samsung karta
3

Samsung chce być jak Apple i Google. Następne będą kredyty chwilówki?

Już niedługo światło dzienne ma ujrzeć nowy produkt Samsunga - jego własna karta płatnicza. Dzięki niej firma stanie się fintechem. No, prawie, bo za operacje finansowe wcale nie będzie odpowiadał Samsung.

Jakiś czas temu pytałem się was, czy aby na pewno potrzebujemy aż tylu usług dublujących swoją funkcjonalnością Apple Pay i Google Pay. Patrząc po tym, co od tamtego czasu zadziało się na rynku mobilnych płatności – wychodzi, że tak. Żadna z firm nie zamierza bowiem schodzić z obranej ścieżki, a dwie z nich zdecydowały się nawet pójść na niej o krok dalej niż inne. Chodzi mi oczywiście o Google i Samsunga. Ta pierwsza jakiś czas temu ogłosiła, że wzorem Apple pracuje nad własną kartą płatniczą. Koreańska firma postanowiła, że nie będzie wcale gorsza i również dała znać, że tego lata ujrzymy taką samą kartę od Samsunga.

Samsung: przemyślana strategia czy pogoń za konkurencją?

To, co budzi moje głębokie wątpliwości odnośnie tego, czy ten ruch ze strony Samsunga był aby na pewno przemyślany, to sposób obsługi tej karty przez firmę. Choć być może powinienem powiedzieć – firmy. Jeżeli wierzyć doniesieniom AndroidPolice, w każdej operacji finansowej pośredniczą co najmniej 3 podmioty. Najpierw mamy bowiem Samsunga z jego Samsung Pay i aplikacją, która zapewne będzie towarzyszyć karcie. Samsung nie zarządza jednak transakcjami – robi to jego partner SoFi. Jeszcze kto inny dostarcza konta – Wilmington Savings Fund Society.

Nie trzeba dużo, żeby zgadnąć, że nie jestem wielkim fanem takiego rozwiązania. Angażowanie do zarządzania finansami użytkownika tylu podmiotów wydaje mi się dalece mniej bezpieczne niż sytuacja, w której moimi danymi zarządza tylko i wyłącznie instytucja skupiona na finansach – mój bank. Sprawia to też wrażenie, jakby Samsung bardzo szybko chciał wprowadzić usługę na rynek, by nie być w tyle za konkurencją (Apple, Google) i jako, że nie był w stanie stworzyć w tak krótkim czasie odpowiednich procesów wewnętrznie, musiał zaangażować do tego swoich partnerów.

Pytanie pozostaje to samo – czy naprawdę tego potrzebujemy?

Wątpię, bym kiedykolwiek skusił się na kartę płatniczą zrobioną przez Apple, Google, Samsunga, Xiaomi, Oppo, Motorolę, Microsoft czy jakiegokolwiek innego technologicznego giganta. Po pierwsze – w codziennym użytkowaniu będzie ona funkcjonowała tak samo, jak zwykła karta, transferując środki z konta A na B, w czym równie dobrze sprawdzają się karty Visy czy MasterCard. Po drugie – informacje o naszym statusie finansowym są bardzo pożądane, a patrząc, że intencje wielu firm technologicznym względem naszej prywatności są w najlepszym wypadku wątpliwe, nie jestem pewien, czy chciałbym im je udostępniać. Po trzecie i ostatnie – nie przypominam sobie, kiedy ostatnio użyłem karty do płacenia. Serio. Odkąd moduły NFC zawitały do średniej półki, praktycznie nie wyciągałem karty mojego banku z portfela. Korzystanie z fizycznej karty płatniczej wydaje mi się więc sporym krokiem wstecz.

Dlatego też moim zdaniem, jeżeli Samsung chciałby rzeczywiście pomóc swoim użytkownikom, powinien skupić się na nieco innych aspektach swojej fintechowej działalności. Ot, nie słyszałem nigdzie, żeby Samsung Pay miało w najbliższym czasie zacząć działać w Polsce. Mój Galaxy Watch wciąż na to czeka.

Źródło: PhoneArena