Netflix

Największą słabością Hoppera ze Stranger Things jest… World of Warcraft

KC
Kacper Cembrowski
3

Jak się okazuje, największą słabością Davida Harboura, gwiazdy Stranger Things, jest… World of Warcraft.

Celebryci często bywają nerdami

Celebryci często okazują się skrytymi nerdami. Jeśli poruszają temat popkultury, to zazwyczaj wypowiadają się w jak najbardziej pozytywny sposób - nie trzeba daleko szukać, w końcu niedawno amerykański muzyk Post Malone w jednym z wywiadów opowiadał, że spędza mnóstwo czasu grając w Elden Ring i Apex: Legends, przy okazji wspominając o swojej miłości do Magic: The Gathering. Wcale gorszy nie okazał się Henry Cavill, który opowiadał o tym, że dwukrotnie ukończył Wiedźmina 3, z czego raz na najtrudniejszym poziomie trudności, oraz sześciokrotnie przeszedł Total War: Warhammer 2, za każdym razem inną rasą.

Jak się okazuje, nie wszyscy mają do tematu tak wesołe podejście i niektórzy… cóż, nie wspominają najlepiej czasu bycia nerdem. Jedną z takich osób, jak się okazało, jest David Harbour, którego możecie kojarzyć przede wszystkim z roli niezawodnego szefa policji, Jima Hoppera, ze Stranger Things.

Transmisja w ramach Geeked Week 2022 obnażyła słabość Harboura

David Harbour wraz z Winoną Ryder z hitowego serialu Netfliksa wzięli udział w transmisji na żywo Stranger Things Unlocked w ramach Geeked Week 2022, prowadzonej przez Felicię Day. Po ponad kwadransie rozmowy Day wspomina o World of Warcraft, co wywołuje wyjątkowy grymas na twarzy Harboura.

Mężczyzna z załamaniem przyznał, że World of Warcraft to jego najbardziej żenujące wspomnienie w ciągu całej egzystencji, na co Winona Ryder wymownie odpowiedziała: “Czym jest ten World of Warcraft?”.

Mężczyzna przyznał, że w 2005 roku całkowicie oszalał na punkcie WoWa, wyjątkowo mocno uzależniając się od produkcji Blizzarda. Harbour był wojownikiem Nocnych Elfów imieniem Norad i jednocześnie drugim tankiem całej gildii. Chociaż brzmi to dumnie, to aktor wcale nie jest z tego powodu specjalnie dumny - podczas rozmowy z jego ust pada zdanie “To zrujnowało mi życie na rok”. Problem okazał się większy, niż można było przypuszczać. Gry MMO faktycznie lubią do siebie przyciągać graczy i każdy fan rozrywki tego typu z pewnością chociaż raz miał dłuższy epizod z produkcją tego typu.

Źródło: Depositphotos

Na ratunek przyszły… Simsy

Jak się okazało, wyjściem Harboura z tej opresji okazała się inna klasyczna i również bardzo angażująca gra - The Sims. Jak Harbour przyznał, miało to związek z aktorstwem:

Możesz być aktorem w The Sims. Możesz robić postępy w swojej karierze, ale musisz popracować nad wieloma rzeczami. Musisz popracować nad mową i ciałem, prawda? [...] Pamiętam, że mój awatar osiągnął pewien poziom w swojej karierze, lecz wciąż próbowałem nakłonić go do pracy nad swoją mową i ciałem, a on chciał usiąść i pograć w gry wideo. A potem pomyślałem: „hoa whoa whoa”, miałem moment, w którym przed oczami zobaczyłem swoje własne życie.

Źródło: Variety

To dosyć zabawne, że niewinna gra od Electronic Arts pozwoliła Harbourowi przejrzeć na oczy, ponownie ustalając jego priorytety. Ryder na tę historię zareagowała dość gwałtownie, twierdząc, że aktor grający w tę grę może mieć naprawdę zepsutą głowę.

Całe szczęście, teraz to wszystko jest już tylko niemiłym wspomnieniem. Niemniej jednak, kariera aktorska Harboura z pewnością jest na właściwych torach - poza rolą Hoppera w Stranger Things, mężczyzna może pochwalić się Red Guardianem w Marvel Cinematic Universe czy Hellboyem (który był średnio udanym filmem, jednak samej postaci nie można odmówić statusu legendy).

Źródło: YouTube (Stranger Things)

Obrazek wyróżniający: Netflix

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu