Internet

DuckDuckGo: prywatność, bezpieczeństwo i... brak pirackich treści

Kamil Świtalski
21

DuckDuckGo jest jednym z produktow, który od lat budzi sporo emocji. Nie brakuje zachwyconych tym jak działa platforma. Cenią sobie tamtejsze bezpieczeństwo i brak śledzenia, który jest asem w rękawie platformy. Jednak nic nie okazuje się tam być takie oczywiste, jak wielu by sobie tego życzyło, bo...

DuckDuckGo jest jednym z produktow, który od lat budzi sporo emocji. Nie brakuje zachwyconych tym jak działa platforma. Cenią sobie tamtejsze bezpieczeństwo i brak śledzenia, który jest asem w rękawie platformy. Jednak nic nie okazuje się tam być takie oczywiste, jak wielu by sobie tego życzyło, bo regularnie pojawiają sie kontrowersje związane z tym, że nie jest ona tak czysta, jak wielu by sobie tego życzyło. Temat regularnie na przestrzeni lat powraca, a lista zarzutów przeciwko DuckDuckGo powiększa się w zastraszająco szybkim tempie. Twórcy wyszukiwarki co jakiś czas muszą mierzyć się z kolejnymi kryzysami, jak chociażby tym o wolności słowa, który wybuchł u nich kilka tygodni temu.

Wszystko wskazuje na to, że niebawem mogą zmierzyć się z kolejnym, bowiem ich algorytm wyszukiwania najwyraźniej pozbył się kolejnych niewygodnych wyników. Tym razem związanych nie z wolnością słowa czy prywatnościa, a... piractwem.

DuckDuckGo pozbywa się pirackich treści z wyników wyszukiwania

Jak zauważył Ernesto Van der Sar na Torrentfreak, z wyników wyszukiwania DuckDuckGo zniknęło wiele treści z popularnych pirackich serwisów. Wśród nich wymieniane są m.in. The Pirate Bay, 1337x, Fmovies. Ale na tym jeszcze nie koniec — poza jednymi z największych repozytoriów pozwalających łatwo zgarnąć torrenty, DuckDuckGo postanowiło też pozbyć się innych materiałów. Ot, jak chociażby usług oferujących opcję pobierania treści z YouTube. Wśród nich m.in. youtube-mp3 czy youtube-dl. To treści, które od lat można odnaleźć w wyszukiwarce Google... ale najpopularniejsza wyszukiwarka świata stale zdejmuje pojedyncze wyniki, kiedy właściciele praw autorskich ich o to poproszą. Tutaj najwyraźniej nie chodzi o żadne pojedyncze wyniki, tylko DuckDuckGo poszło na grubo i z ich katalogu thepiratebay został skasowany po całości, co widać przy wyszukiwaniu z komendą site:

To samo zresztą tyczy się całego szeregu innych serwisów oferujących linki do nielegalnych treści. Poza stronami gdzie takowe się pobiera, zniknęły także usługi streamingowe oraz takie, które oferują narzędzia do pobierania treści ze streamingów. Jeżeli zastanawiacie się czy to kwestia lokalna i po wyborze innej lokalizacji/języka coś się zmieniło, to... nie, wszystko pozostało po staremu.

Z jednej strony — nikogo nie powinno to dziwić, w końcu oferując wyszukiwanie pirackich treści twórcy platformy narażają się na prawne konsekwencje z tym związane. Z drugiej strony... no cóż, myślę, że zagranie w otwarte karty i powiedzenie wprost że takowe serwisy znikają z ich wyszukiwarki oraz przyznanie dlaczego tak się dzieje mogłoby spotkać się z dużo większą wyrozumiałością ze strony użytkowników. Redakcja Torrentfreak poprosiła twórców platformy o komentarz w tej sprawie, ale wciąż jej nie otrzymało.

Prawdopodobnie lwiej części użytkowników to i tak specjalnie nie obejdzie, ale moim zdaniem nie jest problemem to, że z wyszukiwarki znikają pirackie treści. A to, że znikają bez jakiegokolwiek komunikatu, a skoro m.in. Krzysiek widzi to tak, że Google jest do pracy. DuckDuckGo - co najwyżej do zabawy. No cóż, jak jego skuteczność zacznie spadać (czy to ze względu na piractwo, czy światopogląd), a do tego kwestia prywatności też będzie taka... no nie do końca klarowna, może nie przysporzyć to wyszukiwarce fanów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu