97

Z dowodów osobistych w smartfonie będziemy korzystać… Już w przyszłym roku!

Niedawno narzekałem na przeładowane kieszenie, pisałem o tym, że pakuję do nich telefon, klucze, portfel (dokumenty+pieniądze) i zastanawiałem się, kiedy liczba przedmiotów zostanie zredukowana. Właśnie otrzymałem odpowiedź - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już w przyszłym roku zacznie się w Polsce poważna zmiana. Na imię jej mID, Ministerstwo Cyfryzacji chce nam stworzyć możliwość porzucenia plastikowych kart - zarówno tych komercyjnych, jak i administracyjnych. Ambitny plan, ale wierzę, że uda się go zrealizować.

mID, jak sama nazwa wskazuje, ma być mobilnym dowodem osobistym. Mobilnym, czyli funkcjonującym w przestrzeni smartfonów. Projekt ministerstwa zakłada, że na smartfon trafi naprawdę szeroki pakiet kart, noszonych dzisiaj w portfelu „plastików”: od dokumentów, w tym tych najważniejszych, potwierdzających tożsamość, przez karty biblioteczne czy miejskie, po karty lojalnościowe wydawane przez firmy. Te ostatnie, komercyjne, można już przenieść do cyfrowego świata. Teraz przyszedł czas na część państwową, administracyjną i spięcie tego w solidną, logiczną całość na naszym smartfonie.

Jest cel, jest plan, minister Streżyńska działa

Rozmowę z minister Streżyńską znajdziecie w serwisie money.pl – polecam, całość trwa 10 minut. Z tekstu dowiadujemy się, że przychodząc do ministerstwa (pisaliśmy o objęciu przez nią sterów w MC), stawiała sobie za cel wprowadzenie mobile ID. Zależy jej na tym i zamierza dopiąć swego. Sytuacja polityczna sprzyja urzędniczce: nie musi się raczej obawiać utraty stanowiska, zmiany rządu, a do wyborów daleko, więc można w spokoju pracować. Zamierzam śledzić losy projektu i poczynania Pani minister, która ostatnio wykazuje sporą aktywność. I jest to aktywność którą odbieram pozytywnie, wierzę, że dużą część planów uda się zrealizować.

Wiele osób powtarzało jesienią, że najciekawszymi, „dobrze rokującymi” postaciami w obecnym rządzie, są wicepremier Morawiecki i właśnie minister Streżyńska. Wicepremier mnie rozczarował, wychodzi z coraz dziwniejszymi pomysłami i deklaracjami (przykładem milion samochodów elektrycznych na polskich drogach – ta liczba ma być osiągnięta w dekadę), ale minister Streżyńska nadal sprawia dobre wrażenie i chce chyba dokonywać zmian na miarę tych, jakie zafundował nam UKE za jej rządów. Dobrze może dziać się w szkołach, widać, że urzędy, szerzej e-państwo, też czeka mała rewolucja. Zmierzamy w kierunku, jaki wyznacza Estonia, państwo od dawna stawiające na rozwiązania elektroniczne w wielu dziedzinach życia.

mID – czego należy się spodziewać?

Co właściwie zapowiedziała minister Streżyńska, czym ma być mID?

– Telefon stanie się naszą jedyną, zawsze dostępną przy sobie platformą do całego świata usług, zarówno komercyjnych, jak i usług e-administracji. Platformą ściśle spersonalizowaną, bo na niej mieści się nasza elektroniczna, mobilna tożsamość i możliwość poświadczania bezpiecznym podpisem naszego oświadczenia woli w rozmaitych transakcjach komercyjnych i administracyjnych – mówiła Anna Streżyńska.

Jak oceniła, zaletą mobilnego dowodu osobistego będzie też brak rozproszenia. – Wybiorę sobie, z którego systemu i z którego hasła będę chciała korzystać, ale nie będę musiała pamiętać ich wszystkich – powiedziała. – Za pomocą ich wszystkich będzie dla mnie dostępny cały świat komercyjny i cały świat administracyjny. Również dane i zbudowane na bazie tych danych usługi będą osiągalne do tego, bym mogła z nich korzystać do celów osobistych i profesjonalnych – dodała.[źródło]

Ambitny i duży projekt. Tu nie ma miejsca na wielkie pomyłki, bo chodzi o bezpieczeństwo obywateli. Zagrożenia i ryzyko są spore, ale prędzej czy później i tak wypadałoby pójść tą drogą – lepiej teraz zabrać się do pracy niż potem gonić świat, który masowo przejdzie do rozwiązań typu mID. Co zyska obywatel? Przede wszystkim czas i wygodę. I nie chodzi tylko o tę wygodę w kieszeni (jeśli znikną dokumenty, to coraz więcej ludzi będzie się pewnie decydować na płatności z pomocą smartfonu i to po czasie zacznie eliminować z naszego życia portfele). Ważniejsza jest wygoda łatwego załatwiania spraw: w urzędach, szpitalach, sklepach, szkołach – wszędzie tam, gdzie dotrze nowy system. A zakres jego oddziaływania ma być szeroki, co widać na poniższej grafice.

Czy to oznacza odejście od plastikowego dowodu? W dłuższej perspektywie pewnie tak. Ale zdecydowanie nie nastąpi to w 2017 roku. Zresztą, część obywateli pewnie będzie się opierać wspomnianej rewolucji i za smartfonowe dokumenty podziękuje (niektórzy stwierdzą, że to słuszna postawa). A czy przechodzenie do nowego rozwiązania będzie się wiązać z wizytą w urzędzie? Raczej nie – mają być wykorzystywane źródła, w ktorych nasza tożsamość została już potwierdzona – to np. banki czy operatorzy komórkowi. Mówimy o przenoszeniu dokumentów na smartfon, więc ci ostatni mogą tu odegrać naprawdę ważną rolę.

Zdecydowanie dzieje się coś ciekawego i należy się temu przyglądać. Jeśli w 2017 roku, a zatem już za kilka kwartałów, pojawią się rozwiązania, które poważnie ułatwią mi życie, będę pod wrażeniem.