13

Streaming gier Google Stadia pozwany za niespełnione obietnice

Stadia miała wyjątkowo trudny start. Sporo problemów i niespełnionych obietnic, z których postanowiono usługę rozliczyć.

Stany Zjednoczone przyzwyczaiły nas już do tego, że tam pozew goni pozew. Najdrobniejszy powód wystarczy, by spotkać się w sądzie. A kiedy większa grupa odbiorców jest niezadowolona, to można prawie ze stuprocentową pewnością założyć, że będzie pozew. Jeden z najświeższych wymierzony jest bezpośrednio w usługę grania w chmurze od Google — Stadia. Jej początki były trudne, ale od samego startu twórcy obiecywali granie w natywnym 4K. Jak to wyglądało od początku wiedzą tylko ci, którzy zaufali i kupili. Kilkanaście miesięcy później jest znacznie lepiej, ale to nie zmienia faktu, że wiele z obietnic do tej pory się nie spełniło. Czy coś się w tej sprawie zmieni? Czas pokaże, ale wielu straciło już cierpliwość i sprawiedliwości zaczyna szukać w sądzie.

Zobacz też: Google Stadia w Polsce. Jak to działa? Wszystko, co musisz wiedzieć

Pozywają Google za niespełnione obietnice Stadia. Co się nie udało?

Jacqueline Shepherd która złożyła pozew w Queens County (Nowy Jork) skupia się przede wszystkim na obietnicach, które były głoszone jeszcze przed oficjalnym startem usługi. Google zachęcało wówczas potencjalnych odbiorców obietnicami o tym, że Stadia jest potężniejsza niż Xbox One X i PlayStation 4 razem wzięte. Usługa miała oferować najszybsze i najwyższej jakości gry w rozdzielczości 4k i 60 klatkach na sekundę. Ale do Google dołączyli także wydawcy — id Software i Bungie także twierdzili że ich gry (Doom Eternal, Destiny 2) będą śmigać w 1080p i 60 klatkach na sekundę lub 2160p i 30 klatkach na sekundę za pośrednictwem usługi nowej generacji. Jak było w praktyce – wszyscy już chyba wiemy.

Zobacz też: Nie, Google nie zamyka kolejnej usługi. Stadia działa i będę jej mocno kibicował  

Ponad 40-stronnicowy pozew akcentuje też Google zakłamywało wartość paczki Google Founder’s Edition i czepia się wielu elementów, które ostatecznie nie zagrały. Czy uda się znaleźć dostatecznie dużą grupę niezadowolonych by móc cokolwiek ugrać w sądzie? Zobaczymy — pamiętajmy, że chodzi tutaj o stawienie czoła jednej z największych i najbardziej potężnych korporacji na świecie. Mimo wszystko trudno ukryć że początkowe obietnice związane z jakością, prostotą obsługi i bezproblemowością Google Stadia nie do końca znalazły pokrycie w rzeczywistości. Zwłaszcza tej w okolicy premiery — bo faktem jest, że z każdym kwartałem wszystko działa lepiej i użytkownicy są coraz bardziej zadowoleni. Sporo pochwał widywałem zwłaszcza po premierze Cyberpunk 2077, który radził sobie tam całkiem znośnie — prawdopodobnie lepiej, niż którakolwiek z wersji konsolowych gry. No cóż, na tę chwilę pozostaje nam tylko śledzić rozwój wydarzeń i mieć nadzieję, że sprawa zostanie wyjaśniona. Nie powiem bym w tym przypadku trzymał kciuki za Google — gdybym kupił Stadię w dniu jej amerykańskiej premiery prawdopodobnie też czułbym się zawiedziony. I to bardzo.