6

Tesco chciało sprzedawać własne smartfony. Już nie chce

Kilka godzin temu w tekście poświęconym nowym Snapdragonom wspominałem o szybko postępujących zmianach na rynku mobilnym. Z punktu widzenia klientów jest to zjawisko raczej pozytywne (chociaż to temat na dłuższą dyskusję). Producenci nie mogą jednak mówić o zadowoleniu wywołanym tempem zmian. Przykładem… Tesco. Tak, Tesco – sieć sklepów, która miała plany związane z sektorem inteligentnych […]

Kilka godzin temu w tekście poświęconym nowym Snapdragonom wspominałem o szybko postępujących zmianach na rynku mobilnym. Z punktu widzenia klientów jest to zjawisko raczej pozytywne (chociaż to temat na dłuższą dyskusję). Producenci nie mogą jednak mówić o zadowoleniu wywołanym tempem zmian. Przykładem… Tesco. Tak, Tesco – sieć sklepów, która miała plany związane z sektorem inteligentnych telefonów. Miała.

Część z Was może pamiętać wpis sprzed kilku miesięcy, w którym przywoływałem zapowiedzi przedstawicieli Tesco – po sukcesie tabletu Hudl postanowili kontynuować ten projekt, a nawet go rozszerzyć i wejść do segmentu smartfonów. Plany były ambitne, ale owiane mgłą tajemnicy. Wszystko sprowadzało się do hasła: zrobimy, choć na razie nie powiemy co i jak. Pozostawało czekać i na bieżąco komentować. Do tej pory nie było jednak co komentować, bo konkretów nadal brakowało.

Sytuacja w końcu zaczęła się klarować. Jakim sprzętem zaczaruje klientów Tesco? Żadnym. Przynajmniej tak sprawa wygląda w przypadku smartfonu. Dlaczego korporacja rezygnuje ze swoich planów? Bo zmienił się rynek i to ich zaskoczyło. Przyznają wprost, że w ciągu zaledwie paru kwartałów sporo wydarzyło się w tym biznesie i produkt, który w pierwszej połowie roku wydawał się ciekawym sprzętem zdolnym do konkurowania z konkurencją, teraz przestał nim być.

Tesco nie ma dużego doświadczenia na tym rynku, więc tempo zmian faktycznie mogło ich zaskoczyć. To zupełnie inna działka niż ta, w której funkcjonuje główny biznes sieci. Kilka miesięcy w jedną lub w drugą stronę może tu robić naprawdę dużą różnicę. Rozwiązanie uchodzące za atrakcyjne szybko się starzeje i nie robi już tak dużego wrażenia, by klienci masowo wyciągnęli portfele.

Sieć sklepów chciała dostarczyć na rynek tani smartfon pracujący w sieciach czwartej generacji, ale okazało się, że takich urządzeń może się niedługo pojawić w sprzedaży całkiem sporo. Przywołam jeszcze raz tekst o nowych układach korporacji Qualcomm – Snapdragon 210 to zapowiedź tanich smartfonów z LTE. Tesco musiałoby się naprawdę nagimnastykować, by sprzedać satysfakcjonującą liczbę swoich słuchawek. Widząc ceny oferowane przez konkurencję, mogli dojść do wniosku, że dołożą do tego biznesu. Smartfony po prostu się nie sprzedadzą i zniknie szansa na przywiązanie do siebie klientów. Bo głównie o to chodziło w całym projekcie.

Nie jest jasne, czy firma porzuca tę ścieżkę rozwoju na dobre, czy też zamierza do niej wrócić w przyszłości. Na razie pewnie sami tego nie wiedzą, czekają na rozwój wypadków. Jednocześnie nie rezygnują z planów wprowadzenia do sprzedaży drugiej generacji tabletów Hudl. Najwyraźniej pokładają w nim większe nadzieje i mniej obawiają się konkurencji. Trudno się temu dziwić – firmie udało się już sprzedać pokaźną liczbę tabletów, ten rynek nie jest aż tak zapchany producentami (podaż mniejsza, ale popyt też). Zakładam, że decyzje dotyczące rozwijania nowej gałęzi biznesu będą w znacznym stopniu uzależnione od tego, czy Tesco uda się ponownie nakłonić klientów do swojego produktu. To może im dodać animuszu i potwierdzić, że jest szansa na podkręcenie zysków.

Źródło grafiki: mobilechoiceuk.com