51

Zakupy bez tradycyjnych kas ruszają w polskich sklepach Tesco

Skanuj i Kupuj to pomysł sklepów Piotr i Paweł na pozbycie się kas i oddanie w ręce klientom tego, czym do tej pory zajmowali się kasjerzy - na razie w jednym sklepie w Poznaniu. Podobną technologię wdraża jeden ze sklepów w Warszawie z polską aplikacją SeaYou. Teraz przyszedł czas na dużego gracza na rynku, czyli brytyjską sieć sklepów Tesco.

Pierwszy sklep z usługą Scan&Shop to hipermarket Tesco przy ul. Kapelanka w Krakowie. Wcześniej podobną usługę Tesco wdrożyło na Węgrzech i w Czechach. Natomiast na swoim rodzimym rynku w Wielkiej Brytanii już 9% ich sklepów ma tę usługę w standardzie.

Na czym polega Scan&Shop? Usługa różni się trochę od tej oferowanej przez sklepy Piotr i Paweł i w aplikacji SeaYou. Oprócz aplikacji mobilnej klienci będą mogli skorzystać ze specjalnych skanerów. To dość kompleksowe podejście, skanerów może zabraknąć, wtedy klienci mogą wyciągnąć telefony.

Przed wejściem do sklepu pobieramy skaner i skanujemy kod z karty rabatowej Clubcard oraz specjalny kod QR, co jest niezbędne do finalizacji zakupów. Kiedy urządzenie zasygnalizuje gotowość do pracy możemy zacząć zakupy. Przy zwykłych „półkowych” produktach skanujemy ich kody kreskowe, w przypadku np. luzem leżącego pieczywa jak bułka, kody są umieszczone na półkach. Jeśli chodzi o produkty sprzedawane na kilogramy należy najpierw je zważyć, a następnie zeskanować kod z etykiety wydrukowanej przez wagę. Na koniec udajemy się do specjalnego punktu, gdzie dokonujemy już zapłaty za nasze zakupy.

Czym to się różni od znanych już nam kas samoobsługowych? Otóż nie musimy ponownie wyciągać tych produktów. Wróćmy do Piotra i Pawła, oni rozwiązali to w ten sposób:

System na stanowisku wyposażony jest w algorytm scoringowy, który analizuje koszyk, prawdopodobnie na podstawie szacowanej wagi zakupów i porównuje z wagą zeskanowanych produktów.

W przypadku Tesco, na stanowisku będzie dostępna obsługa sklepu, która może (ale nie musi) wyrywkowo skanować ponownie niektóre produkty (podobno odpowiedzialny za to jest też algorytm i czasem system losowo sam kwalifikuje dane zakupy do weryfikacji, odpowiednim komunikatem na skanerze). Oczywiście, jeśli trafi na produkt niezeskanowany, możemy liczyć na ponowne skanowanie wszystkich. Sam proces finalizacji możecie zobaczyć na tym filmie od 1m34s:

Nie sposób nie wspomnieć przy okazji tego debiutu usługi Scan&Shop w Tesco o Amazon Go, który to jest podobnym systemem, z tym że wzbogaconym o elementy AI i w pełni zautomatyzowany. Nie ma żadnych punktów sprawdzających czy konieczności dokonywania płatności od razu w sklepie.

Całość rozwiązania opiera się o trzy fundamentalne technologie – machine learning, computer vision i AI. Wewnątrz sklepu stosowane są systemy, które wykorzystuje się między innymi w samojeżdżących samochodach, a naszym zadaniem jest jedynie zeskanowanie telefonu w bramce wejściowej. Później możemy zwyczajnie zdejmować przedmioty z półek i chować na przykład bezpośrednio do plecaka czy torby. Infrastruktura będzie w stanie rozpoznać jaki towar został zdjęty z półki i przez kogo. Jeśli się rozmyślimy wystarczy odłożyć przedmiot na miejsce.

Podczas wyjścia ze sklepu system zsumuje wartość całych zakupów i wystawi nam rachunek. Konto w sklepie Amazon zostanie obciążone, a paragon otrzymamy na e-maila.

Niemniej nawet w tej formie, jeśli pomysł się przyjmie w Polsce, Tesco może znacznie zaoszczędzić na sile roboczej. Już teraz mówi się, że sklepie z systemem Amazon Go, wystarczy zatrudnienie tylko 6 osób, w przypadku takich dużych supermarketów jak Tesco, siłą rzeczy musi być ich więcej, ale z pewnością część obsługi kas z czasem może stracić pracę.