5

Czy nowe zakazy uchronią nas przed systemami rozpoznawania twarzy? Na pewno nie!

Sztuczna inteligencja i technologie identyfikacji ludzi coraz mocniej wkraczają w nasze życie. Siły policji w wielu państwach posiłkują się nimi w zakresie poszukiwania osób podejrzanych o dokonanie przestępstwa. Co i rusz jesteśmy świadkami awantury o to, że ktoś został błędnie oskarżony. No i dochodzi do tego kwestia naszej prywatności, ponieważ wkroczenie tego typu technologii na […]

Sztuczna inteligencja i technologie identyfikacji ludzi coraz mocniej wkraczają w nasze życie. Siły policji w wielu państwach posiłkują się nimi w zakresie poszukiwania osób podejrzanych o dokonanie przestępstwa. Co i rusz jesteśmy świadkami awantury o to, że ktoś został błędnie oskarżony. No i dochodzi do tego kwestia naszej prywatności, ponieważ wkroczenie tego typu technologii na ulice sprawiają, że tracimy resztki tego co nam zostało. Czy jesteśmy skazani na systemy rozpoznawania twarzy? Tak, ale to nie najgorsze co może nam się przytrafić.

Władze i sądy coraz częściej informują o wprowadzeniu silnych restrykcji, a wręcz zakazów ich wykorzystywania, jednak moim zdaniem i tak nic na to nie poradzą. To po prostu stanie się naszą codziennością. Mam tylko nadzieję, że jak najpóźniej.

To co mnie jednak boli najbardziej w tym całym zamieszaniu, to fakt, że prawo nijak nie nadąża za rozwojem tej technologii. Niby nie jest to nic nadzwyczajnego, ale reaktywne podejście do tematu aż bije po oczach.

Kolejne wykluczenie

Weźmy za przykład Wielką Brytanię. Organizacja Liberty zajmująca się prawami człowieka donosi, że wygrała proces dotyczący pozbawienia prawa do życia prywatnego Eda Bridgesa przez systemy rozpoznawania twarzy. 

Systemy rozpoznawania twarzy w Londynie

Obecnie na wyspach prowadzone są dwa eksperymenty przez policję w Londynie i w Południowej Walii, które zgodnie z wyrokiem sądu powinny zostać wstrzymane. Nie sądzę, żeby udało się podważyć ten wyrok, bo zastrzeżeń jest dość dużo. Na pierwszym miejscu jest wiele niejasności związanych z tym jak prywatne dane ludzi są przetwarzane i przechowywane. 

Do tego dochodzi – jak to często ostatnio ma miejsce – kwestie rasowe. Sąd stwierdził, że policja Południowej Walii nie zadbała o to, aby algorytmy nie były uprzedzone. Oczywiście można powiedzieć, że to tylko algorytm, jednak uczy się danymi, którymi go nakarmimy więc w teorii może być „rasistą” ;)

No i jeszcze kwestia skuteczności. W przypadku policji z Walii ilość błędnych wyników sięgała nawet 92%. Osiągnęli ten fatalny wynik w trakcie meczu Ligii Mistrzów w 2017 roku i od tego czasu nie udało im się dokonać znaczącego progresu. W Londynie, niezależne badania podają ilość błędów na poziomie 82%, więc też nie ma czym się chwalić.

To i tak nie ma sensu

Niestety to nie jest największy problem. Prawdziwe wyzwanie polega na reaktywnym podejściu do tych systemów. Zwróćcie uwagę, że niezależnie od miasta czy kraju działania dotyczą konkretnego przypadku. Nikt nie stara się podejść do sprawy całościowo. Coś się dzieje, robi się głośno, wprowadzany jest zakaz. Bez głębszej refleksji, bez przemyślenia co dalej.

Teoretycznie to słuszny kierunek. Jak już wspominałem nie jestem fanem systemów rozpoznawania twarzy na ulicach. Uważam, że nie posiadamy odpowiednich kompetencji ani służb, aby wykluczyć różnej maści nadużycia. Niestety o ile kierunek jest zacny, o tyle nasi politycy i prawo są za wolni i zbyt ograniczeni, aby sobie z tym poradzić.

Twarz można schować za maską, ale posturę ciała i sposób chodu już trudniej ukryć, a niektóre systemy nie potrzebują więcej, aby jednoznacznie zidentyfikować osobę. To przerażające jak dobrzy robimy się w szpiegowaniu ludzi, a jedyne osoby, które byłyby w stanie uregulować ten temat są po drugiej stronie barykady.

Systemy rozpoznawania twarzy, a prywatność

Przestańmy się ukrywać

Szerzące się zakazy spowalniają jedynie proces. Dają nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Zamiast debatować o tym jak nie skrzywdzić mieszkańców rozwiniętych państwa, pod przykrywką troski o obywateli zakazuje się technologii. 

Postępu nie zatrzymamy. Francja, Anglia, o krajach Azji nie wspominając, pokazują dobitnie, że władzom zależy na wprowadzeniu Wielkiego Brata na ulice. Nie unikniemy tego, jednak oczekuję od władz, że zaczniemy o tym otwarcie rozmawiać, że podejdą do tematu poważnie i zaangażują ludzi, którzy faktycznie się na tym znają.

A jakie jest Wasze podejście? Czy systemy rozpoznawania twarzy oraz sylwetki to zło konieczne czy może coś co trzeba wyprzeć z naszego życia? Myślicie, że da się tego uniknąć?