YouTube

YouTube Premium - ile jesteś w stanie zapłacić za wolność od reklam?

Tomasz Szwast
51

YouTube Premium - subskrypcja, która z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej potrzebna. Czy korzystanie z serwisu, w którym roi się od reklam może być przyjemne? Moim zdaniem nie, dlatego choć długo się opierałem, w końcu będę musiał zapłacić.

Choć długo udawało mi się opierać przed tą decyzją, ale chyba w końcu dojrzałem. Mam dość. Zbyt dużo czasu spędzam na oglądaniu filmów publikowanych w serwisie YouTube, by nie zapłacić za usługę YouTube Premium. Kiedy nawet przesłuchanie jednej piosenki wiąże się z koniecznością czekania, aż upłynie czas przeznaczony na blok reklamowy, korzystanie z serwisu traci sens. Cóż pozostało, gdy realnych alternatyw brak? Trzeba zapłacić. Na szczęście, jak na współczesne realia, nie aż tak wiele.

Tak, reklamy potrafią skutecznie zniechęcić do korzystania z danego medium. Kilka lat temu cieszyłem się jak dziecko, kiedy w swoim samochodzie w końcu mogłem wymienić radio na wyposażone w łączność Bluetooth. Raz na zawsze koniec z irytującymi przerwami - tylko i wyłącznie ulubiona muzyka. Telewizja? Cóż, nie licząc okazji typu święta, gdy praktycznie cała rodzina siedzi razem przed telewizorem i wręcz rytualnie ogląda Kevina czy Znachora, nie pamiętam, kiedy ostatni raz oglądałem film przerywany reklamami. W końcu przyszła pora również na internet. O ile w płatnych serwisach streamingowych i VoD reklam nie ma, tak jest jedno miejsce, w którym pojawia się ich coraz więcej, a na dodatek coraz bardziej denerwują. Oczywiście mowa o platformie YouTube, której popularność mimo upływu lat wcale nie maleje.

Czerwony przycisk, a zanim treści, które lubię. Niestety, również reklamy

Przyznam szczerze, to właśnie na YouTube często marnuję swój cenny czas. Mam listę ulubionych kanałów, po które chętnie sięgam, przede wszystkim w celach rozrywkowych. Pomijam tu w całości branżę technologiczną, której oglądanie to dla mnie niejako zawodowy obowiązek - zawsze warto być na czasie z tym, co tworzą inni i jaki punkt widzenia prezentują na dany temat czy sprzęt. Interesuje mnie, chociażby, tematyka związana z podróżami, transportem, rolnictwem czy motoryzacją, ale też publicystyka czy najzwyklejsze vlogi, przy których czasem zdarza mi się zasnąć. Niestety, wszystko to traci swój dawny blask w sytuacji, gdy między materiałami muszę obejrzeć szereg reklam, a i w zaledwie kilkuminutowym filmie występują przerwy na płatne treści. Cóż, przyszła pora, by w końcu wyeliminować ten problem. Więcej przyjemności kosztem pieniędzy? Cóż, jak to w życiu, zawsze coś kosztem czegoś.

Nie interesują mnie inne opcje

Czy YouTube Premium jest jedyną opcją, by oglądać treści z tego serwisu internetowego bez reklam? W świetle jego regulaminu, który jako użytkownicy musimy zaakceptować, tak. Oczywiście nie oznacza to, że nie ma sposobów na oglądanie YouTube'a bez reklam bez płacenia za YouTube Premium. Takie metody, jak najbardziej, istnieją a opis jak z nich skorzystać bez najmniejszego problemu znajdziemy w internecie. Dlaczego zatem nie zdecyduję się właśnie na taki krok? Po prostu nie chcę łamać regulaminu serwisu czy pozbawiać twórców należnego im dochodu. Skoro jedyną opcją niewywołującą wątpliwości moralnych jest opcja płatna, nic innego mi nie pozostało. W przeciwnym przypadku czułbym się niekomfortowo i kropka.

Naturalnie, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że różne osoby mają na ten temat zupełnie różny pogląd. Nie oceniam, nie krytykuję, wyrażam jedynie swoją opinię.

Jeżeli płacić, to ile?

Skoro więc podjąłem decyzje, że czas przestać się opierać przed korzystaniem z YouTube Premium i zacząć oglądać filmy w normalny, wygodny sposób niezależnie od tego, z którego urządzenia korzystam, pora przyjrzeć się temu, ile będę musiał za to zapłacić. Okazuje się, że na samym początku całe nic. Obecnie (do 2 maja) trwa promocja, w ramach której nowi użytkownicy mogą cieszyć się darmowym dostępem przez 2 miesiące. Niestety, jako że pewnego dnia, kilka lat temu już aktywowałem tę opcję, YouTube oferuje mi wyłącznie standardowy, miesięczny okres darmowego dostępu, podczas którego będę mógł zdecydować, czy chcę kontynuować w zamian za określoną kwotę.

W przypadku subskrypcji dla jednej osoby, YouTube Premium kosztuje 23,99 złotych miesięcznie. Można jednak skorzystać z subskrypcji rodzinnej, gdzie w cenie 35,99 złotych miesięcznie można dodać nawet 5 domowników, dzieląc tym samym koszty między kilku użytkowników. Czy to dużo? Gdyby chodziło o sam brak reklam, napisałbym, że zdecydowanie mogłoby być taniej. Usługa jest jednak skonfigurowana w ten sposób, że na pożegnaniu treści, których nie mamy ochoty oglądać wcale się nie kończy. Co jeszcze? Rzućmy okiem.

Reklamy czy YouTube Premium? Ja wybieram płatną opcję

YouTube Premium - co poza reklamami?

Wiadomo już, że największym atutem usługi YouTube Premium jest brak reklam. Dla wielu użytkowników to właśnie to może być kwestią przeważającą o podjęciu decyzji o skorzystaniu z subskrypcji. W przypadku serwisu, w którym spędzamy kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin każdego miesiąca, te nieco ponad 20 złotych miesięcznie wydają się być niewygórowaną kwotą na wolność od tego, czego nie mamy ochoty oglądać, a co skutecznie psuje nam całą rozrywkę. Tymczasem, to wcale nie koniec atutów. W cenie subskrypcji YouTube Premium otrzymujemy również możliwość zapisania filmów i muzyki w pamięci urządzenia (opcja szczególnie przydatna dla podróżujących i abonentów taryf z niewielką paczką danych), odtwarzania w tle (kiedy na smartfonie bądź tablecie zablokujemy ekran bądź przełączymy się na inną niż YouTube aplikację) i dostęp do serwisu streamingowego z muzyką - YouTube Music. To, z całą pewnością, czyni decyzję o zasubskrybowaniu oferty Premium jeszcze bardziej sensowną.

O ile oferta wydaje się skrojona całkiem nieźle, tak mam co do niej pewne zastrzeżenie. Owszem, bardzo chciałbym korzystać z YouTube'a bez reklam, jednak wcale nie mam ochoty płacić za YouTube Music, bo korzystam z zupełnie innego serwisu z muzyką. Odtwarzanie na wyłączonym ekranie? Nie jest mi potrzebne, bo z YouTube korzystam przede wszystkim na telewizorze. Na smartfonie opcja z włączonym wyświetlaczem w zupełności mi wystarcza. Możliwość zapisywania treści w pamięci urządzenia? Też nie jest mi szczególnie potrzebna. Owszem, zdarza mi się podróżować pociągiem i zmagać się z brakiem zasięgu zwłaszcza na pokładzie Pendolino, jednak odkąd pasażerowie mogą korzystać z WiFi, problem stał się dla mnie zdecydowanie mniej dotkliwy.

W praktyce, w zupełności wystarczyłaby mi opcja, w ramach której płacę jedynie za brak reklam, za to zdecydowanie mniej niż za cały pakiet YouTube Premium. Domyślam się jednak, że całość została skalkulowana w ten sposób, by zmaksymalizować zyski po stronie usługodawcy, a my, klienci, nie mamy w tym temacie zbyt wiele do powiedzenia, zwłaszcza, gdy mówimy o tak wielkim serwisie internetowym, który praktycznie zmonopolizował rynek. Cóż, od 23,99 złotych miesięcznie raczej nie zbiednieję. Niestety, to wcale nie jest jedyna subskrypcja, jaką opłacam. Kiedy dodamy do tego kolejne serwisy internetowe, koszty robią się nieco większe.

Ile wydajecie miesięcznie na subskrypcje?

Podliczając miesięczne wydatki ponoszone tytułem subskrypcji serwisów internetowych okazuje się, że ich łączny koszt wcale nie jest tak mały, jak mogłoby się wydawać. Zdecydowanie najdroższą usługą jest Netflix, kosztujący w najwyższym abonamencie 60 złotych miesięcznie. Dodajmy do tego HBO Max (20 złotych), Apple One (25 złotych), Amazon Prime (4 złote) i YouTube Premium (24 złote) by okazało się, że miesięczny rachunek za subskrypcję to w moim przypadku 133 złote. Już wkrótce dojdzie do tego kolejna opłata za Disney Plus (29 złotych) i okaże się, że miesięczny budżet na subskrypcje przekracza 150 złotych. Czy to dużo? I tak, i nie. Z jednej strony z każdej z nich mógłbym zrezygnować, co sprawiłoby, że w domowym budżecie zostanie dodatkowych kilkanaście czy kilkadziesiąt złotych. Z drugiej, czy za solidny pakiet telewizji cyfrowej zapłaciłbym mniej? Jeżeli tak, to niewiele.

Ile miesięcznie kosztują Was subskrypcje?

Podsumowując moje rozważania na temat subskrypcji YouTube Premium muszę uznać, że wolność od nachalnych reklam jest warta poniesienia miesięcznej opłaty w wysokości powyżej 20 złotych. Naturalnie, o ile dany użytkownik korzysta z serwisu często i chętnie. Przy sporadycznym oglądaniu da się przeżyć z reklamami. Niestety, w moim przypadku, gdy mowa o kilkunastu czy kilkudziesięciu godzinach w ciągu miesiąca, to zdecydowanie zbyt duży dyskomfort, by móc sobie na niego pozwolić.

Muszę również zapytać, z jakich subskrypcji korzystają czytelnicy Antywebu? Z której najtrudniej byłoby Wam zrezygnować? Czy taki model dystrybucji treści multimedialnych Wam odpowiada? Komentarze, jak zwykle, należą do Was.

Sprawdź też: Jak pobrać film z YouTube

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu