Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Motoryzacja

Nowy Mercedes Klasy C 220d: supernowoczesne, superoszczędne i bardzo praktyczne auto segmentu D premium. Pierwsza jazda próbna

TN
Tomasz Niechaj
6

Nowy Mercedes-Benz Klasy C (2021/2022) czerpie pełnymi garściami z nowoczesnych rozwiązań zastosowanych w… Klasie S. Tak, to nie pomyłka. Superzaawansowane cyfrowe reflektory („Digital Light”) z 2,6 miliona pikseli, nawigacja z rozszerzoną rzeczywistością, tylna oś skrętna, niezwykle rozbudowane systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy (półautonomiczna jazda), a także bardzo nowoczesne jednostki napędowe z hybrydami Plug-In na czele (z zasięgiem w trybie elektrycznym w okolicach 100 km). Zapraszam na raport z pierwszych jazd próbnych Mercedesem C 220d z systemem miękkiej hybrydy.

Nowy Mercedes Klasy C jest jednym z tych – niewielu – aut, których przetestowanie i omówienie zajmie… kilka artykułów – tak zaawansowane i nowoczesne jest to auto. Podczas pierwszych jazd testowych mieliśmy okazję wypróbować odmianę C 220d, a więc w najpewniej najpopularniejszym wariancie z silnikiem diesla i systemem Mild Hybrid. Oczywiście nie było wystarczająco dużo czasu by sprawdzić wszystkie rozwiązania, niektórych testowane auto nie miało, spodziewajcie się więc kolejnych odcinków pod tytułem „Nowy Mercedes Klasy C” – szykuje się bowiem nie tyle niezwykle mocny gracz segmentu D premium, ale być może jego lider!

Mercedes Klasy C – sprawdzona receptura w nowym wydaniu

Sprawdzona receptura, bo nowy Mercedes-Benz Klasy C (W206) wciąż ma architekturę tylnonapędową z wzdłużnie umieszczonym silnikiem z opcją na napęd na cztery koła 4Matic. Również wygląd samochodu nie powinien być wielkim zaskoczeniem, bo jest to oczywiście nawiązanie do wyglądu aktualnej Klasy S oraz odświeżonej Klasy E. Stylistyka jest więc stonowana i klasycznie elegancka, jak to w Mercedesie Klasy C.

Realnie jednak nowa Klasa C nie ma za wiele wspólnego z właśnie schodzącą generacją. Nowy Mercedes jest wyraźnie większy: 22/15 mm (przód/tył) więcej na wysokości rąk, 35 mm więcej na kolana i 13 mm więcej na głowę z tyłu. A to wszystko przy zredukowanej o 40 cm średnicy zawracania (dzięki opcjonalnej skrętnej tylnej osi). Żeby nie było tak sucho od danych powiem tylko, że rzeczywiście czuć większą przestrzeń w środku Mercedesa Klasy C. Mam 1,84 m wzrostu i z przodu nad głową miałem blisko 9-10 cm do obudowy szklanego dachu, zaś z tyłu – siadając „sam za sobą” – zostało mi około 7 cm na kolana i mniej więcej 4-5 nad głową. Co ważne, pasażerowie z przodu mogą regulować wysokość prowadzenia pasów bezpieczeństwa. Więcej danych statystycznych postaram się nie przytaczać, przejdźmy do tego co udało mi się sprawdzić podczas jazd próbnych.

Rewelacyjna jakość kamer 360 stopni i nawigacja z rozszerzoną rzeczywistością

We wnętrzu nowego Mercedesa Klasy C najbardziej rzuca się w oczy naprawdę duży i pionowo ustawiony ekran LCD systemu inforozrywki – ma on 11,9 cali (standardem jest 9,5”), oferuje REWELACYJNĄ jakość nie tylko oprawy graficznej ale też interakcji. Nawet w bardzo słoneczny dzień w trakcie jazd próbnych czytelność była wzorowa. Jest też delikatnie zwrócony w stronę kierowcy.

Większość funkcji samochodu obsługujemy z jego pokładu i z racji jego wielkości i usytuowania (nisko i blisko ręki kierowcy) jest to zaskakująco wygodne. W jego dolnej części wydzielony jest segment do obsługi klimatyzacji – niestety dotykowo, ale przynajmniej aktywne pola są duże, a rozkład jest intuicyjny. Pod nim znajduje się panel dotykowych przycisków do najważniejszych funkcji: przełączanie trybów jazdy, aktywacja kamery cofania, opcje samochodu, włącznik (fizyczny) świateł awaryjnych, czytnik linii papilarnych, wyłącznik ekranu, wyciszenie muzyki jak i regulacja natężenia dźwięku. Po menu da się poruszać za pomocą gładzików na kierownicy ale jest to średnio wygodne.

Zdecydowanie imponująca jest jakość wspomnianych kamer 360 stopni. Jeśli kiedykolwiek narzekaliście na to, że nawet średniopółkowy smartfon ma kamery lepsze niż w nowoczesnych i drogich samochodach, to zdecydowanie nie można tego powiedzieć w przypadku Mercedesa Klasy C. Zresztą zobaczcie sobie niżej zamieszczony film i zdjęcia. Dostępnych jest kilka widoków, w tym możliwość podejrzenia obrazu z przodu czy tyłu pod szerokim kątem, bo blisko 180 stopni.

Równie interesująco wypada kwestia samej nawigacji – bardzo szybka z ładną oprawą graficzną – ale także wyposażona w rozszerzoną rzeczywistość (to opcja). Działa to podobnie do tego, co mieliśmy w Mercedesie Klasy A, z tą różnicą że jakość jest lepsza, a wskazania dokładniejsze. Dodatkowa kamera umieszczona w obudowie wstecznego lusterka przekazuje obraz do systemu inforozrywki, a na niego nanoszone są wskazania nawigacji, numery domów itp. Mocno ułatwia to poruszanie się po nieznanych kierowcy drogach:

Mapa nawigacji wyświetlana może być również na wirtualnych zegarach kierowcy, w dwóch wariantach: widok na cały ekran lub pomiędzy zegarami. Także i ten wyświetlacz oferowany jest w dwóch rozmiarach; standardem jest 10,25”, a opcją 12,3”. Polecam się przymierzyć do obydwu opcji, bo drugi wariant wydał się mi… za duży – wieniec kierownicy zawsze przesłaniał mi jakąś część zegarów. Nie można mu jednak zarzucić nic w kwestii jakości, jasności czy dostępnych widoków – każdy znajdzie tutaj interesującą go opcję.

Bardzo oszczędny i żwawy silnik 220d z Mild Hybrid

Wszystkie wersje silnikowe nowego Mercedesa Klasy C wyposażone są w jakiś układ hybrydowy. W przypadku C 220d jest to układ miękkiej hybrydy bazujący na instalacji elektrycznej 48 V. To nie jest pierwsze auto Mercedesa z systemem Mild Hybrid, ale po raz pierwszy trafia do naprawdę dobrego silnika. A jednostka 220d (o oznaczeniu OM 654 M) to usprawniony i doskonale znany, wcześniej stosowany silnik o tym samym oznaczeniu. Z nowości: powiększony skok tłoka, nieco większa pojemność (1993 zamiast 1950 cm3), dwie chłodzone wodą turbosprężarki o zmiennej geometrii, podwójny wtrysk AdBlue. Moc została podniesiona do 147 kW (200 KM) i 440 Nm. Efekty?

Mercedes Klasy C 220d bardzo płynnie rozwija moc i chętnie wkręca się na obroty (zmiana następuje przy około 4750 obr./min), przy czym nie słabnie nawet w ich wysokich rejestrach. Jednocześnie świetnie radzi sobie przy bardzo niskich prędkościach obrotowych. Silnik zwykle działa przy 1200-1300 obr./min i nie generuje przy tym żadnych wibracji! Wygłuszenie jego dźwięków jest zaskakująco dobre. Jego „klekot” (mocno przytłumiony) słychać niemal wyłącznie podczas przyspieszania.

Co daje w jego przypadku system miękkiej hybrydy? Główne zalety tego systemu dostrzeżemy dopiero w trybie Eco. Wówczas silnik spalinowy chętnie wyłącza się po zdjęciu nogi z gazu i można tak jechać nawet kilkaset metrów! Podczas hamowania, np. przed „czerwonym”, silnik wyłączany jest przy około 10 km/h. Sam rozruch jest bardzo płynny (wstrząsów w zasadzie nie ma!) i bardzo szybki. Naprawdę można jeździć w trybie Eco; oczekiwanie na gwałtowniejsze dodanie gazu gdy silnik jest wyłączony jest naprawdę bardzo małe. Oczywiście dodatkowy silnik elektryczny może również dopomóc podczas gwałtowniejszego przyspieszania: dodatkowe 15 kW oraz 200 Nm.

Wyłączony silnik spalinowy przy 140 km/h

W trybie komfortowym silnik wyłącza się tylko podczas postoju. Nie wyłącza się więc w trakcie jazdy, co w sumie odpowiada trybowi w którym jesteśmy: „Comfort”. Pozostaje za to „boost” o którym wcześniej wspomniałem i superpłynne włączanie i wyłączanie silnika.

Jak cały pakiet sprawuje się pod względem zużycia paliwa? Oczywiście w trakcie jazd testowych nie mamy warunków (ani też czasu) na właściwe pomiary zużycia (inna trasa testowa), ale takie wstępne obserwacje mogę przekazać. Po mieście udało mi się uzyskać około 5,9 l/100 km, na autostradzie przy 120 km/h było to niskie „5 z hakiem”, zaś w trasie (prędkości 50-70-90 km/h) dało się zrobić to co poniżej, co jest – muszę przyznać – imponującym wynikiem jak na 200-konny samochód klasy premium. A do osiągnięcia takich rezultatów wystarczyło po prostu optymalnie korzystać z systemu miękkiej hybrydy!

Mercedes Klasy C PHEV – hybryda Plug-In

Za kilka tygodni na rynek wjadą Mercedesy Klasy C w wersjach hybrydowych typu Plug-In. O tym jak imponujące parametry mają oferować te auta najlepiej mówi zamieszczona niżej grafika wraz z małym moim komentarzem. Akumulator o pojemności 25,4 kWh (pierwszy, w pełni elektryczny Nissan Leaf tyle mniej więcej miał) i deklarowany zasięg w trybie elektrycznym 100 km (wygląda na to, że zdecydowanie do zrobienia!). Ładowanie? 11 kW prądem przemiennym, ale można też prądem stałym, nawet 55 kW! Tego jeszcze nie grali w hybrydach Plug-In! Silnik elektryczny ma moc 95 kW (129 KM). No i silniki spalinowe: zarówno benzynowe jak i diesla: od 147 kW. Te hybrydy Plug-In są więcej niż tylko niezwykle ciekawe!


Wrażenia z jazdy

Nowy Mercedes Klasy C prowadzi się bardzo pewnie i precyzyjnie. Komfort resorowania jest wysoki, choć nie da się ukryć, że auto ma bardziej sportowe nastawy. Po części to kwestia pakietu AMG z utwardzonym i obniżonym zawieszeniem w testowanym aucie. Komfort akustyczny podczas jazdy w mieście jest wzorowy – mowa szczególnie o wyciszeniu silnika, ewentualnych odgłosach działania zawieszenia itd. Przy prędkości 90 km/h także jest bardzo cicho, dopiero przy prędkościach autostradowych pojawiał się większy hałas – tak jakby testowane auto nie było wyposażone w wygłuszające szyby. Tę sprawę będę jeszcze weryfikował.

Jeśli chodzi o układ napędowy, to jego działanie oceniam bardzo wysoko. Naprawdę wygodnie jeździ się dieslem 220d zarówno w mieście jak i w trasie. Automatyczna skrzynia biegów – 9G-Tronic – świetnie współdziała z jednostką napędową i dobiera przełożenia właściwie do sytuacji, a 9 biegów pozwala np. na jazdę z prędkością 140 km/h przy zaledwie 1700 obr./min silnika spalinowego. Na jej działania istotny wpływ ma tryb jazdy, to m.in. wcześniej wspomniana możliwość wyłączania silnika po zdjęciu nogi z gazu w trybie Eco. Co jednak istotne, taki zestaw oferuje w zupełności wystarczający czas reakcji na wypadek konieczności wyprzedzania nawet w trybie Eco właśnie! Reakcja na dodanie gazu jest szybka, podobnie jak redukcja biegów.

W trybie komfortowym skrzynia działa jeszcze szybciej, a silnik utrzymywany jest na nieco wyższych obrotach. W trybie sportowym reakcje są jeszcze bardziej wyostrzone, rzeczywiście nastawione na dynamiczną jazdę. Wówczas, Mercedes Klasy C 220d pozwala sobie nawet na agresywniejsze podbijanie obrotów w trakcie mocnego hamowania. Tutaj zdecydowanie bardzo wysoka ocena.

Układ hamulcowy (wzmocniony, AMG) jest skuteczny i nie tracił swoich właściwości przy ostrzejszym traktowaniu. Auto nie daje się wytrącić z równowagi nawet podczas hamowania i skręcania. Elektronika jest – klasycznie dla Mercedesa – wyjątkowo czuła i szybko ucina zbyt sportowe zapędy kierowcy. Układ kierowniczy jest bezpośredni i precyzyjny.

Obsługa funkcji samochodu z poziomu kierownicy jest generalnie w porządku – w testowanym aucie była opcjonalna z dwoma poziomami przełączników, a właściwie to pól dotykowych. O ile jednak aktywacja tempomatu, dostęp do funkcji telefonu czy przewijanie góra-dół było OK, to skasowanie średniego zużycia paliwa, co wiąże się z użyciem gładzika w orientacji lewo-prawo było już mocno utrudnione. Niestety wciąż nie da się przełączać utworów czy stacji radiowych z poziomu kierownicy – jest to możliwe wyłącznie wtedy gdy na centralnym ekranie wyświetlamy np. stacje radiowe.

Nowy Mercedes Klasy C w środku

Ogólna jakość wykończenia we wnętrzu jest bardzo wysoka. Kierownica świetnie leży w dłoniach i ma dobre obszycie. Fotel ma możliwość regulacji w każdym kierunku włącznie z podparciem lędźwiowym, długością siedziska, a także wysokością podparcia ud. Nawet zagłówek regulowany jest w dwóch płaszczyznach (w pionie elektrycznie) za co duże brawa! Wszystkim, tradycyjnie dla Mercedesa, steruje się z poziomu panelu na drzwiach. Są oczywiście profile do zapamiętania: trzy. Co ważne, regulować można także górne zapięcie pasów bezpieczeństwa pasażerów jadących z przodu.


Znacząca część wnętrza jest obszyta skórą. Pod lewym łokciem jest nieco pianki, na lewo także znajduje się skórzane obszycie jak i na podszybiu i kokpicie. Trochę nietypowy kształt ma rączka do zamykania drzwi, ale po kilku godzinach już się do niej przyzwyczaiłem. W testowanym egzemplarzu na tunelu centralnym znajdowało się całkiem sporo „piano black” – jednak na szczęście na etapie konfiguracji samochodu można go zastąpić innym materiałem, który nie tak mocno łapie ślady palców. Schowek między pasażerami z przodu otwiera się na dwie strony. Siłą rzeczy nie da się regulować jego pozycji. Tam też znajdują się porty USB typu C. Ładowanie było bardzo szybkie, a sparowanie ze smartfonem działało bardzo dobrze.

Nowy Mercedes Klasy C ma nowe manetki do kierunkowskazów i obsługi automatycznej skrzyni biegów. Użyto dwóch materiałów: śliskiego „piano black” i trochę jednak szorstkiego tworzywa sztucznego.

Nowoczesne systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy

Nowa Klasa C oferuje w tym względzie prawdziwie imponujący zestaw z cyfrowymi reflektorami (Digital Light) na czele – mają one 2,6 mln pikseli, co oczywiście pozwoli na superprecyzyjne kierowanie świateł drogowych i „wycinanie” ze snopu światła innych uczestników drogi. To te same światła, które ma Klasa S! Oczywiście w trakcie pierwszych jazd próbnych nie miałem okazji tego spróbować, ale już wiem że będą one zasługiwały na osobne omówienie.

System ostrzegania o ruchu poprzecznym oraz monitorowanie martwego pola działają właściwie i dosyć zapobiegawczo (klasycznie dla Mercedesa). Niestety testowane auto nie było wyposażone w adaptacyjny tempomat – tylko ten „zwykły”. Testy autonomicznej jazdy będą więc przy innej okazji.

Ceny

Nowy Mercedes Klasy C 180 (z benzynowym silnikiem o mocy 170 KM) startuje od kwoty 174 tys. zł. Za diesla 220d trzeba dać minimum 197 tys. zł. Automatyczna skrzynia biegów jest standardem. Nowa Klasa C jest jednak bardzo wysoko wyposażona już na starcie (poprzednią Klasę C trzeba byłoby już istotnie uzupełnić by oferowała podobny zakres), co po części wynika z regulacji Unii Europejskiej, a po części tego że polski importer wyciął z oferty najniższe wersje wyposażenia, których ponoć i tak nikt nie wybierał. Wysoko wyposażone auto będzie się jednak zbliżało do kwoty 260, a może nawet 300 tys. zł, co jest typowe dla segmentu D premium. Warto zwrócić uwagę na wariant 300d. To ten sam silnik co 220d, ale z wyższą mocą – 265 zamiast 200 KM – i… tym samym średnim zużyciem paliwa (w cyklu WLTP). Dopłata jest jednak całkiem spora, bo wynosi ~36 tys. zł.

Podsumowanie

Nowy Mercedes Klasy C wydaje się mieć wszystko, by wrócić na czoło peletonu segmentu D klasy premium. Bardziej przestronne wnętrze o świetnej jakości wykonania, supernowoczesne rozwiązania z obszaru inforozrywki jak i systemów bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy, a wreszcie świetny i oszczędny silnik diesla 220d z systemem miękkiej hybrydy. Całości dopełnia bardzo dobre zestrojenie układu jezdnego, a także rewelacyjna współpraca silnika spalinowego ze skrzynią biegów 9G-Tronic. Już niebawem będę mógł przedstawić bardziej szczegółowe wyniki testów zużycia paliwa, a także pokaz możliwości cyfrowych świateł („Digital Light”) nowego Mercedesa Klasy C.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: