4

Wyjątkowy serial, który „połknąłem” w jeden wieczór. Apple wykręciło niezły numer

W natłoku nowych produkcji coraz trudniej o coś oryginalnego. I choć "Połączenie oczekujące" bazuje na francuskim pierwowzorze, to taki koncept serialu wciągnął mnie bez reszty. Wystarczył jeden wieczór, bym obejrzał całość.

Połączenie oczekujące to serial telewizyjny, który (nie) mógłby być podcastem czy audiobookiem

Wzrost popularności audiobooków i podcastów mnie wcale nie dziwi. Lubimy pochłaniać multimedialne treści robiąc inne rzeczy. Czasem zdarza się, że niektórzy nie widzą problemu ze śledzeniem transmisji sportowej w czasie, gdy oglądają serial lub film. Multitasking i dual-screening są oznaką naszych czasów, ale „Połączenie oczekujące” zalecam obejrzeć w klasycznym stylu. Bez smartrfona w ręku, nie rozmawiając z kimś w tym samym czasie, ani zmywając czy sprzątając. To produkcja, która bazuje na naszym zaangażowaniu i wyobraźni, dlatego najlepiej jest maksymalnie wysilić zmysł słuchu i dać porwać historii.

Komediowy chaos tylko dla zdesperowanych. Thunder Force – recenzja

 

„Połączenie oczekujące” to nowa produkcja Apple TV+, którą można zobaczyć w ramach abonamentu. Jak wspomniałem, całość powstała w oparciu o francuski serial CANAL+ i co ciekawe stacja jest współproducentem projektu Apple. Po seansie uznaję to za zaletę produkcji, bo osiągnięty efekt jest więcej niż zadowalający i prawdę mówiąc mam ochotę przyjrzeć się francuskiemu pierwowzorowi. Nie wszystkie seriale z USA bazujące na zagranicznych (najczęściej europejskich) produkcjach były sukcesami, głównie dlatego, że były zbyt oderwane od oryginału. Tym razem wszystko poszło jak należy.

To tylko rozmowy telefoniczne, ale wydarzenia działają na wyobraźnię

Serial bazuje na połączeniach telefonicznych wykonywanych pomiędzy bohaterami każdego z odcinków. To z nich dowiadujemy się kim są i jak rozwija się akcja, ponieważ w konwersacji muszą tłumaczyć rozmówcom swoje działania. Nie brakuje sytuacji, w których ktoś nie dodzwania się do drugiej osoby, nagrywa się na pocztę głosową. Często nawet w oczekiwaniu na połączenie lub po jego zakończeniu bohaterowie mówią sami do siebie, co bywa źródłem nowych informacji. „Połączenie oczekujące” nie jest jednak klasycznym dramatem, a raczej produkcją z gatunki thrillera sci-fi, ponieważ wokół postaci dzieją się dziwne i niewytłumaczalne rzeczy. I tutaj natrafiamy na największą zaletę produkcji.

Wielkie hity na Netflix w 2022. Polubicie Sony za te decyzję

Gdyby o podobny scenariusz nakręcono klasyczny serial, scenografowie i reżyser musieliby wybrnąć z wielu problematycznych sytuacji. Ukazanie paranormalnych i trudnych do zaakceptowania zdarzeń byłoby nie lada wyzwaniem i to właśnie warstwa wizualna, a nie sama fabuła, byłaby przede wszystkim oceniana. W przypadku niepowodzenia, całość ległaby w gruzach, a tak na podstawie relacji rozmówców musimy sobie wyobrazić każdą sytuację, która ich dotyka, dzięki czemu jeszcze bardziej angażujemy się w historię. Owszem, niektóre z wydarzeń nie są nazbyt wyszukanymi i oryginalnymi pomysłami, ale sposób ich przedstawienia w formie rozmowy telefonicznej sprawia, że są bardziej atrakcyjne dla widza.

Kwiecień na Netflix – mnóstwo nowości, w tym dwie mocne polskie premiery

I tak, wciąż mówię o oglądaniu oraz o widzach, ponieważ „Połączenie oczekujące” nie jest podcastem ani audiobookiem. W trakcie seansu na ekranie oglądamy różne efekty oparte o wykresy fal dźwiękowych, choć nie tylko. Oczywiście jakość dźwięku nie jest idealna, pod uwagę wzięto różne zniekształcenia, które przytrafiają się na co dzień i nam. Odpowiedniej atmosfery i klimatu całości nadaje też kolorystyka wizualizacji oraz delikatnie rozbrzmiewająca (tylko w niezbędnych momentach) muzyka, która potęguje zagadkowość i tajemniczość zdarzeń.

W obsadzie są znane twarze. Poznacie ich głosy?

Przyznam, że do „Połączeń oczekujących” podchodziłem dość sceptycznie, ale już po pierwszym odcinku wiedziałem, że będę chciał jak najszybciej ukończyć całość. Na pierwszy rzut oka zawartość odcinków nie jest ze sobą powiązana, ale na wyjaśnienie tej sprawy zalecam poczekać do końca – niech serial obroni się sam.

Na uwagę zasługuje też obsada, w której znaleźli się m. in. Nicholas Braun (Greg z „Sukcesji”), Rosario Dawson (ostatnio jako Ahsoka w „The Mandalorian”), mający spory dorobek Clancy Brown (np. „Skazani na Shawshank”), Mark Duplass (którego trudno zapomnieć po roli Chipa z „The Morning Show” czy Pedro Pascal („The Mandalorian” i niedługo „The Last of Us”). Części z głosów możecie od razu nie rozpoznać, bo dźwięk jest oczywiście skompresowany i zniekształcony przy rozmowie przez telefon, dlatego zalecam się dokładnie wsłuchać. Ich występy są co najmniej dobre, więc „Połączenie oczekujące” nie brzmi jak amatorski projekt, lecz świetnie zasysa nas na te kilkanaście minut w każdym odcinku i zanim się obejrzycie będziecie mieć za sobą cały sezon.

Top Gun: Maverick przesunięty na listopad, F9 na czerwiec, a to nie koniec