3

Najdroższą firmą w Azji nie jest Samsung, LG czy Alibaba. To mało znany (w Polsce) Tencent

Kilka lat temu zastanawiano się, czy Apple przebije granicę biliona dolarów kapitalizacji giełdowej. Korporacja stała się najdroższym biznesem na świecie, ale do wspomnianego pułapu nie zdołała dobić - sporo jej zabrakło. Tym razem będzie o lokalnym liderze takich zestawień: firma Tencent wyprzedziła rywali (też z branży tech) i stała się najdroższą azjatycką korporacją. Biznes, który wielu osobom kojarzy się głównie z grami mobilnymi, może się pochwalić kapitalizacją na poziomie 1/4 biliona dolarów.

Tencent toczył i toczy bój o miano lokalnego lidera z innymi mocarzami. W tym gronie mamy China Mobile czy Alibaba Group – o tej drugiej firmie pisałem dzisiaj w kontekście wejścia do Polski – ponoć dojdzie do niego już w przyszłym roku. Rywalem do korony był też Samsung, obaj giganci mocno zyskali w tym roku na giełdzie. Koreańczycy ostatnio mieli jednak pecha: pojawił się problem z wybuchającymi akumulatorami. Tu można się zastanawiać czy to kwestia pecha, sabotaż, jak twierdzą fani teorii spiskowych, czy też dowód na to, iż obecny wyścig na rynku tech jest dla firm sporym wyzwaniem i może być bolesny.

Akcje Samsunga potaniały na wieść o kłopotach i sposobie ich rozwiązania, a to pozwoliło korporacji Tencent ustabilizować się na pierwszym miejscu w zestawieniu. Firma, która ma kilkanaście lat wygrywa prestiżowy bój ze znacznie starszym rywalem. Trochę przypomina to sytuację z USA, gdzie Alphabet wyprzedził swego czasu Apple. Gigant z Cupertino odzyskał swoją pozycję, Samsung czy Alibaba też mogą zepchnąć Tencent na drugie czy trzecie miejsce, nic nie jest tu pewne i długofalowe. Ale liczy się samo osiągnięcie.

Czy można je uznać za przypadkowe, a biznes nazwać wydmuszką? Można, niektórzy pewnie tak zrobią – bo gdzie jakiejś firemce równać się z wielkim Samsungiem. Ale czy mianem wydmuszki określimy gracza, który w ciągu roku poprawia kwartalny wynik (mowa o przychodach) z 3,8 do 5,4 mld dolarów? Jasne, daleko tym liczbom do rezultatów osiąganych przez Google, Microsoft czy Apple. Do Samsunga też. Na ich tle Tencent wydaje się być ubogim krewnym, chociaż trafił do dziesiątki najdroższych biznesów świata. Trzeba jednak przypomnieć, że ów ubogi krewny niedawno postanowił nabyć za 9 mld dolarów Supercell, studio stojące za tytułami Clash Of Clans, Boom Beach, Hay Day oraz Clash Royale. Każdego dnia te pozycje przyciągają dziesiątki milionów ludzi.

To właśnie gry mobilne są jednym z filarów Tencent, silnikiem zapewniającym rozwój korporacji. Jednocześnie działa ona jednak na polu chmury, płatności mobilnych, komunikatorów, social media, reklamy w Sieci, szeroko pojętej rozrywki. Poprzez swoje inwestycje, firma pokazuje, że ma spore ambicje, zamierza wejść na globalny rynek i mocno się na nim zakorzenić. A to zachęca inwestorów, z których spora część podziela pewnie pogląd, że to oprogramowanie i content będą w przyszłości stanowić o sile firm tech. Zresztą, to nic nowego. Przecież Facebook czy Google nie sną znane z produkcji sprzętu, a Apple oferuje wielowymiarowy towar. Gigant z Cupertino wie przy tym, że smartfon może być kiedyś narzędziem do zarabiania wielkich pieniędzy.

Kapitalizacja Tencent dziwi mniej, gdy weźmie się pod uwagę, że w zestawieniu BrandZ ta marka znalazła się na jedenastym miejscu – za prawdziwymi gigantami, których logo rozpozna większości ludzi na naszym globie. W innym zestawieniu znajdziemy Tencent w gronie innowacyjnych firm, jednocześnie nie pojawia się w nim Apple. Kolejny dowód na to, że Chińczycy coraz śmielej poczynają sobie na międzynarodowym rynku, dają do zrozumienia, że chcą tu odgrywać ważne role. Dzisiaj marka Tencent przeciętnemu Polakowi nie mówi zbyt wiele. Możliwe, że za dekadę będzie podobnie, ale ludzie nad Wisłą będą korzystali z usług i produktów tego gracza. Do Chin popłynie stąd strumyk pieniędzy.