. O ile umowy na wyłączność w przypadku firm korzystających z własnych platform są po części zrozumiałe, o tyle obecność aplikacji usługi VOD na telewizorze jednej firmy i jej brak na urządzeniu od drugiej, gdy na obydwu sprzętach mamy Android TV, pozostawia pewien niesmak. To nie tak miało wyglądać.

Okazało się też, że rynek gier uruchamianych bezpośrednio na telewizorze wcale nie jest tak duży jak sądzono. Trudno dostrzec wśród użytkowników zachwyt wynikający z potrzeby zakupu jedynie kontrolera – czy wy lub wasi znajomi posiadający telewizor z Android TV podłączaliście pada do smart TV, by regularnie w cokolwiek grywać? Na konferencjach prezentowano crossplatformowego multiplayera, gdzie część graczy trzymała w rękach smartfony i tablety, a reszta wpatrzona była w telewizor. Idea może i piękna, ale za daleko było jej do rzeczywistości.

Samsung smart tv

Od dłuższego czasu mam okazję korzystać z systemu Tizen na smart TV Samsunga (QLED QE65Q8CAM). Nie jest to moje pierwsze spotkanie z tą platformą, ale do tej pory nie mogłem się w niej zadomowić. Postanowiłem jednak odłączyć na stałe Shield TV i dać szansę nie tylko samemu systemowi, ale także i aplikacjom, które oferuje. Byłem świadomy wieloletniej współpracy Samsunga z globalnymi i lokalnymi serwisami VOD i innymi usługami, ale gdy pasek aplikacji zapełnił się skrótami do wszystkich, z których korzystam, byłem pod niemałym wrażeniem. Na liście znalazły nie tylko te najpopularniejsze jak Netflix, Showmax, HBO Go czy Prime Video, ale obydwie przodujące usługi jak Ipla oraz Player, a także wypożyczalnie VOD (Onet), Chili Cinema i Cineman VOD. Wydawać by się mogło, że porzucenie Android TV spowoduje odcięcie od sklepu Filmy Google – to nieprawda. Fani sportu bez problemu sięgną po Eurosport Player oraz Eleven Sports, a sympatycy kultury i dokumentów mogą pobrać aplikację ARTE.

O tym, że Samsung  świetnie wkomponował się w polski rynek będzie też świadczyć wsparcie dla lokalnych operatorów telewizji. Podłączenie dekoderów UPC i nc+ powoduje automatycznie rozpoznanie sprzętu. Na pasku skrótów nie widnieją już obrazki złącza z podpisem HDMI1, HDMI2, HDMI3 i tak dalej, lecz kafelki z logo operatorów. Co więcej, wcale niepotrzebny jest drugi pilot do wykonywania podstawowych czynności jak zmiana kanału, przeglądanie programu czy planowanie nagrywania.

To mogą być drobnostki. Funkcje, o których wiecie od dawna i z nich korzystacie. Ale właśnie takie detale mają największe znaczenie, bo podczas zwykłego użytkowania telewizora nie chcecie martwić się o dostępność aplikacji czy układać na stoliku stosu pilotów od każdego podłączonego do smart TV urządzenia. Nikt nie życzy sobie, by przełączanie pomiędzy aplikacjami powodowało zawieszenie się systemu, a każdorazowe wyłączenie zasilania skutkowało kilkuminutowym startem systemu przy pierwszym uruchomieniu.

Wygląda więc na to, że się myliłem. W przypadku smart TV o wiele lepiej sprawdza się model Apple – sprzęt i oprogramowanie muszą powstawać jednocześnie i muszą wychodzić spod ręki tej samej firmy. Nie skreślam definitywnie Android TV, musiałoby się wiele zmienić, by karta nagle się odwróciła.