39

Dla niektórych usług Google nie ma alternatywy. Dlaczego miałbym z nich rezygnować?

Coraz częściej spotykam się z próbami rezygnacji i porzucenia usług Google. Powodów ku temu jest wiele i z częścią się nawet zgadzam, ale powiedzmy sobie szczerze: dla niektórych z usług i aplikacji nie ma alternatywy.

Co zamiast Google?

Przeglądając zainstalowane na moim smartfonie aplikacje zorientowałem się, jak wiele usług Google się na nim znajduje. Począwszy od dość podstawowych, jak Mapy czy YouTube, a na wybranych przeze mnie lata temu Gmailu, Kalendarzu Google i Zdjęciach kończąc. Ostatnie lata to spora reorganizacja w Microsofcie, a na przestrzeni ubiegłych kilku miesięcy to przykład przeglądarki Edge wystaje ponad resztę przypadków dobrych zmian (choć jest ich o wiele więcej). Napisałem niedawno, że Edge znalazł się już niebezpiecznie blisko zastąpienia mi Chrome, ale brakuje dosłownie kilku szlifów, bym mógł tej przeprowadzki dokonać. Nie wydaje mi się jednak, bym na podobny krok mógł zdecydować się w przypadku innych usług.

Outlook zamiast Gmaila, Kalendarz Microsoftu zamiast Kalendarza Google to całkiem możliwy scenariusz, a wśród bliskich znajomych staje się on rzeczywistością. Wcale się temu nie dziwię, bo rozwiązania te dawno dogoniły usługi Google’a, a pod niektórymi względami nawet przegoniły. Jeśli chodzi o aplikacje mobilne, to powiedziałbym nawet, że Microsoft robi to lepiej. Bardziej dynamiczny rozwój i szybsze reakcje na nowości w platformach iOS oraz Android pokazują, że będąc nawet takim gigantem jakimi są Google oraz Microsoft, można sprawnie wprowadzać aktualizacje do popularnych aplikacji. Nie wykluczam, że pewnego dnia przeniosę się do kalendarza i maila od Microsoftu, ale na dzień dzisiejszy jestem pewien, że w przypadku kilku innych usług takie zmiany nie przyniosą niczego dobrego.

Nie każdą usługę Google da się czymś zastąpić

Podobnie jak Kamil, zdecydowałem się dać szansę Bingowi, gdy zacząłem używać Edge (Chromium). Podstawowe i najbardziej oczywiste wyniki wyszukiwań są rzeczywiście zbliżone do Google, ale odnalezienie czegoś bardziej konkretnego staje się wyzwaniem. Również dlatego, że Bing nie bierze pod uwagę mojej historii aktywności (bo jej nie posiada), ale dla niektórych będzie to poważna zaleta (o czym świadczy popularność DuckDuckGo). Drugiej takiej platformy jak YouTube po prostu nie ma, a w takich krajach jak nasz Mapy Google to najlepszy wybór do jednoczesnego nawigowania i wyszukiwania lokalizacji. Decydując się na cokolwiek innego będziemy musieli zrezygnować z pewnych korzyści. Być może jest wiele aplikacji, które o wiele lepiej poradzą sobie z nawigacją pod wskazany adres w obcym mieście, ale odnalezienie knajpki czy sklepu w innej usłudze będzie dość trudne. Próbowałem. Mapy od Apple nie zdały egzaminu np. w Rzymie. No i są też Zdjęcia Google.

Zdjęcia Google to chyba najlepszy przykład

Uwielbiam Zdjęcia Google. Używam tej usługi od samego początku jej istnienia, nakręciłem nawet o niej wideo, gdy tylko stała się dostępna. Na przestrzeni lat jej możliwości znacząco urosły, podobnie jak moja biblioteka zdjęć. Nie wyobrażam sobie dzisiaj, bym mógł w jakikolwiek inny sposób archiwizować, katalogować, udostępniać i wyszukiwać zdjęcia. Być może dla każdego z poszczególnych zadań znaleźlibyśmy coś lepszego, niż propozycja Google, ale biorąc pod uwagę całą usługę, nie dostrzegam żadnej alternatywy. Zdjęcia archiwizuję z każdego mobilnego urządzenia automatycznie i usuwam je z pamięci tylko wtedy, gdy pewna jest kopia w chmurze. Albumy zdjęć zazwyczaj tworzą się same, a udostępnianie ich jest wręcz banalne (inne osoby mogą też błyskawicznie dodawać własne fotki).

Wyszukiwanie zdjęć poprzez wpisywanie haseł „kawa”, „spacer”, „niebo”, „sport” lub podawanie nazwy miejsca, gdzie zrobiono zdjęcie (kraj, miasto, okolica) to najłatwiejszy sposób, jaki istnieje i korzystam z niego niemal każdego dnia. Jeśli miałbym upatrywać w którejkolwiek z usług alternatywy, to zapewne byłyby to Zdjęcia od Apple, ale ograniczenia jakie stawia ta usługa skutecznie ją przekreślają, chociażby ze względu na brak aplikacji dla Androida, przez co wiele znajomych wygodnie nie obejrzy moich i nie udostępni swoich zdjęć.

Powodem może być dywersyfikacja

Oczywiście, że w zamian za użytkowanie tych usług płacę wyższą cenę, niż ew. 13,99 zł za 200 GB powierzchni w chmurze. Podobnie jak każdy inny użytkownik pozwalam na to, by prywatne i wrażliwe dane były przetwarzane oraz analizowane. Czy Google szasta nimi bardziej niż Microsoft? Nie jestem pewien, ale zgodzę się z podejściem dywersyfikacji usług, które posiadają wiedzę na mój temat. Trzeba jednak być gotowym na to, że przykładowy Outlook nie będzie tak dobrze współpracował z innymi usługami i appkami Google, a to tylko jeden z przypadków.