Gry

Gra na premierę w abonamencie = gorsza jakość. Sony wbija szpilkę w Microsoft

6

Największe gry AAA trafiające do nowego PlayStation Plus? Raczej możemy o tym zapomnieć.

Nowy PlayStation Plus odpowiedzią na Game Passa. Nie wszystkie taktyki Microsoftu zostaną jednak zaimplementowane

Sony w marcu wreszcie oficjalnie zapowiedziało rozszerzone opcje PlayStation Plus - abonamentu, który będzie dzielił się na trzy różne poziomy, będący odpowiedzią na fenomenalnego Game Passa Microsoftu. Był to zdecydowanie ostatni dzwonek na taką decyzję, która i tak została podjęta dosyć późno.

Najlepsza opcja abonamentu, PlayStation Plus Premium, daje nam takie możliwości jak:

  • Dwie gry do pobrania w miesiącu;
  • rabaty w sklepie PlayStation Store;
  • miejsce w chmurze dla zapisów z gier;
  • możliwość gry online;
  • dostępny katalog do 400 najlepszych gier na PlayStation 4 i PlayStation 5, w tym hity z katalogu PlayStation Studios oraz produkcje partnerów zewnętrznych;
  • rozszerzenie katalogu o kolejne 340 gier, w których skład będą wchodziły gry z PlayStation 3 dostępne poprzez streaming oraz klasyczne tytuły z pierwszego PlayStation, PS2 i PSP - te dostępne będą zarówno poprzez streaming, jak i standardowe pobieranie gier na dysk konsoli;
  • dostęp do streamingu gier z PlayStation, PS2, PSP i PS4 oferowanych w warstwach Extra i Premium na PS4, PS5 i PC;
  • ograniczone czasowo wersje próbne nadchodzących gier.

To wszystko w cenie 480 zł rocznie - z pewnością nie jest to mała kwota. Największą zagadką cały czas są te ograniczone czasowo wersje próbne - w demo raczej nie gra zbyt dużo osób, a jak się okazuje, Sony nie da deweloperom wyboru w tej kwestii. Najprawdopodobniej przyjmie to formułę EA Play, gdzie będziemy mogli sprawdzić daną produkcję przez wybraną ilość godzin.

Mimo wszystko, największą zagadką było to, czy japoński gigant będzie udostępniał w swoim abonamencie największe tytuły AAA na wyłączność w dniu premiery - w końcu tak robi Microsoft, chociażby z Forzą Horizon 5, Psychonauts 2 czy Halo: Infinite. Dziś poznaliśmy odpowiedź.

Sony wbija szpilkę w Microsoft. Gra lądująca na premierę w abonamencie jest gorszej jakości?

Wiceprezes wykonawczy Sony, Hiroki Totoki, skomentował wprowadzenie gier AAA w dniu premiery do usług subskrypcyjnych, mówiąc, że zmniejszy to inwestycje potrzebne do tych gier, tym samym obniżając ich jakość. Mężczyzna pośrednio nawiązał do działalności Microsoftu:

Powstrzymam się od komentowania strategii konkurenta, a nasze obecne myślenie to koszt rozwoju, odpowiednia inwestycja w badania i rozwój produktów wysokiej jakości, która poprawi platformę, a także poprawi biznes w dłuższej perspektywie. [...] Jeśli rozprowadzamy je [tytuły typu AAA do gier na PlayStation 5] w usługach subskrypcyjnych i innych, być może będziemy musieli zmniejszyć potrzebne do tego inwestycje, a to pogorszy jakość tytułu i to jest nasza obawa. Dlatego chcemy mieć pewność, że wydamy koszt rozwoju zysku, aby mieć solidne produkty z solidnymi grami, które zostaną wprowadzone we właściwy sposób.

Należy przyznać, że jest to delikatnie kontrowersyjna decyzja, która może się nie spodobać wielu osobom - niemniej jednak, pokrywa się to z wypowiedzią z marca Jima Ryana, prezesa PlayStation:

[Jeśli chodzi o] umieszczanie własnych gier w usłudze lub w dowolnej z naszych usług po ich wydaniu... jak dobrze wiecie, nie jest to droga, którą poszliśmy w przeszłości. I nie jest to droga, którą będziemy podążać z tą nową usługą. Czujemy, że gdybyśmy zrobili to z grami, które tworzymy w PlayStation Studios, ten cykl zostanie przerwany. Poziom inwestycji, które musimy poczynić w naszych studiach, nie byłby możliwy i uważamy, że efekt domina na jakość produkowanych przez nas gier nie byłby czymś, czego chcieliby gracze.

Możemy już być zatem pewni, że w największe produkcje AAA na wyłączność nie zagramy w dniu premiery w cenie abonamentu. Czy faktycznie uważacie, że gra na premierę w Game Passie wpływa negatywnie na jej jakość, czy odbieracie to wyłącznie jako sprytną wymówkę? Dajcie znać w komentarzach.

Źródło: Seeking Alpha

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu