google keen
16

Keen to nowy serwis społecznościowy od Google. Już działa, jest fajny, ale…

Nowy serwis od Google to odpowiedź na... Pinteresta! Co oferuje Keen?

Serwisy społecznościowe od Google to temat rzeka, który ciągnie się od lat. Gigant ma wiele rozmaitych pomysłów w temacie, ale żaden jeszcze nie zachwycił publiczności tak, jakby to sobie wyobrażał. Ostatecznie więc — kilka miesięcy po premierze, gdy kurz zdąży opaść, ich projekty społecznościowe trzymają przy sobie przede wszystkim grupy pasjonatów, ale to nisza. Ambicją było pokonanie Facebooka, a jak wyszło — wszyscy widzą. Kolejne projekty są otwierane i zamykane, ostatnia duża społecznościówka — czyli Google+ — ostatecznie została zamknięta w maju zeszłego roku (nie licząc kont firmowych, ale to trochę inna bajka). Rok później można ruszyć z nowym projektem — tym razem… mającym ambicję na zagrożenie pozycji Pinteresta!

Keen: nowy serwis społecznościowy od Google

Keen — bo tak nazywa się nowa platforma Google — w założeniach do złudzenia przypomina Pinteresta i tamtejsze tablice zainteresowań. Tutejsze zbiory pozwalają na tworzenie kolekcji, na które składać mogą się fotografie, artykuły i inne treści oscylujące wokół tematu. Raczej nikogo nie powinno specjalnie dziwić też to, że użytkownicy dostają kontrolę i opcję pokazania lub ukrycia swoich kolekcji. Jak to działa w praktyce możecie podejrzeć na poniższym materiale promocyjnym:

Po stworzeniu kolekcji mamy dostęp do wszystkich tamtejszych treści w formie wygodnej siatki — wszystko prezentuje się estetycznie i minimalistycznie, ale szczerze? Mam spore wątpliwości co do zasadności tego projektu — ja doskonale rozumiem chęć uszczknięcia sobie co nieco tego tortu przez Google, ale ich słomiany zapał w kwestii tworzenia społecznościówek w połączeniu z dominacją Pinteresta sprawiają, że nie potrafię do końca uwierzyć w to, co proponują tym razem. Google+ udowodnili że nawet z automatu tworząc użytkownikom konta nie są w stanie przyciągnąć ich uwagi — tutaj również będą musieli włożyć dużo pracy, by wybić się na zatłoczonym rynku. Bo Pinterest to jedno, ale nie można też zapominać o tworzeniu kolekcji na Instagramie — i choć te są mniej zaawansowane (można tam dodawać wyłącznie treści w obrębie platformy), to nie zmienia to faktu, że ich popularność ciągle rośnie.

Chwilę poklikałem w Keen i muszę przyznać, że wygląda to naprawdę fajnie — nie ukrywam też, że jedna z pierwszych kolekcji związanych z pieczeniem chleba od razu wzbudziła sporo mojej sympatii. Tym bardziej, że nie zabrakło tam jednej z moich ulubionych książek — czyli Tartine Bread. Wygląda fajnie, ale żeby to miało sens — wszędobylskie przyciski z łatwym dodawaniem do Pinteresta będą musiały zastąpić te z Keen, a użytkownicy musieliby porzucić dotychczasowych ulubieńców.

Obecnie Keen dostępny jest w wersji webowej oraz w formie aplikacji na Androida. Użytkownicy iPhone’ów i iPadów — przynajmniej na tę chwilę — muszą obejść się smakiem.