34

Wizerunek Poczty Polskiej już teraz jest fatalny – a przez działania rządu będzie jeszcze gorzej

Śledzę dokładnie losy Poczty Polskiej od czasów ich batalii z InPostem o obsługę przesyłek sądowych i muszę powiedzieć, że moja opinia o ich poczynaniach ma postać sinusoidy, a wszystko przez działania rządu, które psują już i tak nadszarpnięty wizerunek naszego operatora pocztowego.

Jeszcze kilka lat temu Poczta Polska utożsamiana była jedynie z długimi kolejkami w swoich placówkach, opieszałą obsługą na nich czy stosem różnych produktów w sprzedaży, nie związanych z działalnością pocztową. Samo dostarczanie listów i paczek pozostawiało wiele do życzenia. Jednak robili swoje, ludzie narzekali, ale wszystko płynęło spokojnie swoim torem.

W końcu pojawił się InPost, który chciał mocniej zaistnieć na rynku dostarczania listów. Wszyscy pamiętamy te blaszki obciążające listy, tylko po to, by móc świadczyć tego typu usługi. Po uwolnieniu rynku InPost postanowił jeszcze podebrać Poczcie Polskiej lukratywną obsługę poleconych przesyłek sądowych, co się udało w 2013 roku.

Poczta Polska odzyskała je już za nowych rządów w 2015 roku, stosując dumpingowe ceny w przetargu (złożyli ofertę tańszą od InPostu aż o prawie 40%). Niemniej nikt afery wtedy nie robił, większość się ucieszyła, że to Poczta Polska przejęła z powrotem przesyłki sądowe, bo przyznać trzeba, że InPost nie był logistycznie przygotowany do tego przedsięwzięcia. Sam wiele razy szukałem swojej przesyłki po osiedlowych sklepach.

Od tego czasu Poczta Polska rozpoczęła transformację, chcąc się unowocześnić zmieniła identyfikację wizualną oraz wygląd samych placówek pocztowych. To też miało pozytywny oddźwięk w odbiorze tego operatora, podobnie jak podpisana w 2017 roku umowa z Pocztą Chińską na obsługę Nowego Jedwabnego Szlaku, którym przesyłki między innymi z AliExpress miały być przesyłane do Polski, a od nas na całą Europę.

Co zrobił za chwilę polski rząd? Ministerstwo Finansów na początku 2018 roku ogłosiło, że wszystkie przesyłki z Chin muszą zostać opodatkowane, nawet „gify” czy towary o niskiej wartości. Powstał nawet w tym celu specjalny oddział celny w Lublinie, gdzie celnicy wraz z pocztowcami mieli sprawdzać przesyłki z Chin i nakładać na nie cła i podatki.

Nasilenie ingerencji polskiego rządu na działalność Poczty Polskiej widać najbardziej po ponownej wygranej w jesiennych wyborach parlamentarnych. Na początku lutego tego roku Poczta Polska została wybrana Narodowym Operatorem Cyfrowym do obsługi eSkrzynki i eDoręczń. Świetnie, bo czekaliśmy na to dwa lata aby w ogóle się coś w tym temacie ruszyło dalej.

Jednak czy dwa miesiące wystarczą na uruchomienie takiego projektu? Zrobionego na kolanie, jak najbardziej. Tak wygląda eSkrzynka zrobiona na szybko. Brak jakichkolwiek ustawień, a w szczególności zmiany adresu z zameldowania na korespondencyjny (listy polecone doręczone elektronicznie i tak później wysyłane są w postaci papierowej).

Podejrzewam, że eSkrzynka powstałą tak szybko tylko po to, by mieć ewentualną furtkę na przekazanie Poczcie Polskiej naszych danych (przekazane zostaną: imię i nazwisko, numer PESEL, e-mail i numer telefonu, no i przy aktywacji eSkrzynki adres zameldowania powiązany z tymi danymi).

Po co? I tu znowu widać działanie i naciski rządu, by Poczta Polska rozsyłała pakiety wyborcze, a ta, by wykonać to zadanie potrzebowała spisów wyborców. W tym celu wysłała e-mailem żądania do gmin w Polsce o udostępnienie danych wyborców. Wybuchła afera, więc trzeba było na szybko uruchomić eSkrzynkę.

W ten sposób, Poczta Polska chcąc nie chcąc może stać się wrogiem obywateli, jeśli coś z tymi danymi się stanie, na przykład wpadną w niepowołane ręce (od 20 kwietnia do końca miesiąca zarejestrowano 24 domeny podszywające się pod adres poczty, z którego to żądanie wysłali do gmin).

Reasumując już, szkoda, że Poczta Polska zamiast skupić się na poprawie jakości swoich usług, zaprzęgana jest do działań, którymi zajmować się nie powinna. Mają wiele spraw do poprawienia w swojej podstawowej działalności. Według danych uzyskanych przez Rzeczpospolitą, jedynie 30% listów, które mają być dostarczane następnego dnia dociera na czas. Do tego mają fatalny odbiór swoich usług wśród klientów, w postaci dwukrotnie większego odsetka negatywnych komentarzy (66%) w mediach społecznościowych niż ma InPost – to dane z końca zeszłego roku. Po ostatnich działaniach myślę, że jest jeszcze gorzej.