Felietony

Apple Watch to dobry kompan, ale znowu przez niego zaspałem

Kamil Świtalski
43

Apple Watch to naprawdę przydatny gadżet, ale brak konsekwencji Apple w temacie budzika potrafi rozłożyć na łopatki. To rzecz, której po prostu nie da się usprawiedliwić.

Apple Watch to jeden z tych gadżetów, który zauroczył mnie niemalże od wejścia. Owszem, zaliczyliśmy trudny początek znajomości kiedy z nieznanych mi przyczyn nie potrafił ogarnąć poprawnie powiadomień, ale przywrócenie urządzenia o ustawień fabrycznych pozwoliło zakopać topór wojenny. Od tej chwili wszystko działało jak w, nomen omen, zegarku. I choć kilka miesięcy później traktuję ten sprzęt jako zbędny, ale bardzo przeze mnie lubiany, gadżet - to zastanawiam się dlaczego jedna z najważniejszych dla mnie funkcji jest tak niedopracowana. Tak, chodzi o budzik.

Drogie Apple, kiedy poprawisz budzik w Apple Watchu?

Budzik na nadgarstku to fajna sprawa. Jako że nie należę do grona ludzi którzy nie rozstają się ze smartfonem, wielokrotnie dochodziło do sytuacji w których budzik w smartfonie nie zdawał rezultatu. A to dzwonił na dnie plecaka, a to w kieszeni kurtki - po prostu go nie słyszałem. Budzik na nadgarstku okazał się rozwiązaniem idealnym - polubiłem się z nim już za czasów korzystania z FitBit Versa. Apple Watchowi nie miałem specjalnie dużo do zarzucenia - budzi efektywnie, dyskretnie - jest dobrze.

Pod warunkiem, że zegarek jest odblokowany. Czyli po założeniu go na nadgarstek wpisaliśmy na ekranie kod i możemy korzystać ze wszystkich jego funkcji. Pierwszy raz dowiedziałem się o tym że zablokowany zegarek nie zawibruje kiedy nadejdzie pora dowiedziałem się niedługo po zakupie - jako że często budzę się przed budzikiem, siedziałem już przy biurku, zegarek milczał, odezwał się smartfon leżący obok. Wyłączyłem, odblokowałem zegarek, zapomniałem o sprawie.

Ale kilka tygodni później w środku nocy założyłem na wpół śnięty zegarek, nie odblokowałem go, no i rano była niespodzianka - bo obudził mnie leżący kilka metrów dalej telefon. Wtedy już byłem trochę rozeźlony - odrobinę na siebie, ale bardziej na brak konsekwencji Apple. W przypadku większości swoich produktów starają się wszystko ujednolicić, znalezienie wspólnego mianownika nie należy więc do trudnych, wszystko jest analogiczne. Ale nie tutaj. Dlaczego smartfon może być zablokowany by budzik działał, a zegarek nie? Pojęcia nie mam, ale pewnie Tim Cook i spółka powiedzą że to nie żaden błąd, a super funkcja, którą powinienem docenić. Tak się składa, że doceniam ją średnio - tym bardziej, że kilka dni temu przez nią... po prostu zaspałem.

Telefon został w innym pomieszczeniu, zegarek - odblokowany - był na moim nadgarstku gdy szedłem spać. Co się zatem spało? Cóż, w środku nocy po prostu poluzowałem pasek, więc urządzenie wymagało ponownej weryfikacji, której nie otrzymało. Efekt - obudziłem się kwadrans później niż powinienem, zdziwiony - bo coś takiego stało się po raz pierwszy. Telefon, tradycyjnie, leżał gdzie indziej i po prostu go nie słyszałem.

To jedna z najbardziej irytujących rzeczy w Apple Watchu - i naprawdę nie mogę znaleźć dla niej usprawiedliwienia

Trudno mi znaleźć jakieś logiczne wytłumaczenie dlaczego Apple wymaga odblokowanego zegarka by zawibrować, gdy pora wstać. Przy w pełni wyciszonym i zablokowanym smartfonie - potrafi wygrywać melodyjkę. Piękny przykład braku konsekwencji w ich ekosystemie usług...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu