Świat

W imię solidarności z Ukrainą DuckDuckGo traci bezstronność. To źle?

KR
Krzysztof Rojek
73

DuckDuckGo robi wyjątek i zmienia wyniki wyszukiwania aby ukryć strony z rosyjską propagandą. To nie podoba się użytkownikom.

DuckDuckGo to wyszukiwarka, która jest znana z bycia jedną z najważniejszych alternatyw dla najpopularniejszej usługi Google. Jest to też podmiot, z którym wiąże się wiele kontrowersji. Jednak przez lata fundacja utrzymywała się, a popularność jej aplikacji rośnie. Teraz jednak DuckDuckGo postanowiła zareagować i dorzucić swoją cegiełkę do oporu firm w sprawie rosyjskiej agresji na Ukrainę. Oczywiście, tworząc swoją wyszukiwarkę, która jest darmowa dla każdego użytkownika ciężko o "wycofanie się z rosyjskiego rynku" tak jak zrobiły to firmy takie jak McDonalds czy Coca Cola, jednak DuckDuckGo postanowiło pomóc w inny sposób, a mianowicie - będą tak ustawiać wyniki wyszukiwania, by znalezioną w sieci rosyjską propagandę spychać na najniższe miejsca, aby miała mniejsza szansę się rozprzestrzenić.

To z kolei nie spodobało się części użytkowników DuckDuckGo

Nam w naszym położeniu geopolitycznym ciężko sobie wyobrazić, że wyplenienie rosyjskiej propagandy z sieci może być czymś złym. Jednak jeżeli spojrzymy na pryncypia, które przyświecają wyszukiwarce, można nieco usprawiedliwić reakcję użytkowników. DuckDuckGo to bowiem wyszukiwarka, która ponad wszystko ma dbać o prywatność użytkownika, a więc - nie dostosowywać wyników wyszukiwania do zebranych danych. Innymi słowy - w DDG szukając restauracji nie dostaniemy na przykład wyników tylko z naszego regionu. Ten brak ingerencji w wyszukiwanie był przez niektórych postrzegany jako największa zaleta DDG i nawet, jeżeli użytkownicy są przeciwko inwazji na Ukrainę, mogą oni obawiać się, że takie postawienie sprawy przez administratorów może prowadzić do niebezpiecznego precedensu, w którym wyniki wyszukiwania są zmieniane w zależności od tego, co dzieje się na świecie.

Jest to oczywiście kontrowersyjne, ponieważ nikt nie ma patentu na bycie omnipotentnym, aby wiedzieć arbitralnie co jest dobre, a co złe. Jest to bowiem furtka do tego, by w przyszłości uznać za propagandę coś, co nie jest już tak oczywiste. Część użytkowników z pewnością wolałoby, by DDG zachowało pełną neutralność, z którą, niestety, wiąże się nie ingerowanie nawet w przypadku, gdy dzieje się ludzka krzywda. Z drugiej, z pewnością nie odmawiam twórcom dobrych intencji. Jestem przekonany, że za taką decyzją stoi chęć ochrony własnych użytkowników. Jednak podobnie jak w przypadku aplikacji przeciwcovidowych, jestem zdania że neutralność i brak jakiegokolwiek wpływu na wyniki w DDG jest czymś, co warto pielęgnować. Nie sądzę by odcięcie od mediów związanych z rosyjską propagandą zmieni tak wiele, by było warto stosować taki precedens.

 

 

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu