Świat

Elon Musk jak Trump? Zrobi swojego Twittera i będzie banował za krytykowanie Tesli?

Krzysztof Rojek
3

Elon Musk nie jest zadowolony z tego, jak działa Twitter. Zapowiada, że rozważa zbudowanie własnej alternatywy.

Media społecznościowe nie są idealne. Z jednej strony - są pełne hejtu, nienawiści, agresji i ludzi, którzy chcą skrzywdzić drugiego człowieka. Z drugiej strony mamy moderację, która częściej niż rzadziej wydaje się nie spełniać swojej roli w sposób wystarczający. Oznacza to, że nie blokuje tych wypowiedzi, które zdają się łamać regulamin, a pozwala na takie, które zablokowane być powinny, ale pasują do promowanego przez platformę światopoglądu. Oczywiście - takie rzeczy są subiektywne, ponieważ jedna osoba nie ma szans na zobaczenie całej pracy moderacji, która co roku zmaga się z setkami milionów prób naruszenia regulaminu. Jednak to właśnie personalne odczucia sprawiają, że na danej platformie jesteśmy, bądź ją opuszczamy. Dotyczy to zarówno nas, jak i najważniejszych osób na świecie. Jedną z nich zdecydowanie jest człowiek roku magazynu TIME - Elon Musk.

Elon Musk chce odejść z Twittera. Co w zamian?

Elon nie jest pierwszą osobą, której nie podoba się Twitter. Podobny ton wypowiedzi miał przecież były prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, jednak u niego były one spowodowane tym, że z dniem, w którym przestał pełnić urząd, Twitter (i inne social media) usunęły go z hukiem. Muska nikt z Twittera nie usuwa, jednak sam miliarder twierdzi, że platforma za bardzo tłamsi w jego poczuciu wolność słowa. Nie podał żadnych konkretów, ale patrząc na to, że jest jednym z najczęściej obserwowanych profili w tym serwisie, jego Twitty wywołały dosyć gorącą dyskusję.

Szczególnie jeden z obserwujących podzielił się z Muskiem swoimi przemyśleniami w temacie, pytając, czy ten planuje zrobienie własnej alternatywy dla Twittera. Elon odpowiedział, sugerując, że rozważa taką propozycję.

Oczywiście, nie mam wątpliwości, że gdyby Musk zaczął robić swojego Twittera, o temacie zrobiło by się natychmiastowo głośno i wiele osób chciałoby platformę przetestować. Jednak sieć widziała wiele takich przypadków, gdzie początkowe zainteresowanie było spowodowane jedynie ciekawością, a platforma nie dała rady utrzymać przy sobie odbiorców. Tak właśnie skończyło Google+, Parlel, Clubhouse czy Albicla. Taką fazę przechodzi teraz Truth Social Donalda Trumpa. Dlaczego nie wierzę w ten projekt? Cóż, w dalszym ciągu uważam, że palenie pieniędzmi w piecu ma więcej sensu niż tworzenie politycznych klonów istniejących portali.

Co do Elona, to jego kopia Twittera zapewne nie wpadłaby w kategorie polityczne, ale sami wielokrotnie widzimy, że choć Musk jest zwolennikiem wolności słowa, to są sytuacje, w których on sam chętnie niektóre wypowiedzi i twitty by skasował. Ot chociażby bardzo popularne konto pokazujące (bazując na ogólnie dostępnych danych) gdzie akurat znajduje się odrzutowiec miliardera. To z kolei pozwala mi sądzić, że jeżeli klon Twittera powstanie, to nie będzie on tak wolny, jak to wyobraża sobie wielu fanów Muska.

O ile oczywiście powstanie, bo jak wiemy, zapowiedzi miliardera warto często brać z przymrużeniem oka.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu