iphone
132

Droga bez odwrotu? Apple nie zamierza robić tańszych smartfonów

Apple zna się na rzeczy i umie robić urządzenia, które są wysoko oceniane i wyceniane. Okazuje się jednak, że Amerykanie nie zamierzają iść na żadne ustępstwa, jeżeli chodzi o ceny, utrzymując obecny poziom. Słuszna strategia?

Premium to nie żarty

Apple zapoczątkowało segment superflagowców, który można szerzej opisać jako klasa premium. Czym w zasadzie się wyróżnia? Przede wszystkim prestiżem, renomą producenta, potężnym arsenałem nowych funkcji oraz ogromnych możliwości, a do tego wyższą ceną względem teoretycznie porównywalnych rywali, za którą powinna iść też wyższa jakość. Wygląda to nieco podobnie, jak w sektorze motoryzacyjnym. Tam jednak premium nie cieszy się aż tak dużą popularność. Elektronika użytkowa rządzi się swoimi prawami, pokazując, że drogie premium może być hitem sprzedaży, wygrywając bez problemów z tanimi urządzeniami.

Oczywiście szczególnie ten segment nakręcają fani nowych technologii, którzy chętnie wymieniają swoje smartfony co rok, co sam doskonale rozumiem. Inne osoby korzystają tu z opcji wzięcia nowego telefonu co dwa lata w ramach abonamentu, który pozwala w miarę bezboleśnie przeżyć wyższą cenę danego modelu. Jeszcze kolejna grupa lubi mieć wszystkie nowinki, żeby móc pokazać się z jak najlepszej strony.

Często sam prestiż wynika po części z ceny. Widać to szczególnie właśnie po sprzęcie Apple – osobiście nie uważam ich cen za uzasadnione, ale w przypadku posiadania kompletnego ekosystemu z jabłuszkiem trudno znaleźć coś innego, pasującego do reszty. Zresztą to z racji na to, że są drogie, część osób uważa je za najlepsze, a tą obserwację da się też przełożyć na Macbooki. Patrząc jednak na liczbę wpadek Apple w ostatnim roku, związaną z telefonami i laptopami, można mieć spore obiekcje.

W 2017 roku Apple uznało, że czas zbadać cierpliwość swoich klientów, jeżeli chodzi o ceny. Mianowicie model X był najdroższy w całej historii i okazał się być strzałem w dziesiątkę, więc w 2018 postanowiono pójść o krok dalej. Xr, Xs i Xs Max podniosły poprzeczkę. Tym razem jednak cała machina nieco zwolniła, pokazując, że klienci nie chcą aż tak dużo płacić, skoro nie widać różnic i według danych statystycznych użytkownicy Apple będą wymieniać swoje iPhone’y co 4 lata.

Rywale nie chcą być gorsi

Nadchodzące iPhone’y mają kosztować tyle samo, co te obecnie oferowane. Oznacza to, że następca Xr będzie kosztował na start 3749 złotych, XI – 4979, XI Max – 5479 złotych. W 2019 pojawi się też ostatni iPhone z ekranem IPS TFT LCD, z kolei w XI Max mamy liczyć już na potrójny moduł aparatu głównego.

W ślady Apple starają się iść też konkurenci. Samsung będzie oferowały trzy warianty flagowego Galaxy S10, z których to wariant E ma być tym jeszcze w miarę normalnie wycenionym high-endem na poziomie około trzech tysięcy złotych, podczas gdy Plus z 256 GB pamięci wbudowanej na spokojnie przekroczy barierę pięciu tysięcy. Do tego dojdzie Galaxy Fold oraz jubileuszowy Galaxy S10 X, za które przyjdzie zapłacić prawie siedem tysięcy. Dodając do tego coraz ambitniejszych chińskich producentów, pokroju Huawei czy Oppo, okazuje się, że rynek premium będzie najszybciej rósł w nadchodzących latach. W końcu to właśnie klasa smartfonów o cenach powyżej 400 dolarów ma liczyć na największą popularność w najbliższej przyszłości. Zaskakujące, tym bardziej, że jeszcze nigdy budżetowce i średniaki nie były tak kompletne, jak obecnie.

źródło: Softpedia