Google

Google w sądzie. Musi zapłacić 85 mln dolarów za śledzenie użytkowników

Krzysztof Rojek
5

Sąd uznał, że Google bezprawnie śledziło użytkowników w procesie wytoczonym firmie w Arizonie. Tylko ten jeden stan otrzyma od firmy 85 mln dolarów.

Google stworzyło imperium, bazując na sprzedaży danych, które należą do jego użytkowników. Firma może mówić o sporym szczęściu, ponieważ była jedną z pierwszych, które wdrożyły taki model biznesowy (czyt. darmowe usługi w zamian za telemetrie) i urosła w siłę, kiedy jeszcze pojęcie ludzi o prywatności było znikome. Dlatego dziś tak ciężko uwolnić się od usług giganta, szczególnie jeżeli korzystamy z telefonu z Androidem, ale też - jeżeli używamy wyszukiwarki Google, Map czy YouTube'a. Jednak na całym świecie prowadzone są w tym momencie działania mające zmusić firmę z Mountain View do przestrzegania lokalnego prawa. Jednym z takich miejsc jest stan Arizona, który wytoczył Google sprawę o to, że firma zbierała lokalizację użytkowników bez ich wiedzy i zgody.

Google poszło na ugodę. I teraz zapłaci karę

Początkowo prawnik Mark Brnovich żądał od Google 10 tys. dolarów za każde naruszenie prywatności, co patrząc na fakt, że w Arizonie żyje 7 mln osób (oczywiście, nie wiadomo, ile z nich korzysta z Androida) mogłoby szybko urosnąć do kwoty, która nawet Google puściłaby z torbami. Firma chciała oddalenia sprawy, na co jednak nie wydał zgody sąd i finalnie - poszła na ugodę, na mocy której musi zapłacić stanowi 85 mln dolarów. Jest to największa kara, jaką Google zapłaciło w sprawie którą wytoczył im pojedynczy użytkownik.

Nie jest to oczywiście pierwszy raz, kiedy firma musi płacić za naruszenia prywatności. Obecnie trwa m.in. spór z australijskim odpowiednikiem UOKIK, w którym również powodem jest zbieranie danych o lokalizacji bez zgody konsumentów. Kary w takich procesach są dotkliwe (tu 85, tam 60 mln dolarów), jednak jednocześnie, nie wydaje się to w jakikolwiek sposób wpływać na politykę firmy odnośnie zmiany swojego modelu biznesowego. Ostatnio dowiedzieliśmy się między innymi, że każda transakcja, którą wykonujemy przez Google Pay jest zapisywana i informacje o niej trafiają do Google.  To pokazuje, że być może kary nakładane przez sądy w różnych regionach świata nie zniechęcają Google, ponieważ pod koniec dnia firma ze swoich praktyk wciąż wychodzi "na plus".

I nie mówię, że Google nie ma prawa do swojego modelu biznesowego. Ma, ale tylko, jeżeli jest on prowadzony uczciwie względem konsumentów, którzy są informowani o tym jakie dane są zbierane i do kogo trafiają. Obawiam się jednak, że gdyby firma rzetelnie informowała o swoich praktykach, mało kto realnie by się decydował korzystać z ich usług.

Dlatego też sądzę, że jeszcze niejeden przegrany proces przed Google.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu