Facebook
1

Nawet najwięksi nie potrafią pokonać monopolistów. Poległo i Google, i Microsoft

Sukces Facebooka i Twitcha, przy jednoczesnej porażce serwisów społecznościowych Google i usługi Mixer od Microsoftu to kolejny przykład tego, że monopolistów nie da się obalić. Nawet mają ogromny worek pieniędzy.

Konkurencja jest zdrowa i potrzebna

Zauważyliście, że w wielu przypadkach nasz technologiczny światek to monopoliści? Z wyszukiwarką Google nie może równać się nikt – ba, sam nie mam odwagi by zmieniać ją na cokolwiek innego. Używanie innego serwisu społecznościowego (w jego klasycznym rozumieniu) niż Facebook mija się z celem, bo nie ma tam moich znajomych, przez co jego użyteczność spada niemal do zera. A jeśli chodzi o oglądanie gier w transmisjach na żywo, Twitch był, jest i będzie najchętniej wybieraną platformą.

Roszad praktycznie nie ma, pojawia się raczej coś nowego. I tu dobrym przykładem jest TikTok, który nie powielił schematów innych popularnych serwisów i zrobił coś niejako po swojemu. Dalej próbuję zrozumieć fenomen tej usługi, ale żeby się to udało, musiałbym mieć chyba jedynkę zamiast trójki z przodu swojego wieku. To samo miałem ze Snapchatem, który nie przetrwał ofensywy Instagrama po tym, jak serwis ze zdjęciami wprowadził relacje.

Przyglądam się tym serwisom społecznościowym i cały czas mam nadzieję, że jakimś magicznym sposobem coś zmieni się w rozkładzie sił, no bo ile można używać tego samego? Czasami mam wrażenie, że Facebook będzie już zawsze głównym i podstawowym serwisem społecznościowym i nie ważne jak wiele dziadostwa umieści tam Zuckerberg, ludzie nie zaczną masowo przechodzić na inną usługę. A to oznacza, że nie ma szans na koniec jej panowania.

Przeczytaj też: Keen to nowy serwis społecznościowy od Google

Na pewno słyszeliście, że w drugiej połowie ubiegłego roku Microsoft wpompował kosmiczne pieniądze w swój serwis Mixer. Już bez zagłębiania się w szczegóły usługi – to był po prostu taki drugi Twitch. Był, bo właśnie ogłoszono jego koniec. I nie pomogły grube miliony dolarów włożone w ściągnięcie najpopularniejszego growego streamera – Ninja. Nie pomogły inne znane sieciowe nazwiska i pseudonimy, na które też wydano bajońskie sumy. Jedynymi wygranymi będą tu właśnie streamerzy- zainkasowali świetne pieniądze, wrócą na Twitcha, ich fani pewnie szybko zapomną o rezygnacji z najpopularniejszej usługi do growych transmisji live. A jeszcze smutniejsze jest to, że Microsoft idzie we współpracę z Facebook Gaming nie czując się na siłach z własnym serwisem. Ten sam Microsoft, który ma kasy jak lodu. Bo wciąż chce mieć coś z ciągle rosnącego rynku streamingu. I w dodatku nikt nie mówi o powolnym wygaszaniu tylko o zamknięciu z dniem 22 lipca, czyli po miesiącu od ogłoszenia.

Pewnie zastanawiacie się jak gwiazdy serwisu Mixer zareagowały na jego zamknięcie. Mnie ciekawi natomiast jak wcześnie i w jaki sposób dowiedziały się o planach firmy.

Patrząc na sprawę trzeźwym okiem trochę trudno zrozumieć jak Microsoft, mając praktycznie nieograniczone zasoby finansowe, nie był w stanie poprowadzić serwisu takiego jak Mixer. Trudno mi uwierzyć w szalone przywiązanie ludzi do Twitcha. Przecież usługa MS miała kilka fajnych funkcji, jak choćby wewnętrzne oprogramowanie do streamowania, co w zasadzie eliminowało konieczność korzystania z zewnętrznych aplikacji typu OBS. Przyjazność interfejsu to kwestia indywidualna, a mniejsza konkurencja niż na Twitchu powinna zachęcać streamerów do korzystania z mniej przeładowanej treściami usługi. Fakt, baza oglądających użytkowników ma ogromne znaczenie, ale chyba nikt nie spodziewał się zbudowania jej w kilka miesięcy.

Przeczytaj też: Facebook walczy z Twtichem. Czy wygra?

Czyżby chodzi o skupienie się Mixera wyłącznie na grach? Twitch ma zdecydowanie więcej do zaoferowania jeśli chodzi o treści, choć oczywiście kojarzymy go głównie z grami. Specjalnie przeglądałem różne porównania obu usług i trudno by ktokolwiek wskazał jakieś miażdżące przewagi którejkolwiek z nich. Wychodzi więc na to, że Twitch jest już tak mocnym monopolistą, że nie ma miejsca na kolejnego dużego gracza. Facebook może mu zagrozić? I tak, i nie – ma ogromną bazę użytkowników, tylko trzeba pamiętać, że większość z nich ma w nosie transmisje na żywo. Ale może to wystarczy – zobaczymy, sam widzę coraz więcej tego typu treści w serwisie społecznościowym i jestem bardzo ciekawy jak temat się rozwinie.