Android

NVIDIA Shield z Android TV w naszych rękach – to kawał świetnego sprzętu, ale…

KK
Konrad Kozłowski
12

Na przestrzeni ostatnich kilku dni w wolnych chwilach oglądałem streamowane filmy z VOD, słuchałem muzyki, przeglądałem zawartość muzycznego oraz filmowego Google Play, a także zagrałem w kultowe GTA III i kilka innych pozycji korzystając z jednocześnie zwykłego, ale i nietypowego kontrolera. Za wsz...

Na przestrzeni ostatnich kilku dni w wolnych chwilach oglądałem streamowane filmy z VOD, słuchałem muzyki, przeglądałem zawartość muzycznego oraz filmowego Google Play, a także zagrałem w kultowe GTA III i kilka innych pozycji korzystając z jednocześnie zwykłego, ale i nietypowego kontrolera. Za wszystkie czynności odpowiadał jeden sprzęt - Shield TV wyposażony w platformę Android TV.

O telewizyjnej platformie Google pisaliśmy do tej pory przede wszystkim w kontekście telewizorów, które pracują pod jego kontrolą. Zdecydowanie bardziej przyszłościową i opłacalną propozycją są w mojej ocenie przystawki do TV. Przy wyborze telewizora dysponujemy szerszą ofertą, a w przypadku problemów z przystawki można zrezygnować na rzecz innych urządzeń. Dodatkowo, z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że żaden telewizor z Android TV nie dysponuje obecnie taką specyfikacją, jak dostępne na rynku przystawki, co biorąc pod uwagę możliwości, ale i wady Androida, jest ważną kwestią. Shield TV to zdecydowanie najwyższa, nie tylko pod tym względem, półka. Cena produktu Nvidii (199 dolarów) również daje sporo do myślenia przed zakupem, ale do chwili obecnej zupełnie nie żałuję decyzji. Świetna specyfikacja zapewnia wysoką wydajność, co po prostu widać na każdym kroku - o zawieszeniach w działaniu czy problemach z animacjami nie ma mowy, a w zanadrzu mamy przecież obsługę obrazu w 4K. Kontroler, choć specyficzny, jest solidnie wykonany i naprawdę wygodny. Dość nietypowy pilot (49 dolarów) zaskoczył mnie komfortem obsługi, gdyż wizualnie zupełnie tego nie zapowiadał.

Po kilkudniowych testach, a jeszcze przed publikacją recenzji sprzetu chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka spraw, które napotyka się korzystając z takiego urządzenia. Najważniejszą z nich jest tak naprawdę "wiek młodzieńczy" samej platformy Android TV. O ile Googlersom udało się przygotować system z myślą o dużych ekranach, o tyle deweloperzy wciąż ociągają się z udostępnianiem dedykowanych tejże platformie aplikacji i gier. Na rynku amerykańskim sytuacja ta wygląda odrobinę lepiej ze względu na obecność Netfliksa czy Hulu w Google Play, ale polscy użytkownicy będą srodze zawiedzeni polską ofertą VOD. Jedyną usługą, która zdecydowała się na ten krok jest VOD.pl Onetu, która - dodając na marginesie - działa tak jak powinna. Player.pl, iPla czy TVP.pl? Te aplikacje powstały, ale nie pobierzemy ich ze sklepu, ponieważ Sony otrzymało je najwidoczniej na wyłączność. To niesamowicie irytuje, gdyż wyraźnie jest nam dawane do zrozumienia, że klienci nie decydujący się na sprzęt danej firmy, nie są warci zainteresowania ze strony usług VOD, a istotniejsze wydają się być lda nich korzyści płynące ze współpracy z konkretnym producentem.

To w końcu mini-konsola

Nie napiszę wprost, że nie ma w co grać. Pod tym względem zasoby Google Play są dość obszerne, choć oczywiście nie dorównują pełnej wersji sklepu czy ofercie tytułów dla prawdziwych konsol. Ocena gier, które są już dostępne nie może być nazbyt surowa, ponieważ w domyśle mają to być pozycje dla graczy okazjonalnych, chwytających za pada, gdy pomiędzy innymi zajęciami znajdzie się kilkadziesiąt minut wolnego czasu. W takich zastosowaniach sprzęt z Android TV w parze z kontrolerem sprawdzą się znakomicie - do wyboru jest wiele darmowych i płatnych gier, w tym takie hity jak trylogia GTA (III, Vice City i San Andreas), Star Wars KOTOR. Jest też mnóstwo świetnych gier, których nazwy niewiele nam powiedzą - po prostu trzeba je sprawdzić. Zmartwił mnie brak możliwości pobrania Maxa Payne'a, którego Rockstar dodał do Google Play już jakiś czas temu. Gra obsługuje kontrolery, lecz z jakichś powodów nie jest widoczna z poziomu urządzenia z Android TV. Co więcej, Shield posiada kilka tytułów na wyłączność, a najlepsze gry z Google Play grupuje we własnym hubie uwypuklając swoje możliwości.

W tym miejscu przechodzimy do jednej z najważniejszych zalet tej platformy. Zdobycie odpowiednich plików z różnych źródeł to jedyne wyzwanie przed jakim stajemy, gdy zapragniemy oficjalnie niedostępne w sklepie tytuły uruchomić na Android TV. Instalacja odbywa się w ten sam sposób, jak na smartfonie z platformą Google'a, a w przypadku aplikacji nieprzystosowanych do obsługi za pomocą pilota sięgnąć można nawet po... mysz, a wtedy na ekranie powitamy standardowy kursor. Taką metodą potraktować można chociażby "mobilną" Fifę Ultimate Team, w którą zagramy na dużym ekranie i przy użyciu pada.

Słowo klucz: cierpliwość

Można więc odnieść wrażenie, że producenci sprzętu są o jeden krok przed deweloperami. Razer, podobnie jak NVIDIA, również przygotował urządzenie z Android TV z padem w zestawie i promuje je, jako sprzęt dla gracza. Asus, odpowiedzialny za Nexus Playera, także przygotował własny kontroler. Spoglądając na rywali, na przykład Apple, Google wraz z parnterami ma ogromną szansę przekuć zalety swoich pomysłów w niemały sukces. Bardzo dobrą ściężkę obrano w przypadku Androida Wear, gdzie do współpracy dołączyli tradycyjni producenci zegarków. Oby Android TV nie podzielił losu Google TV - jeśli ze strony pracowników firmy z Mountain View nie będzie widoczne zaangażowanie w ten projekt, to niezależnie deweloperzy również nie będą nim zainteresowani. Producenci wykonali kawał dobrej roboty, a Shield TV jest tego chyba najlepszym przykładem. Musimy zaczekać, aż pozostali uczestnicy za nimi nadążą.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu