5

Facebook z własnym smartfonem – blef czy realny plan?

Od kilku dni jednym z głównych tematów w branży IT jest romans Facebooka i branży mobilnej. Pojawiają się kolejne plotki na temat smartfonu największej na świecie sieci społecznościowej, ewentualnych przejęć i potencjalnych zysków z działań tego typu. Cały czas w powietrzu krąży jednak pewne pytanie: Facebook faktycznie działa w tym kierunku czy imperium Zuckerberga próbuje […]

Od kilku dni jednym z głównych tematów w branży IT jest romans Facebooka i branży mobilnej. Pojawiają się kolejne plotki na temat smartfonu największej na świecie sieci społecznościowej, ewentualnych przejęć i potencjalnych zysków z działań tego typu. Cały czas w powietrzu krąży jednak pewne pytanie: Facebook faktycznie działa w tym kierunku czy imperium Zuckerberga próbuje w ten sposób ratować swoją sytuację na giełdzie?

Temat wejścia Facebooka na rynek mobilny jest szeroko omawiany już od kilku miesięcy (a nawet kwartałów). Zarówno analitycy, jak i sam Zuckerberg doskonale zdają sobie sprawę z tego, że serwis musi jak najszybciej zdobyć silną pozycję w branży mobilnej, jeśli chce myśleć o wzroście zysków i zatrzymaniu użytkowników. Najpierw pojawiły się informacje na temat zatrudniania byłych pracowników Apple, którzy pracowali nad gadżetami korporacji z Cupertino. Jednak kilka osób nie może stworzyć smartfonu, opracować dla niego nowego OS i powołać do życia odpowiedników serwisów, jakie posiada konkurencja. Bardziej logicznie brzmią zatem pogłoski o przejęciu któregoś z producentów urządzeń mobilnych. Na tapetę wzięto już trzy firmy.

Pierwsza to HTC. Na przestrzeni ostatnich kwartałów tajwańska korporacja poważnie potaniała i stała się łakomym kąskiem. Wiele wskazuje jednak na to, że firma zaczyna wracać do dawnej formy, co z pewnością nie sprzyja planom Facebooka. Dużo sensowniej brzmią doniesienia, które wskazują na RIM. Kanadyjska korporacja zmaga się z poważnym kryzysem i jeśli nie zaprezentuje niebawem nowego systemu operacyjnego oraz przynajmniej jednego nowoczesnego smartfonu, to znajdzie się w bardzo trudnym położeniu. Być może właśnie na to liczy Facebook. Pojawiła się jeszcze jedna opcja: Nokia.

Paul Amsellem, który do niedawna zarządzał francuskim oddziałem Nokii, a obecnie jest szefem firmy analitycznej Mobile Network Group, uważa, iż Mark Zuckerberg może kupić Nokię za około 10 mld dolarów (ciekawostkę stanowi tu fakt, że Nokię wycenia się obecnie na około 15 mld dolarów). Jeśli do tego dojdzie, to kilkanaście miesięcy później na rynku powinien się pojawić FacePhone współpracujący z platformą Windows Phone. Amsellem jest przekonany, że współpraca Nokii, Microsoftu i Facebooka przyniosłaby ciekawe rezultaty. Taki smartfon mógłby zagrozić dominacji iOS oraz Androida (jednocześnie sam jednak stwierdza, że RIM wydaje się bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem – będzie taniej).

Pisząc o przejęciach FB, budowaniu własnego smartfonu, wejściu na rynek przeglądarek (wszak pojawiała się plotka na temat przejęcia Opera Software), nasuwa się pytanie: czy Facebook nie próbuje odwrócić naszej uwago od tego, co dzieje się na giełdzie z ich akcjami? Jeden papier można już kupić za niewiele ponad 28 dolarów. A to oznacza, iż w przeciągu kilkunastu dni kapitalizacja firmy skurczyła się o 25 mld dolarów. Na tym jednak spadki nie muszą się kończyć – analitycy twierdzą, iż w ciągu roku możemy zejść do poziomu 23 dolarów (w takim tempie dotrzemy tam dużo szybciej). Nagle okazało się, że na rynek trafiło zbyt dużo akcji, ich cena była zawyżona, a prognozy dla Facebooka nie są tak dobre, jak wcześniej to opisywano. Nie ma sensu zastanawiać się, kto za to odpowiada – warto raczej zadać sobie pytanie, czy obecny szum wokół ewentualnego wejścia sieci społecznościowej na rynek mobilny wynika z sensownych analiz i faktycznych działań firmy, czy ma on powstrzymać frustrację zdesperowanych akcjonariuszy i dać im nadzieję na lepsze jutro…?

Na zakończenie można wspomnieć, iż w ciągu kilkunastu ostatnich dni majątek Zuckerberga skurczył się do poziomu 14,7 mld dolarów (jeszcze w dniu IPO było to 16,2 mld USD). Tym samym amerykański miliarder wypadł z grona 40 najbogatszych ludzi świata.

Foto: 1,2