35

E-zakupy spożywcze w Polsce to niewypał? Tesco częściowo wycofuje się z tego rynku

Zakupy spożywcze w Sieci? Sprawdzałem je w kilku sklepach i zazwyczaj byłem zadowolony: towar dostarczony pod same drzwi, w określonej godzinie, bez niespodzianek. Okazuje się jednak, że Polacy jakoś nie mogą się masowo przekonać do tego rozwiązania, a to prowadzi do problemów sklepów, które weszły w ten biznes. Świeżym przykładem brytyjska sieć supermarketów.

Tesco szykuje pokaźne zwolnienia, obejmą około 700 osób. Zamknięte mają być dwa supermarkety (w Olecku i Piotrkowie Trybunalskim), w innych praca ma być reorganizowana, zatrudnienie stracą pracownicy obsługujący niektóre oddziały e-sklepu:

— Rezygnujemy z prowadzenia serwisu Tesco Ezakupy w Częstochowie, Kielcach, Zielonej Górze, Rybniku i Opolu z końcem kwietnia. W tych miejscach widzimy ograniczony potencjał dla dalszego rozwoju i chcemy skoncentrować się na tych miastach, gdzie potencjał wzrostu istnieje. Dodatkowo, w Łodzi będziemy obsługiwać klientów z jednego miejsca, a nie dwóch, jak dotychczas. Samochody z zamykanych punktów zostaną przesunięte do działających oddziałów, by odświeżyć flotę — informuje Michał Sikora, rzecznik Tesco.[źródło]

Poważne zmiany, które pokazują problem nie tylko Tesco, ale też kilku innych sieci hipermarketów konkurujących z dyskontami. Gdy Tesco zwalnia, Lidl i Biedronka zatrudniają nowych ludzi lub podnoszą płace. Warto jednak podkreślić, że te sklepy nie prowadzą sprzedaży elektronicznej. I chyba nieprędko się za to wezmą, skoro biznes nie rośnie zbyt dynamicznie – rynek handlu spożywką w polskiej Sieci nadal jest skromny, Polacy przekonali się do kupowania w Internecie odzieży, książek czy sprzętu elektronicznego, ale po żywność wolą pojechać/pójść samodzielnie. Czy podobnie byłoby, gdyby Lidl lub Biedronka weszły w e-handel? Na razie się tego nie dowiemy.

Warto przypomnieć, że Tesco eksperymentuje już w Polsce z procesem robienia zakupów w sklepach stacjonarnych – zamierza przenieść część pracy z obsługi na klientów:

Przed wejściem do sklepu pobieramy skaner i skanujemy kod z karty rabatowej Clubcard oraz specjalny kod QR, co jest niezbędne do finalizacji zakupów. Kiedy urządzenie zasygnalizuje gotowość do pracy możemy zacząć zakupy. Przy zwykłych „półkowych” produktach skanujemy ich kody kreskowe, w przypadku np. luzem leżącego pieczywa jak bułka, kody są umieszczone na półkach. Jeśli chodzi o produkty sprzedawane na kilogramy należy najpierw je zważyć, a następnie zeskanować kod z etykiety wydrukowanej przez wagę. Na koniec udajemy się do specjalnego punktu, gdzie dokonujemy już zapłaty za nasze zakupy.[źródło]

Czytając o tym projekcie, doszedłem do wniosku, że chyba nie korzystałbym z takiego rozwiązania. Może raz, z ciekawości, ale na tym koniec. I będę zdziwiony, jeśli okaże się, że e-zakupy w Tesco spotkały się z marnym odzewem ze strony klientów (inna sprawa, że po uruchomieniu tej usługi, strona internetowa nie wyglądała zbyt dobrze – mogła zniechęcić do zakupów), a skanowanie wypaliło. Przy takich zmianach nie można angażować w pracę klienta – chyba zdaje sobie z tego sprawę Amazon, który nie wprowadza skanerów, lecz kamery wspierane przez namiastkę sztucznej inteligencji. Klient po prostu bierze z półek towar i wychodzi.

Tesco ma problemy od kilu lat, nie dotyczy to jedynie polskiego rynku. Pamiętam, że kiedyś pisałem o pomyśle firmy na własny tablet czy smartfon, o wizji budowania konkurencji dla Amazona przez łączenie handlu tradycyjnego z elektronicznym. Wyszło z tego niewiele. Może po prostu Tesco nie nadaje się do wprowadzania innowacji i nie rozumie dzisiejszego handlu? Jeśli tak, warto poszukać gdzieś wsparcia. Za przykład niech posłuży tu Carrefour, który tworzy inkubator dla startupów. Zamierza go wesprzeć m.in. przestrzenią biurową i doświadczeniem biznesowym:

Mamy zatem miejsce, jest wsparcie merytoryczne, które nierzadko okazuje się ważniejsze, niż pieniądze, ale za najciekawsze uznaję jeszcze inny element: możliwość prowadzenia testów w sklepie. Sieć Carrefour udostępni jeden z nich, by można w nim wdrażać pomysły – to będzie swego rodzaju poligon doświadczalny. Biznes można tworzyć w domu czy nawet w garażu, wiedzę czerpać z książek czy Internetu, ale wdrożenie projektu w dużym sklepie to sprawa, która może stwarzać problemy. No chyba, że podejmie się współpracę ze wspomnianą korporacją.[źródło]

Czy coś z tego wyjdzie? Nie wiem. Ale może warto spróbować, zdać się na pomysły innych, skoro samemu nie ma się wizji albo owe wizje okazują się niezbyt trafione…

Źródło grafik: Tesco