Gry

Google Stadia to moja nowa ulubiona konsola. Tylko pozwólcie mi wytłumaczyć

KK
Konrad Kozłowski

Pozytywnie zakręcony gadżeciarz, maniak seriali ro...

46

Ostatnie kilkanaście tygodni było trudnym okresem dla Stadia, ale platforma streamingowa Google to wciąż moje ulubione miejsce do grania. Wiem, że po przeczytaniu tytułu większość z Was zapragnie skierować się ku sekcji komentarzy, by zbesztać z błotem moją opinię i zarzucić mi stronniczość (opłacenie przez Google), ale pozwólcie mi najpierw mój (oraz wielu innych osób) punkt widzenia, a dopiero później podyskutujmy w komentarzach.

Jeszcze kilka miesięcy temu nie sądziłem, że będę gotowy napisać takie słowa, ale aktualna sytuacja i perspektywa rozwiązań w chmurze pokazują ogromny potencjał streamingu gier. W momencie premiery Cyberpunka 2077 serwery Nvidii nie były w stanie sprostać zapotrzebowaniu graczy, a Stadia okazała się najbezpieczniejszą platformą do rozgrywki, ze względu na minimalną liczbę błędów oraz satysfakcjonującą oprawę graficzną. Na Google Stadia grałem już w wiele gier - część w ramach abonamentu Pro, inne zakupiłem dzięki promocjom - i zauważyłem, że: po pierwsze gram coraz częściej, po drugie wypatruję zapowiedzi nowych gier szukając w zwiastunach i materiałach prasowych wzmianki o debiucie na Stadia. Wynika to z kilku rzeczy.

Google Stadia nie miała szans na powodzenie? Te doniesienia są druzgocące

Za co tak bardzo lubię Stadię?

Przede wszystkim wygody i komfortu obsługi Stadia. Wiele zalet z innego rodzaju usług streamingowych przekłada się także na gry w chmurze. Oczywiście jednocześnie musimy liczyć się z porównywalnym zestawem wad, ale do tego dojdę. Bo gdy mówimy o graniu w chmurze, to rzeczywiście aspekty błyskawicznego uruchomienia gry, bez potrzeby jej pobierania, aktualizowania, sprawdzania kompatybilności z daną platformą czy wymagań sprzętowych, robią ogromną różnicę.

Streaming gier Google Stadia pozwany za niespełnione obietnice

Gdy tylko mam ochotę i czas, mogę wykonać dwa kliknięcia/tapnięcia, a chwilę później jestem w grze - korzystając z pada lub klawiatury z myszką, korzystając z największego ekranu (telewizora) lub wybierając bardziej mobilny tablet. Bez żadnych przeszkód wracam do rozgrywki dokładnie tam, gdzie skończyłem i nie myśląc o tym, na jakim urządzeniu lub w jaki sposób będę grał, mogę kupić daną grę w uniwersalnym formacie. Podobnie jak z serwisów VOD można skorzystać gdziekolwiek, gdzie dysponujemy odpowiednim łączem, tak samo Stadia jest dostępna wszędzie tam, gdzie takowe połączenie występuje. Na wyjeździe wakacyjnym czy u znajomego cała platforma czeka otworem, jeśli mamy ochotę w cokolwiek zagrać.

Potrzeby i oczekiwania użytkowników są kluczowe. Są na to dowody

I podobnie jak ja w kontekście filmowo-serialowym mogę dziwić się innym osobom, że decydują się na korzystanie z (niektórych) platform VOD i oglądają nowości w niesatysfakcjonujących mnie formacie oraz jakości, tak wiem, że część z Was puka się w czoło czytając moje słowa o graniu  w chmurze. Wszystko jednak rozgrywa się o wygodę i potrzeby danego użytkownika. Nie wyobrażam sobie seansu większości seriali na ekranie mniejszym, niż ten w telewizorze i bez odpowiedniego nagłośnienia (co najmniej zestaw 5.1), ale w niektóre gry z przyjemnością zagram na Stadii (np. trylogia Tomb Raider, która zdaniem innych redakcji, chociażby Digital Foundry wypada naprawdę korzystnie) sięgając po laptopa, tablet albo zasiadając na kanapie przed telewizorem z padem w ręce.

Przed Google jeszcze mnóstwo wyzwań, bo to dopiero początek

Ostatnie tygodnie mogły podniszczyć wizerunek Stadii i postawić pod znakiem zapytania przyszłość platformy. Nie unikam tych informacji, nie ignoruję ich i dociera do mnie to, co może się z nią za pewien czas wydarzyć. Myślę, że w jeszcze większym stopniu niż inni zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele projektów Google zamyka i reorganizuje oraz jak wielki bałagan panuje w kategorii komunikatorów, dlatego pomimo sporego entuzjazmu wcale nie twierdzę, że Stadię może czekać tylko świetlana przyszłość. Błędy z ostatnich dwóch pokazują, że obawy są zasadne, ale z drugiej strony należy też zwrócić uwagę na to, jak wiele udało się osiągnąć, tym bardziej, że Google nie jest jedyną firmą, która nie radzi sobie z rynkiem tworzenia gier, gdzie Amazon zmaga się i walczy z podobnymi przeciwnościami.

Nie, Google nie zamyka kolejnej usługi. Stadia działa i będę jej mocno kibicował

Nie porzuciłem Xboksa, PlayStation, PC ani Switcha. Każdy z tych systemów na swoje zalety i gry, w które chce na nich zagrać, ale dostrzegłem ogromną szansę dla Stadii, która po pewnych zmianach może jeszcze bardziej rozwinąć skrzydła i stać się dla każdego rodzaju gracza czymś w rodzaju Netfliksa, po którego dzisiaj sięga niemalże każdy - zapaleńcy i miłośnicy kina oraz seriali, ale także ci, którzy nie śledzą informacji z branży i oglądają z doskoku to, co akurat im się spodoba.

Google Stadia w Polsce. Jak to działa? Wszystko, co musisz wiedzieć

Stadia vs. GeForce NOW vs. xCloud

W porównaniu do GeForce NOW, które dzięki swoim atutom pozostaje poza zasięgiem konkurencji w pewnych obszarach, Stadia to najprostsze i najbardziej intuicyjne rozwiązanie, ponieważ nikt nie wymaga od gracza łączenia kont i weryfikowania kompatybilności tytułów z chmurą. xCloud natomiast dopiero zmierza pojawi się na telewizorach i komputerach, a oferta jest nieco bardziej zagmatwana, choć rzeczywiście Stadii przydałby się podobny model subskrypcyjny, ponieważ zakup gier w chmurze (i to za takie kwoty) skutecznie powstrzymuje wszystkich przed graniem na usłudze Google. A szkoda, bo swoboda z jaką można z usługi korzystać jest dość imponująca.

Dopiero co dowiedzieliśmy się, że nowa wersja przeglądarki Edge Chromium na Xboksa poradzi sobie z uruchamianiem gier na Google Stadia i rozgrywka jest równie bezproblemowa, co na komputerze. Jestem bardzo ciekaw, czy Microsoft w jakiś sposób planuje zablokować taką opcję (mimo, że sam korzysta z obejścia właśnie przez www na iOS), czy jednak będzie czuł się niezagrożony?

Obserwując kanały na YouTube poświęcone Google Stadia, a także dyskusje społeczności, która utworzyła się wokół usługi, cały czas widzę szansę na pewien sukces. Na prognozy mówiące o zastąpieniu przez chmurę konsol czy pecetów jest zdecydowanie za wcześnie, ale już teraz można z tego korzystać i czerpać sporą frajdę z grania, a przecież chyba o to tu przede wszystkim chodzi?

 

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu