Netflix jest ostatnią z dużych usług VOD która mówi rosyjskiemu rynkowi "pa pa". Tamtejsi mieszkańcy nie obejrzą już Stranger Things i spółki.
Po napaści Rosji na Ukrainę dostawcy usług jeden po drugim wycofywali się z tamtejszego rynku w ramach nakładanych na obywateli sankcji. Niektórzy byli w tym bardziej zachowawczy, inni mniej. Jedni od razu mówili że żegnają się z rynkiem, inni że tylko czasowo wstrzymują swoje usługi. Są także tacy, których stosunek jest dość skomplikowany — wśród nich m.in. Google. Kilka dni temu CEO YouTube wyjaśniała, dlaczego ich platforma wciąż działa w Rosji:
A była to chęć... pozostania źródłem niezależnych informacji. Stąd nie tylko decyzja o tym by udostępniać tam swoją usługę, ale także o wyrzuceniu z platformy rosyjskich mediów narodowych.
Gdy tylko wybuchła wojna, zdaliśmy sobie sprawę, że jest to dla nas niezwykle ważny moment, w którym musimy właściwie podejść do naszej odpowiedzialności.
Netflix tkwił gdzieś po środku, aż do teraz, kiedy zdecydował się oficjalnie wycofać swoją usługę z tamtejszego rynku (na którym od końca lutego zostało oficjalnie wydane przyzwolenie na piractwo, a nielegalne kopie filmów są już wyświetlane nawet w kinach). Tym samym pożegnali około 700 tys. subskrybentów, którzy regularnie opłacali abonament. Jak twierdzą przedstawiciele platformy, Netflix ostatecznie pożegnał Rosję wraz z końcem trwającego cyklu rozliczeniowego. Od teraz nie tylko nie można bez VPN niczego tam obejrzeć, ale także oficjalnie nie ma już dystrybucji ich aplikacji. No cóż - chwilę to trwało, ale lepiej późno niż później.
Zdjęcie: Depositphotos.com
Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu