57

Może faktycznie wszystko powinno trafić do smartfona? Kieszenie nie będą wypchane i przestaną mi spadać spodnie

Smartfon tu, smartfon tam, wszędzie widzę smartfon - nie jest tajemnicą, że ten sprzęt stał się ważną częścią naszego życia, zastąpił sporo urządzeń elektronicznych i analogowych sprzętów. Kilka dni temu zastanawiałem się, gdzie wsadziłem swój dyktafon, po czym doszedłem do wniosku, że go nie potrzebuję, bo mam przecież smartfon - kolejny produkt wysłany na śmietnik historii (a słono kiedyś trzeba było za niego zapłacić). Ale czy rewolucja mobilna już się dokonała, czy już jesteśmy na finiszu? Nie, przed nami jeszcze długa droga...

Rewolucja mobilna to hasło, które można rozpatrywać na wiele sposobów, na różnych płaszczyznach: od zmian w biznesie, przez ewolucję samego sprzętu po wpływ na nasze życie. A każde z tych zagadnień ma dziesięć rozgałęzień. Temat rzeka. Podejmuję go z powodu… niedzielnego wyjścia z domu. Wyjścia, które pokazało, że sektor mobilny może się jeszcze rozwijać w różnych kierunkach.

Niedzielna wyprawa bez obciążenia

Niedzielne popołudnie, przychodzi ochota na spacer. Postanawiam, że nie będę brał plecaka czy torby, idę tylko z najpotrzebniejszymi rzeczami, które upchnę w kieszeni. Biorę zatem smartfon, bo wiadomo, że bez niego ludzie dzisiaj nie ruszają się z domu – prędzej zapomną którejś kończyny. Do tego portfel: a nuż postanowię przysiąść gdzieś na lodach czy piwie, pogoda sprzyja takim decyzjom. Zazwyczaj płacę kartą i portfel jest dość lekki, bo nie noszę w nim pieniędzy, ale tym razem mam pecha – sprzedawcy chyba się zmówili i każdy wydawał w bilonie. Ciężkie to i duże. Wysypać monety i zostawić je w domu? Nie, trzeba się tego pozbyć. Dokumenty trzymam w portfelu (jak pewnie większość Polaków), więc załatwiam dwie spawy za jednym zamachem.

Biorę też klucze od domu. To jeden plik. Ale gdybym jechał samochodem i np. udawał się do miejsca pracy, do którego mam klucze, to upychałbym w kieszeni dwa kolejne zestawy. Biorę jeszcze chusteczki, bo bez nich nie ruszam się z domu (każdy ma pewnie jakąś dziwną przypadłość). Gdyby nie moduł foto w smartfonie, zastanawiałbym się jeszcze nad aparatem fotograficznym. Albo bym się nie zastanawiał, bo moje kieszenie, chociaż całkiem głębokie i pojemne, już teraz zaczynają przerażać. Mam w nich „tylko” portfel (kasa plus dokumenty), telefon, klucze i chusteczki, a wygląda to źle. Na spodniach wyrosły dwie buły. Przecież miałem wyjść bez obciążenia, „na lekko”. W gruncie rzeczy dobrze się stało, że zgubiłem gdzieś otwieracz przytwierdzony do kluczy – też swoje ważył.

Rewolucja mobilna powinna mnie odciążyć

Patrząc na te kieszenie i czując, jak ciągną one spodnie w dół (dobrze, że był pasek), doszedłem do wniosku, że rewolucja mobilna ma jeszcze sporo do ogarnięcia. Przy czym te zmiany już zachodzą – niedawno pisałem, że Volvo zamierza odejść od kluczyków (kluczyka) i przestawić się na otwieranie/odpalanie aut z pomocą smartfonu. To samo będzie się pewnie działo z zamkami w domach czy biurach. Znikają zatem używane od wieków klucze. Pieniądze? Nawet te plastikowe, czyli karty płatnicze zaczynają być wypierane przez smartfony. Do dominacji tych ostatnich droga oczywiście daleka, ale w niektórych krajach już teraz mówi się o wyeliminowaniu tradycyjnych pieniędzy, więc czeka nas ciekawy proces.

To samo będzie dotyczyć dokumentów. Prędzej czy później dowód osobisty albo prawo jazdy będą miały cyfrową formę, trafią do smartfona. A kiedy już to wszystko nastąpi, wyjdę z domu wyłącznie z inteligentnym telefonem. I z chusteczkami. Otwieracz też mogę wyeliminować, bo w sprzedaży są pewnie dostępne futerały na smartfony z odpowiednimi dodatkiem. A jeśli nie ma, to właśnie odkryłem żyłę złota. Rewolucja mobilna przejdzie na kolejny etap. Tylko czy powinno nam na tym szczególnie zależeć? Wspomniane rozwiązania wydają się ciekawe i wygodne, lecz mam pewne obawy – nie jestem przekonany, czy powinniśmy wszystko, powtórzę wszystko, pakować do jednego urządzenia. To po prostu niebezpieczne i to z wielu powodów. Łatwiej będzie nas inwigilować, oszukać czy okraść. I to na dużą skalę. Znacznie większą niż dzisiaj. Dlatego wspomniana rewolucja mobilna nie wygrywa u mnie w przedbiegach z tymi wypchanymi kieszeniami – może warto się przemęczyć? Albo wziąć torbę/plecak? Pewnie z czasem te ostatnie opcje i tak znikną – czy tego chcemy czy nie, nasze życie będzie totalnie przywiązane do inteligentnego telefonu. Totalnie.

  • Marek MJX.

    Pewnie z czasem te ostatnie opcje i tak znikną – czy tego chcemy czy nie, nasze życie będzie totalnie przywiązane do nteligentnego telefonu. Totalnie.

    Chyba total(itar)nie…

    • nikt nie mówił, że będzie kolorowo ;)

    • tiger

      Ale że brunatne? ;)

  • Emes76

    he he – aby spodnie nie spadały to się paska używa a nie telefonu :-)
    A na poważnie to już teraz super wygodnie nosze kartę płatniczą w etui do telefonu (etui do 640XL ma fajnie to rozwiązane nawet na 2 karty).
    Przydałoby się rozwiązanie na dowód i prawo jazdy. Najlepiej by było aby prawo jazdy zaorali i zrobili je w wersji elektronicznej. I tak policja może to podczas kontroli sprawdzić.

    • Gorzej, gdy słyszysz, że nie można płacić kartą – takich sytuacji nadal nie brakuje.

    • Emes76

      Rzadko. Potrafię przetrwać 2 tygodnie z kilkoma pln w portfelu.
      Kwestia trybu życia oczywiście itd. O tym że gotówka żyje zwykle przekonuję się wyjeżdżając poza granice Polski.

    • Kuba Gierach

      A ja wchodząc na teren uczelni albo próbując coś kupić w automacie ;)

    • MacUser

      Ale wtedy łatwiej by było państwu (policji) takie prawo jazdy zabrać/zablokować Bo pewnie było by udostępniane w jakiejś aplikacji rządowej zdalnie. Jako dodatek do plastiku to OK, jako zastępnik to ja dziękuję.

    • Rafał Małek

      I tak jest łatwo zabrać/zablokować prawo jazdy. Nie muszą odbierać fizycznie, wszystko mają w komputerze.
      Nawet nie wiem po co jeszcze wymagają noszenia prawa jazdy, bo i tak po nazwisku sprawdzają w komputerze.

    • MacUser

      Ale za granicą nie sprawdzą.

  • woda

    nie bedzie bo sa ludie ktorzy nie maja i nie chca miec smartfona a na zwyklej nokii nie poszalejesz.

    • Pytanie, kto do kogo będzie musiał się dostosować?

    • Jerzy Jabłoński

      W kwestii dokumentów i płatności bankowych smartfonowcy do reszty bo ani urząd ani bank nie mogą uzależniać świadczenia usług (płatności/wypłata gotówki) od posiadania sprzętu który nie jest częścią usługi. Mówiąc po ludzku jeżeli dowód ma być elektroniczny (tylko) to urząd musiałby rozdawać smartfony które będą w stanie obsłużyć stosowną aplikację. Albo urządzenia które zastąpią smartfon i będą służyły tylko do jednego. Podobnie banki (pomijając bankowość elektroniczną).

    • Konrad Uroda-Darłak

      Nie mogą obecnie, ale kto powiedział, że tak będzie zawsze?

    • Jerzy Jabłoński

      A jak wyobrażasz sobie wydawanie paszportu w telefonie i wyjazd z takim do jakiegoś afrykańskiego państewka gdzie o prąd trudno, a co dopiero smartfony? Albo wydanie „elektronicznego” dowodu Mieciowi spod mostu którego na winiacza nie stać więc pije wodę brzozową? Już prędzej będą ludzi chipować zaraz po urodzeniu niż wprowadzą dowód na smartfony. Chyba, że jako opcję – to wtedy powiedzmy.

      Z bankami możesz i mieć rację, ale też nie widzę uzależnienia dostępu do kasy od posiadania urządzeń firm trzecich. No i co jak nie będziesz chciał mieć smartfona? W końcu nikt Cię nie może do tego zmusić? Bank nie może zatrzymać Twoich pieniędzy „bo tak” więc albo zostawimy obrót gotówkowy (co rządy ostatnio bardzo starają się zlikwidować), albo dostaniesz od banku jakieś urządzonko dostępowe. I zastąpisz portfel z kartą jakimś elektronicznym pikaczem. Zysk zerowy :)

    • adam m

      A jak wiedziesz do tego państewka? Na granicy sa telefony karabiny i prad. A wiedząc o elektronicznych dokumentach na pewno sie dostosują bo każdy lubi bogatych ludzi.

    • Jerzy Jabłoński

      No nie jestem wcale taki przekonany. Wszystkim wydaje się, że smartfony są „lekarstwem na całe zło”. A co z ludźmiktórzy nie chcą z nich korzystać bo nie? Nie można zmusić nikogo, żeby używał telefonu, to nie jest dokument urzędowy tylko sprzęt elektroniczny taki sam jak laptop czy TV. Albo nie mogą bo są na przykład niepełnosprawni (niewidomi) i tak dalej.

      Konieczność wypracowania powszechnych światowych(!) standardów takich dokumentów i ogarnięcia tego to już w ogóle jakoś tak przepływa obok.

      Problem baterii i dostępu do sieci (autoryzacja online) to już w ogóle taka błaha i pomijalna sprawa. Zwłaszcza w wypadku dokumentów…

    • Konrad Uroda-Darłak

      Napiszę jeszcze raz to, co napisałem wyżej – jeszcze nie, ale nikt nie powiedział, że już zawsze będzie tak jak teraz.

    • Jerzy Jabłoński

      Nikt nie powiedział, że jak już nie będzie jak teraz to nadal będą smartfony :p

    • Konrad Uroda-Darłak

      Równie słuszna uwaga :P

  • gom1

    Otwieracz też mogę wyeliminować, bo w sprzedaży są pewnie dostępne futerały na smartfony z odpowiednimi dodatkiem

    C’mon.. prawdziwy mężczyzna otworzy piwo wszystkim co ma pod ręką.
    https://www.youtube.com/watch?v=oRzOVFbWqeA

    • kofeina

      Dokładnie, jeszcze nie spotkałem się z przedmiotem, którym nie udałoby mi się otworzyć butelki ;)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Dasz radę żelką?:P

    • kofeina

      Jeszcze nie próbowałem. Skoro nie nakładasz ograniczenia na to jaka to ma być żelka, to spotkałem w życiu parę, którymi by się dało na pewno ;)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Chyba wiem jakie masz na myśli :P Raz prawie zęba złamałem na takiej ^^

    • Ja zawsze mam z tym problem…

    • kofeina

      Ja kiedyś nie umiałem otwierać piwa kluczem. Udało mi się, kiedy na wyspie słodowej podeszła do mnie jakaś dziewczyna z butelką i kluczem z pytaniem czy pomogę. I to był mój pierwszy raz kiedy otworzyłem butelkę kluczem. Więc – ważna jest motywacja ;)

    • gom1

      Wpadnij do mnie w weekend na Rodos, to się podszkolisz ;-)

  • WP

    Prąd wyłączą i będzie „pozamiatane” z tymi wszystkimi „cyfrowymi” i „elektronicznymi” dokumentami i kanałami komunikacji…

    • Niestety, to byłby armagedon

    • WP

      Byłby… Wszedłeś kiedyś do marketu, gdy nie było prądu? Małe sklepiki miewają kasy fiskalne na baterie… To zabrzmi jak czarnowidztwo, ale ten nasz cały „świat”, to kolos na glinianych nogach.

    • Michał Ciechelski

      Ja taką sytuację już miałem :) Nie życzę nikomu – market bez prądu to jak market widmo :)

    • SeverianPL

      Internet i prąd – to są teraz cele, którymi paraliżuje się całe populacje.

  • analogowy-cyfrowy

    A potem Sikorskiemu pada bateria/ktoś mu ukradnie telefon i nie może otworzyć domu ani samochodu, ani zadzwonić po ślusarza, ani nawet nie ma drobnych na bilet autobusowy. Piękna wizja, nie ma co.

    • Rulid

      Limes inferior Janusza Zajdla powinno być lekturą obowiązkową

    • amonlb

      Zdecydowanie Limes Inferior wpisuje się idealnie w opisywany tutaj problem. Chociaż ja nie tęskniłbym ani minuty za plastikowymi kartami, dowodem rejestracyjnym i monetami.

      Proponuję takie rozwiązanie:
      – Dwie karty plastikowe z czipem 1) płatnicza i klucz do samochodu i domu 2) dowód osobisty + rejestracyjny + wszelkie inne badziewie potrzebne do identyfikacji w rożnych miejscach i potrzebach
      – Smartphone z NFC i opcją działania jako zamiennik wszystkich kart wymienionych powyżej + plastiki typu cluby, family, multisporty i inne
      – Gotówka tylko w postaci banknotów o zmniejszonych wymiarach o x% (do ustalenia)
      – Futerał w stylu minimalistycznym, który to wszystko pomieści (gotówka w rozsądnych ilościach)
      – Chusteczki muszą pozostać oddzielnie…
      Zaczipować też w sumie bym się dał / ewentualnie coś wymiennego jak wszczep z gniazdkiem na kartę sim lub biżuteria.
      Latem chodzenie bez kurtki i plecaka/torby to jakaś masakra. Brakuje mi kieszeni na podstawowe rzeczy, a do tego dochodzą karty służbowe i często dokumenty… bo nie mogę trzymać w chmurze…

    • Rafał Małek

      Istnieją schowki na banknoty jako breloczki do kluczy.

    • Rafał Małek

      Jak ktoś ukradnie telefon, to i przy okazji portfel.

      Zamek wejściowy do domu mógłby być alternatywnie otwierany szyfrem, więc to nie problem.

  • haewe

    Jeżeli taki rozwój nastąpi. A wg mnie nastąpi to w szkołach na informatyce powinno się uczyć nie programowania – no dobra też – ale przede wszystkim bezpieczeństwa w sieci, danych osobowych, haseł itp. bo coraz większa staję się „chmura” naszych rzeczy i żaden program, zabezpieczenie itp nie dadzą rady jeżeli wiedza nie zmieni się diametralnie. tu widzę problem następnych dekad.

    • Rafał Małek

      To już teraz jest możliwe. Jest możliwe od ładnych paru lat.
      Elektroniczne zamki do drzwi mieszkania to istnieją od kilkudziesięciu lat.

  • Ewa Cieślak

    Bezkluczykowy dostęp do domu i samochodu, tylko na smartfona? Branża włamu się ucieszy :)
    http://tech.wp.pl/kat,1009779,title,Najnowsze-samochody-mozna-ukrasc-szybko-i-bez-sladu,wid,13066209,wiadomosc.html?ticaid=117272

    • amonlb

      Bardzo lubię gdy się Pani udziela. Nie dość, że zdjęcie sugeruje sympatyczną osobę to za każdym razem Pani wpisy, opinie i komentarze wnoszą do tematu nowych technologii albo coś ciekawego albo pokazują inne spojrzenie na poruszany temat.

      Co do kradzieży to kradnie się samochody i okrada domy niezależnie od tego w jaki sposób się je otwiera więc ja jednak stawiałbym na dodatkowe zabezpieczenia danego mienia – czujki, kamery, alarmy, lokalizator GPS, zdalne odcięcie zasilania i blokada drzwi.

      Ewentualnie uwierzytelnianie dwustopniowe jak w przypadku banków czy kont email np.:
      Auto otwiera się na podstawie sygnału z karty, ale żeby odpaliło i nie zaczęło wyć należy w ciągu 60s wpisać pin / sczytać linie papilarne lub siatkówkę oka.

    • Ewa Cieślak

      Dziękuję :)

      Bezkluczykowy dostęp jest jeszcze świeży i stąd mało zabezpieczony. Jeśli miałby wejść na szerszą skalę to wierzę, że od razu byłby wyposażony w taki na przykład czytnik tęczówki (chociaż wtedy odpada współużytkowanie przez kilka osób, np. parę) albo właśnie PIN. Bo GPS i czujniki to takie rozwiązanie ex-post, chyba jednak lepiej zapobiegać. Albo działać dwutorowo :)

    • amonlb

      Skanowanie tęczówki czy linii papilarnych nie wyklucza współdzielenia. Nie sądzę, żeby nie dało się zapisać kilka uprawnionych osób w pamięci. Stosuje się takie zabezpieczenia przy wejściach do pomieszczeń i wprowadza dane wszystkich uprawnionych osób. Komputer sobie sam dopasuje użytkownika do danych biometrycznych.

      Co do GPS to uważam, że może stanowić dodatkowe źródło informacji do identyfikacji właściciela. Jeśli zwiększy się dokładność z jaką określana jest pozycja urządzenia można by pokusić się o to by samochód sprawdzał w jakiej odległości od auta znajduje się nasz smartphone i uwzględniał to jaką zmienną w podejmowaniu decyzji czy otworzyć drzwi czy nie.

      Komputer pokładowy nie musi opierać swoich decyzji na jednym czy nawet dwóch czynnikach. Tych sygnałów i testów może być kilka, łączny wynik powiedzmy 90%+ otworzy drzwi. Podobną rzecz zaproponowało Google – Abacus http://techcrunch.com/2016/05/23/google-plans-to-bring-password-free-logins-to-android-apps-by-year-end/

    • Rafał Małek

      Akurat mechaniczne zamki są bardzo słabym zabezpieczeniem. Specjalista otworzy taki od kilku sekund do kilku minut.
      A większość drzwi (bez bolców na obwodzie) da się otworzyć bez ruszania zamka, wystarczy podłożyć łom od strony zawiasów i drzwi wychodzą z zawiasów.

    • Ewa Cieślak

      Tak, zdaję sobie sprawę, że to łatwe.
      Natomiast pewna „wyższość” zamków tradycyjnych nad bezkluczykowym dostępem może wynikać wcale nie ze stopnia technicznego skomplikowania tylko z aspektów czysto społecznych. Widok człowieka szperającego przy zamku ostrym narzędziem budzi podejrzenia, natomiast sytuacja, kiedy trzymasz w ręku / kieszeni transmitter, podchodzisz do auta i do niego wsiadasz nie zdziwi nikogo. Ot, kolejny człowiek z jakimś tam gadżetem wsiada do swojego samochodu i odjeżdża.
      Chyba że, jak zaproponował amonlb, uzbroi się taki dostęp w dodatkowe testy identyfikujące użytkownika.

  • Marek MJX.

    To jeszcze zaznacz w którym miejscu jest ten ortograf, pośmiejemy się albo z autora albo z ciebie ;)

    • kofeina

      nuż -> nóż

      ;)

    • Marek MJX.

      a nuż żartujesz :)

    • kofeina

      masz mnie :)

  • Alex
  • test

    Odnośnie tytułu- człowiek już wymyślił tysiące lat temu jak temu zaradzić- nazywa się to pasek…

  • Wszystko fajnie i masz rację, smartfon odciąża nasze kieszenie, sam korzystam z wielu mobilnych rozwiązań, ale zawsze boje się, że w którymś momencie padnie mi bateria i ze wszystkich rzeczy przenoszonych w telefonie nie zostanie mi nic. Teraz bez karty Payback jeszcze przeżyje, ale problem pojawi się kiedy będzie trzeba otworzyć drzwi smartfonem. ;)

  • W sumie dobry pomysł.. gorzej jak się zgubi smartfona…
    http://www.rafalboruch.com/zdjecia-biznesowe/

  • mall

    Proponuję dobrze skrojoną marynarkę :P

  • GLOCK

    ale po co pchać wszystko w smartfon którego łatwo stracić. pomyślmy o rozwiązaniach systemowych.
    np zamiast nosic dokumenty słuzby mundurowe(bo dokumety nosimy dla nich) mogły by mieć czytniki lini papilarnych i wszsytkie dane w systemie(przecież i tak tam są).skan lini papilarnych mógłby być pobierany juz w szpitalach po narodzinach albo w UM gdzie obywatele zgłaszali by sie sami-dla ich własnej wygody.ewentualnie chipy na podobie tych wszczepianych zwierzętom.
    samochody uruchamiane i zamykane za pomoca sknu lini papilarnych już były (bodaj Renault miał to w jakimś swoim modelu albo prototypie)
    co do kluczy-zamki szyfrowe to technologia znana od lat. jeden z moich znajomych kilka lat temu zamontował sobie coś takiego w drzwiach wejściowych i do dziś z tego korzysta-jest szyfr i skaner linii papilarnych.Podejrzewam ze jego drzwi są trudniejsze do sforsowania niż to co ma wiekszość polaków.

  • psychoteen

    Bezpieczeństwo to jedno, ale mi w artykule brakuje drugiego, ważnego argumentu.
    Baterii! Przyszłość może być oparta na smartfonach jeśli dokona się rewolucja w kwestii baterii i/lub powstanie publiczna infrastruktura ładowarek. W innym wypadku pod koniec dnia może się zdążyć, że ani nie dostaniemy się do samochodu, ani do mieszkania, za nic nie zapłacimy, a wszystkie dokumenty będą niedostępne.