Twitter

Skandal. Twitter toleruje u siebie... rzeczników Talibów

JS
Jakub Szczęsny
37

I nie pytam o to wcale w kontekście Donalda Trumpa, bo ten człowiek akurat mnie nie interesuje. Niektóre media powołują się na jego przykład, próbując uprawomocnić swoje zarzuty wobec Twittera o tendencyjność. Ta tendencyjność oczywiście istnieje, jednak ma ona nieco inny niż się wydaje charakter. Wynika też z zupełnie czego innego.

W leadzie wspomniałem o zarzutach wobec Twittera o tendencyjność. Media "nurtu prawostronnego" wskazały przykład Donalda Trumpa, który dalej jest persona non grata w tym medium społecznościowym, podczas gdy rzecznicy Talibów: Suhail Szahin i Zabihullah Mudżahid (oraz wiele innych kont) mogą w tym miejscu swobodnie się wypowiadać - oczywiście, o ile nie będą naruszać Zasad Twittera.

Media wyżej wskazanego nurtu w swoich publikacjach zapomniały natomiast o tym, że Donald Trump swoimi wpisami wspierał przemoc oraz organizowanie się w grupy, co ostatecznie doprowadziło do tragicznego w skutkach szturmu na Kapitol. Twitter po blokadzie Trumpa opublikował oświadczenie, w którym wskazał materiały kwalifikujące konto byłego prezydenta USA do permanentnego zawieszenia.

Do meritum. Co robią Talibowie na Twitterze?

Talibowie w zachodniej nomenklaturze mają znaczenie jednoznacznie pejoratywne, choć w języku arabskim określenie "talib" znaczy tyle, co uczeń / student szkoły koranicznej. W szerokim rozumieniu w naszej kultury wyraz ten odnosi się raczej do fundamentalistycznego ugrupowania sunnickiego (Islamski Emirat Afganistanu), które dzisiaj (wczoraj - tekst pisany był 19.08) wyraziło się jasno: po przejęciu władzy w Afganistanie demokracji tam nie będzie. Obowiązującym będzie prawo szariatu. To z kolei bardzo słusznie skądinąd kojarzy nam się jednoznacznie źle: między innymi reguluje ono w sposób nieprzystający do warunków zachodnich chociażby pozycję kobiet w systemie społecznym. Ale nie tylko.

Facebook w ostatnich wypowiedziach dla BBC oznajmił, że wszelkie treści ze strony Talibów będą blokowane. Głównym powodem tego stanu rzeczy jest fakt, iż "Taliban jest uznawany za ruch terrorystyczny według amerykańskiego prawa" i przez wiele lat był uważany przez ten serwis społecznościowy za niebezpieczny.

Po raz kolejny zadam pytanie z tytułu. Co robią Talibowie na Twitterze?

Posłużę się tutaj Zasadami Twittera:

Zachowanie nacechowane nienawiścią: niedozwolone jest promowanie przemocy wobec innych, grożenie im ani ich nękanie z powodu rasy, przynależności etnicznej, kasty, pochodzenia, orientacji seksualnej, płci, tożsamości płciowej, religii, wieku, niepełnosprawności czy choroby.

Skoro Taliban jest rozpoznany przez amerykańskie prawo (i nie tylko) za organizację terrorystyczną, dlaczego Twitter pozwala rzecznikom tej organizacji na obecność na Twitterze? Już sam fakt bycia rzecznikiem tej organizacji i działanie w jej imieniu wyczerpuje znamiona aktywności zabronionych przez Zasady Twittera. Social mediowi frontmani Talibów nie będą przecież wzywać na Twitterze do ścinania głów, posłuszeństwa kobiet wobec mężczyzn otwarcie. Nie są głupi.

Och, byłbym zapomniał!

Terroryzm / brutalny ekstremizm: niedozwolone jest grożenie aktami terroryzmu lub brutalnego ekstremizmu ani ich promowanie.

Bo Talibowie są przecież pokojową organizacją, która wcale nie gościła u siebie Bin Ladena. Sama w sobie nie ma rzecz jasna odpowiedniej "infrastruktury" do czynienia terroryzmu w krajach Zachodu, ale nie przeszkadza jej współpraca z grupami jawnie terrorystycznymi.

Nielegalne lub regulowane prawnie towary lub usługi: niedozwolone jest korzystanie z naszej usługi w jakimkolwiek niezgodnym z prawem celu lub w celu wspierania nielegalnych aktywności.

Tutaj chyba komentarz jest zbędny. Ale, gdyby nie był - "w celu wspierania nielegalnych działalności". No, jak dla mnie ruch Talibów jest tak średnio legalny.

Islamscy ekstremiści poszukiwali nowych członków za pomocą mediów społecznościowych

Zarówno Al-Kaida jak i Państwo Islamskie poszukiwały nowych członków za pomocą mediów społecznościowych. W 2020 wyżej wspominane BBC donosiło o tym, że w dalszym ciągu ta druga organizacja omija wdrożone przez dostawców usług SM zabezpieczenia i tam prowadzi kampanie mające na celu pozyskanie nowych członków. Chętnie wykorzystywane są również komunikatory zapewniające wysoki poziom bezpieczeństwa (już do koordynowania działań wewnątrz organizacji), cały czas pojawiają się kolejne konta w takich usługach jak WhatsApp.

Mimo faktu, że Talibowie są organizacją wspierającą reżim, który stosuje brutalne prawo wobec kobiet, osób innej od Islamu wiary, osób LGBT+ - mogą oni pozostać na Twitterze "warunkowo". YouTube, TikTok, WhatsApp, Facebook wobec Talibów stosują bardzo jasną politykę - nie mają oni prawa uczestniczyć w tych social mediach.

Twitter pogrąża się decyzją odnośnie Talibów

Chociażby dlatego, że tym samym daje wiatr w żagle wszystkim tym, którzy uważają że ban dla Donalda Trumpa był niesprawiedliwy, wręcz "uznaniowy" - tym samym środowiska "prawostronne" będą próbować wymusił na Jacku Dorsey'u usunięcie blokady dla byłego prezydenta USA. Brak bana dla Talibów skończy się na tym, że przyszłe decyzje Twittera odnośnie głośnych przypadków będą raz po raz kwestionowane.

I ostatecznie - nie trzeba przekonywać nikogo do tego, że Talibowie są przypadkiem organizacji, która stosuje zbrodnicze praktyki, tłumi wolność słowa oraz wprowadza system społeczny bardzo daleki od wolnościowego. Już samo to powinno być powodem ku temu, aby usunąć Talibów z mediów społecznościowych. Ci nie mają nam nic do zaoferowania ponad propagandę, która przykryje każde zbrodnicze działanie wskazując na pozorną przyjazność i otwartość islamskich ekstremistów. Dla terroryzmu i przemocy nie powinno być miejsca na Twitterze.

Chyba, że Zasady Twittera to tylko dokument, natomiast rzeczywiste decyzje odnośnie tego kogo banować i za co są podejmowane według niejasnego widzimisię.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: