Felietony

Cena czyni cuda, Volkswagen właśnie pokazał jak w Polsce sprzedać ID.3

Kamil Pieczonka
Cena czyni cuda, Volkswagen właśnie pokazał jak w Polsce sprzedać ID.3
55

W piątek na grupach skupiających miłośników samochodów elektrycznych pojawiły się ogłoszenia, że Volkswagen daje nawet 65 tys. złotych rabatu na poprzednią generację modelu ID.3. Na efekty nie trzeba było długo czekać.

Volkswagen ID.3 za mniej niż 120 tys. zł

Jeden z dealerów Volkswagena pochwalił się w piątek, że ma na placu kilka samochodów Volkswagen ID.3, które dostępne są teraz z rabatem wynoszącym bagatela 65 tys. zł. Ogłoszenie nadal jest zresztą widoczne na jednym z portali i jak sami widzicie, cena za model ID.3 w wersji Life Pro Performance z baterią o pojemności 58 kWh oraz silnikiem o mocy 204 KM wynosi 138 210 zł brutto. Auto jest nowe, jeszcze nie zarejestrowane, więc nabywcy przysługuje dopłata w wysokości 18 500 zł lub nawet 27 000 zł, więc ostateczna cena może spaść do nieco ponad 111 tys. zł. Samochód wielkości Golfa, z dynamiką na poziomie hot-hatcha (7,5 sekundy do 100 km/h) za taką cenę to w tej chwili nie lada gratka. I jak się okazuje, bardzo wielu klientów doszło do takiego wniosku.

Volkswagen udziela wspomniany rabat na elektryczne samochody pozostające na placach i z moich informacji wynika, że zainteresowanie u dealerów było w ten weekend bardzo duże. Dotyczy to co prawda przedliftowego ID.3, ale w tej kwocie nie można za bardzo wybrzydzać. Kilka miesięcy temu pojawiła się informacja, że podobne obniżki pojawiły się w Chinach. Wtedy żałowałem, że w Europie musimy nadal przepłacać, ale jak widać niekoniecznie. Od jakiegoś czasu plotkowało się, że Volkswagen ma problemy ze sprzedażą swoich samochodów elektrycznych i musi ograniczać produkcję. Wygląda na to, że firma znalazła na to sposób, bo po tak dużej obniżce auta powinny szybko zacząć znikać z placów.

Wszystko jest kwestią ceny

Cała ta sytuacja pokazuje tylko, że popularyzacja samochodów elektrycznych jest możliwa i to całkiem szybko. Nikomu nie będzie nawet przeszkadzał ograniczony do 300 czy 400 km zasięg, wystarczy, żeby cena była właściwa. Wbrew pozorom klienci potrafią liczyć swoje pieniądze i nie każdy będzie dopłacał do elektryka, ze względu na swoje pro-ekologiczne poglądy. Już dawno zauważyła to Tesla, która sukcesywnie obniża ceny swoich pojazdów na wszystkich rynkach. Nie jest to dobra wiadomość dla posiadaczy starszych modeli, których wartość rezydualna spada szybciej, ale taki jest koszt postępu.

Podejrzewam, że do Volkswagena dołączą wkrótce kolejni producenci, bo na rynku można już zauważyć oznaki słabnącego popytu na auta elektryczne. Citroen również to zauważył i wycenił swój najnowszy model C3 bardzo atrakcyjnie na tle konkurencji. Niby jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale mam wrażenie, że jesteśmy świadkami zmiany trendu. Auta elektryczne miały być tańsze i łatwiejsze w produkcji niż samochody spalinowe, więc producenci na pewno mają odpowiednią marżę aby z niej zejść. Jeśli tak faktycznie się stanie to za 2-3 lata samochody elektryczne mogą być tańsze niż ich porównywalne, spalinowe odpowiedniki. Dopiero wtedy będzie można powiedzieć, że elektryczna rewolucja rozpoczęła się na dobre.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu