9

Yahoo! kiedyś trzęsło rynkiem. Dzisiaj to rynek trzęsie Yahoo!

Pamiętacie szum wywołany ogłoszeniem nowego nazwiska CEO Yahoo!? W branży i w mediach zawrzało: Marissa Mayer, jedna z twarzy Google, przechodzi do konkurencji. Ba, zostaje tam szefową. Różnie można na to patrzeć, jedni stwierdzą, że to zdrada, drudzy będą mówić o osobistym rozwoju, jeszcze inni odwołają się do jakiejś teorii spisowej. Dlaczego wracam do tego […]

Pamiętacie szum wywołany ogłoszeniem nowego nazwiska CEO Yahoo!? W branży i w mediach zawrzało: Marissa Mayer, jedna z twarzy Google, przechodzi do konkurencji. Ba, zostaje tam szefową. Różnie można na to patrzeć, jedni stwierdzą, że to zdrada, drudzy będą mówić o osobistym rozwoju, jeszcze inni odwołają się do jakiejś teorii spisowej. Dlaczego wracam do tego wątku? Ponieważ po ponad trzech latach rządów Mayer rynek nie rozprawia o tym, co nowego zaprezentuje firma, ale kto i po co miałby przejąć legendę Doliny Krzemowej.

Media donoszą, że Yahoo! rozważa sprzedaż biznesu internetowego. Brzmi trochę śmiesznie, gdy weźmiemy pod uwagę, że to firma internetowa: jeśli sprzedadzą część funkcjonującą w Sieci, to co zostanie? I tu pojawia się najciekawszy wątek. Korporacja jest udziałowcem chińskiego giganta Alibaba. Poważnym udziałowcem. Należące do nich akcje warte są dzisiaj kilkadziesiąt miliardów dolarów. Zarząd głowi się ponoć, jak zaprojektować przyszłość korporacji i co zrobić w tym planie z akcjami Alibaby. Sprawa nie jest prosta, w grę wchodzą np. kwestie podatkowe. Mają skarb, ale sprawia on pewne problemy…

Alibaba_Chinese_logo

Gdyby miało dojść do sprzedaży biznesu internetowego, wcześniej pewnie oddzielono by ten interes od wspomnianych udziałów. Tu jednak pojawia się kolejny kłopot. Można to nawet nazwać potwarzą. Jeśli zestawimy ze sobą kapitalizację Yahoo!, wartość jej udziałów w różnych firmach oraz inwestycje, okaże się, że… Yahoo!, internetowy biznes firmy jest bezwartościowe. Zero. A nawet poniżej zera. To oczywiście teoria, zabawa w matematykę na papierze i w obecnym rozdaniu. Nie zmienia to jednak faktu, że rynek nie ceni zbyt wysoko amerykańskiej korporacji, jej strategii rozwoju i decydentów. Wiara w to, że los Yahoo! może się zmienić (pozytywnie) chyba upadła.

Patrząc na tę sytuację, przypominam sobie propozycję Microsoftu, który w roku 2008 chciał zapłacić za Yahoo! blisko 45 mld dolarów. Ofertę odrzucono, stwierdzono, że jest zbyt niska. Po niecałej dekadzie Microsoft może znowu stanąć przed możliwością przejęcia tego biznesu, ale tym razem kwota będzie już znacznie niższa (o ile plotki się potwierdzą i firma Mayer rzeczywiście będzie na sprzedaż. I to bez udziałów w Alibabie). Tylko czy Microsoftowi potrzebny dzisiaj taki zakup? Jest nowy szef, nowa wizja, inna sytuacja na rynku. Dzisiaj można się jedynie zastanawiać, co by było, gdyby pod koniec poprzedniej dekady doszło do mariażu? Co dałoby to obu korporacjom, jak wpłynęłoby np. na rozwój Google.

Microsoft budynek

Przy okazji omawiania tego tematu pojawiają się oczywiście uwagi dotyczące Mayer. Można je streścić słowami „nie dała rady”. Próbowała, walczyła, lecz nie udało się. Ale czy to wina „księżniczki Google”, jak ją kiedyś nazywano? Yahoo! było chyba na straconej pozycji na długo przed tym, jak za sterami stanęła Mayer, tej firmie nie dało się już pomóc. Można oceniać to, czy CEO w trzy lata uporządkowała biznes, poprawiła wyniki, pomogła firmie. Ale powrót na szczyt to chyba niewykonalne zadanie, nie osiągnąłby tego żaden top menedżer.

Na razie pozostaje czekać na konkrety dotyczące Yahoo!, decyzje zarządu i reakcje akcjonariuszy. Jeżeli firma, jej „internetowa część” pójdzie pod młotek, zrobi się ciekawie, bo trudno jednoznacznie stwierdzić, kto miałby ją kupić. I za ile. Trzeba mieć na uwadze, że to nadal łakomy kąsek. Kapitalizacja może tego nie oddawać, ale mowa przecież o setkach milionów użytkowników usług pod brandem Yahoo! – za mniejsze biznesy płacono już grube pieniądze. Ciekawe, jaki los czeka dinozaura Internetu, jedną z legend Doliny Krzemowej? Kiedyś firma trzęsła rodzącym się rynkiem, dzisiaj dojrzewający rynek trzęsie poważnie osłabionym ciałem Yahoo!…