Mobile

Korzystacie z najnowszej wersji iOS. Skąd wiemy? Bo Apple umie w aktualizacje

KR
Krzysztof Rojek
46

Nowy iOS jest już na 90 proc. urządzeń. Gdzie w tym czasie ze swoimi aktualizacjami jest Android? Odpowiedź brzmi: w lesie.

W kwestii aktualizacji do kolejnych wersji Androida, środowisko osób używających telefonów z systemem od Google jest podzielone. Przez to w jaki sposób są one dystrybuowane (albo właściwie - nie są) nauczyliśmy się żyć z faktem, że po dwóch latach urządzenie jest zapominane przez producenta, a trzy kolejne wersje OS to błogosławieństwo. Jednocześnie, absolutnie nie wymagamy od producentów terminowości. Nie mamy problemu, że aktualizacja do następnej wersji systemu przychodzi ponad rok po jego premierze, czy też - że na rynek wypuszczane są urządzenia z Androidem 11, kiedy od pół roku na rynku jest już 12. Takie coś w przypadku iOS jest nie do pomyślenia, co ma odbicie w statystykach.

iOS 15 jest już na 90 proc. urządzeń. Wystarczyło mu 200 dni

Nie raz, nie dwa pisaliśmy wam o tym, w jaki sposób Google chce ułatwić aktualizowanie swoich urządzeń do kolejnych wersji systemu. Wszystkie te sposoby mają jeden wspólny mianownik - nic nie dają, ponieważ podstawowym składnikiem jest tu chęć wspierania już wypuszczonych smartfonów, a tej u (większości) producentów absolutnie brak. Dlatego Androidowcy z zazdrością patrzą na takie statystyki, jak te dostarczone przez Mixpanel. Według tej firmy analitycznej w czerwcu 88.9% iPhone'ów działało na nowych wersjach iOS. A to i tak wynik raczej "słaby" dla Apple, ponieważ iOS 15, nie wnosząc jakichś przełomowych zmian i funkcji, cieszył się dosyć powolną adopcją ze strony użytkowników. Wszystkie informacje o tym, jakie nowe funkcje posiada iOS 15 możecie przeczytać tutaj.

Oczywiście, to co będzie "powolną adopcją" w przypadku iOS, dla systemów z Androidem byłoby niesamowitym sukcesem. Wystarczy spojrzeć na dane. W listopadzie zeszłego roku, tuż po wydaniu Androida 12, na Androidzie 11 pracowało... 24 proc. urządzeń. 26 proc. miało "10", 19 proc. - Pie, a 13 - Oreo. I nie jest tak, że takie rozwarstwienie spowodowane jest faktem, że użytkownicy nie chcą aktualizować do kolejnych wersji systemu. Zwyczajnie trzeba mieć świadomość, że najlepiej na rynku sprzedają się budżetowce i tanie średniaki, a te zwyczajnie nie otrzymują wsparcia na tyle długiego, by pokryć czas ich rynkowej egzystencji.

Jeżeli pytalibyście mnie o zdanie, to od zawsze powtarzam, że dla mnie aktualizacje do nowych wersji systemu są kluczowe. Zobaczcie, że dziś większość innowacji "hardware'owych" ale opiera się na tym, w jaki sposób system jest w stanie wykorzystać istniejący sprzęt. To właśnie nowe oprogramowanie pozwala robić lepsze zdjęcia czy efektywniej korzystać z baterii, a także - to ono przynosi nowe systemowe funkcje.  Oczywiście, wspomniane funkcje bardzo często są dźwignią marketingową w reklamach nowych smartfonów, więc nie ma się też co dziwić, że firmy nie do końca chcą udostępniać je wszystkim. Co więcej - taka sytuacja trwa tak naprawdę od początku istnienia Androida, kiedy Google przerzuciło obowiązek aktualizacji na producentów sprzętu.

I nie zmieni się, dopóki taki sposób aktualizacji będzie w mocy.

Źródło

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu