Moje przemyślenia

Za bonusy w grach na Windows, Mac i w przeglądarce zapłacisz z Amazonem. Boję się in-app purchase

JR
Jan Rybczyński
1

Amazon postanowił z rozpędu wejść w rynek gier, a dokładniej, zakupów dokonywanych w tychże. Chodzi o tzw.in-app purchase, czyli wykupywanie nowych poziomów, broni, pojazdów czy innych bonusów za prawdziwe pieniądze, a nie punkty zebrane w grze. Amazon chce zaoferować deweloperom API, które umożliwi...

Amazon postanowił z rozpędu wejść w rynek gier, a dokładniej, zakupów dokonywanych w tychże. Chodzi o tzw.in-app purchase, czyli wykupywanie nowych poziomów, broni, pojazdów czy innych bonusów za prawdziwe pieniądze, a nie punkty zebrane w grze. Amazon chce zaoferować deweloperom API, które umożliwi wprowadzenie takich płatności w grach za pomocą danych i karty kredytowej przypisanej do konta Amazon. Z jednej strony daje to deweloperom nowe możliwości zarabiania na swoich grach, nie tylko na mobile, ale również na Windows, Mac czy w grach przeglądarkowych. Z drugiej boje się o efekty, jakie takie posunięcie przyniesie graczom.

Dzięki in-app purchase, czyli zakupom wewnątrz aplikacji, rozwinął się model gier free to play, które same w sobie nic nie kosztują (ewentualnie są niedrogie), a zysk generują poprzez pieniądze wydane w trakcie gry, na rożnego rodzaju bonusy i ułatwienia rozgrywki. Teoretycznie model ten może mieć pozytywny wpływ zarówno na deweloperów, pozwalając osiągać większy zysk i na graczy, którzy mogą zacząć grać w grę nie wydając ani gorsza i sami zdecydują ile chcą zapłaci, zamiast z góry wykładać kilkadziesiąt złotych. Praktyka zazwyczaj bywa inna, ale o tym będzie później.

Główną zaletą udostępnienia API płatności wewnątrz gier przez Amazon, jest to, że wiele osób korzysta z Amazon (chociaż głównie w USA), ma założone konto, przypisaną kartę kredytową i po prostu darzy tę platformę zaufaniem. Oznacza to, że jest większa szansa, że gracz zdecyduje się na dokonanie płatności, kiedy nie ma obaw dotyczących bezpieczeństwa, nie musi zakładać nowego konta i po raz kolejny podawać swojej karty kredytowej. Ponieważ API celuje w gry PC, Mac i przeglądarkowe, ułatwia również zintegrowanie takich płatności. Obecnie są one najbardziej popularne w App Store, a tego rodzaju narzędzia nie są zbyt popularne na PC czy właśnie w sieci. W efekcie deweloper może zarabiać na swojej grze free-to-play również poza App Store czy Google Play, nie mając jednocześnie dużego zaplecza.

Oprócz tego Amazon zobowiązał się umieszczać najbardziej popularne zakupy wewnątrz gier w swoim rankingu popularnych zakupów na stronie Amazon.com, co zapewni grze dodatkową promocję. Gracze będą mogli przeglądać rekomendacje i listę bestsellerów. Dodatkowo częścią całego mechanizmu jest zabezpieczenie przed oszustami, próbującymi oszukać system i za darmo wyciągnąć płatne bonusy od gry. Amazon będzie oczywiście zarabiał na tej usłudze biorąc prowizję od sprzedanych w grze bonusów, chociaż nie wiadomo jeszcze jak dużą. Prawdopodobnie jednak usługa będzie na tyle dobra, że warto będzie podzielić się zyskami z Amazonem, podobnie jak w przypadku dystrybucji książek.

Jak widać lista korzyści dla deweloperów jest długa. Czemu zatem boję się in-app purchase? Bo bardzo łatwo doprowadzić w nim do patologicznych sytuacji, kiedy chodzi o zwyczajne wyłudzanie pieniędzy od graczy. Pisałem o tym w artykule: "Mam dość wyciągania kasy przez aplikacje mobilne. Deweloperzy, opamiętajcie się!". Najwyraźniej coś było na rzeczy, bo w niedługim czasie po powstaniu artykuły Amazon udostępnił za darmo dodatkowe poziomy, które początkowo były płatne właśnie wykorzystując in-app purchase. Coś musiało spowodować, że taki gigant jak Amazon zmienił zdanie.

Mówiąc krótko, nie brakuje gier, które najpierw wciągają w rozgrywkę, a następnie na efekty karzą czekać coraz dłużej i dłużej, a jako wyjście z sytuacji oferują przyspieszenie całego procesu za stosowną opłatą. Nie brakuje też takich pozycji, w których płacący gracz dostaje nieuczciwą przewagę nad graczem nie płacącym, lub płacącym mniej, w efekcie zamiast konkurowania na umiejętności, refleks i planowanie strategiczne rozpoczyna się wojna na "kto da więcej, ten wygrywa". Wreszcie nie brakuje teoretycznie darmowych gier, w których odblokowanie wszystkich poziomów kosztuje kilkanaście razy więcej, niż niemal wszystkie gry w tradycyjnym modelu "zapłać raz a otrzymasz produkt". Wygląda na to, że pokusa wyciągnięcia od gracza jak największej kasy jest po prostu zbyt duża i zbyt łatwa do przemycenia, bo gdyby gra w samolociki była w App Store od razu za 50 euro, to w zasadzie nikt by jej przecież nie kupił, a do takich wydatków czasem doprowadzają in-app purchase.

Do tej pory plaga dotyczyła przede wszystkim gier i aplikacji mobilnych. Ponieważ niewiele gram na tablecie i smartfonie, nauczyłem się po prostu ignorować gry, które bazują na modelu wewnętrznych płatności. Po prostu im nie ufam, za to bez problemu kupuję płatne aplikacje. Natomiast z grami na PC jestem związany znacznie bardziej, a moja historia sięga pierwszych gier tekstowych w DOSie. Boję się, że wejście in-app purchase w gry PC na dużą skalę, większą niż obecnie (tak wiem, że niektóre gry już ten system wykorzystują) doprowadzi do sytuacji podobnej jak w grach mobilnych. Zamiast polowania na zwierzęta w celu zdobycia skór i ulepszenia ładownic i plecaka będziemy mogli sobie taki bonus w Far Cry 4 kupić... to tylko przykład oczywiście, jak Ubisoft chciałby płatności, to już dawno by je wprowadził.

Wyzyskiwanie graczy na potęgę, to krótkowzroczna strategia. Osób, które nie przejmują się wydatkami i rachunkami wystawionymi na kartę kredytową i są w stanie poświecić tysiące na gry jest niewiele. Coraz więcej graczy zniechęca się do tego modelu, jeśli nie tak jak ja, bo nie podoba im się sama koncepcja nieuczciwej konkurencji ze strony innych graczy, którzy zapłacili więcej, to po tym jak dostaną wyciąg bankowy ze swojego konta, jak nie za pierwszym to za którymś razem. W efekcie osób zniechęconych będzie znacznie więcej, a ponowne przekonanie ich do zapłacenia za rozrywkę będzie znacznie, znacznie trudniejsze. Każdy kto się sparzy, będzie dmuchał na zimne.

Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że API Amazonu zaowocuje większą aktywnością niezależnych i uczciwych deweloperów, a nie plagą pazernych osób planujących skok na kasę.

Źródłem informacji o API Amazonu jest The Next Web.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu