Wearables

Intel nie załapał się na jeden pociąg, więc buduje drugi

MS
Maciej Sikorski
0

Wczorajszy dzień zakończyłem tekstem dotyczącym technologii ubieralnych. Chociaż nie jest to jeszcze segment rynku warty setki miliardów dolarów, to wydaje się bardzo prawdopodobne, że będzie szybko rósł i rozszerzał się na różnych płaszczyznach. Rękę przyłożą do sprawy giganci stymulujący rynek - n...

Wczorajszy dzień zakończyłem tekstem dotyczącym technologii ubieralnych. Chociaż nie jest to jeszcze segment rynku warty setki miliardów dolarów, to wydaje się bardzo prawdopodobne, że będzie szybko rósł i rozszerzał się na różnych płaszczyznach. Rękę przyłożą do sprawy giganci stymulujący rynek - np. Intel.

Okazuje się, że na początku roku umknęła mi informacja dotycząca korporacji Intel i firmy Vuzix, o której pisałem pod koniec roku 2013. Ta pierwsza zainwestowała w drugą: za 30% udziałów zapłacono 25 mln dolarów. Niektórym wyda się to pewnie małą sumą - przecież część korporacji w tym biznesie pakuje w startupy znacznie większe pieniądze. Należy jednak przyjąć, że mamy do czynienia z rozsądnym wydawaniem kasy, mającym uzasadnienie, ale przy tym mniej medialnym. Warto też dodać, że Vuzix dokłada do swojego biznesu i zwyczajnie mógł potrzebować pieniędzy, a przez to był bardziej uległy w negocjacjach z gigantem.

Czym zajmuje się wspomniana firma? Ich najgłośniejszym produktem jest chyba M100. Coś pomiędzy okularami, a zestawem Bluetooth. Więcej na temat urządzenia przeczytacie w poświęconym mu teście. Firma eksperymentuje z gadżetami ubieralnymi, rzeczywistością wirtualną i rzeczywistością rozszerzoną, odtwarzaniem wideo. Jedne produkty przeznaczone są dla klienta masowego do rozrywki (filmy, gry, podgląd sprzętu mobilnego), inne przygotowano z myślą o rynku biznesowym. I to szeroko pojętym. Na papierze wygląda to całkiem nieźle, są patenty, spore doświadczenie, nagrody, partnerzy. Ale zysków nie widać.

Pojawia się jednak Intel, któremu podwójnie zależy na rym, by Vuzix zaczął odnosić sukcesy. Po pierwsze, zainwestowali, więc nie chcą utopić pieniędzy. To jednak mniej istotne, bardziej liczy się punkt numer dwa, cel inwestycji: sprzęt ma się sprzedawać i nakręcać główny biznes Intela. Korporacja dostarczy procesory do samych okularów, jeśli te będą zbierać dużo danych, to gdzieś trzeba będzie je przechowywać i tu znowu pojawia się amerykański gigant. Intel inwestuje w biznes wearable, bo chce mieć pewność, że to wypali. Firma stymuluje, przyspiesza rozwój wypadków - w segmencie ultramobilnym zwłaszcza smartfonowym, zwycięstwa nie odnieśli, a komputery (PC) straciły na znaczeniu, więc trzeba pchnąć rynek w nowym kierunku i zagospodarować go, nim dojdzie się do celu.

Pisząc o poczynaniach Intela w tym nowym biznesie, warto przypomnieć, że korporacja zamierza współpracować z Google przy tworzeniu nowych Glassów (a to przecież alternatywa dla Vuzixa). Jakiś czas temu okazało się, że gigant podpisał umowę z firmą Luxottica i z nią też będzie tworzył inteligentne okulary. A to czubek góry lodowej, którą będziemy stopniowo poznawać. Zapewniam, że na okularach sprawa się nie kończy. Muszę przyznać, że podoba mi się ich podejście do biznesu: jeśli nie wyszło w jednej branży, stwórz kolejną. To m.in. za sprawą Intela do końca dekady poważnie wzrośnie sprzedaż produktów z działki wearable. Czekam na odpowiedź konkurencji.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Intelwearable