mi 8 pro
6

Xiaomi Mi 8 Pro: Od bezczelnej kopii iPhone’a do jednego z najciekawszych smartfonów na rynku

Xiaomi Mi 8 Pro zmienia w porównaniu ze zwykłym Mi 8 tylko kilka rzeczy - wystarczyły one jednak do tego, bym spoglądał na tę wersję znacznie cieplej niż na oryginał sprzed kilku miesięcy.

Dobre pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz. No, chyba że chodzi o smartfony – wtedy dodajemy do nazwy słówko “Pro”, zmieniamy trochę wygląd zewnętrzny, dowalamy do specyfikacji kilka bajerów i sprzedajemy jako osobny produkt. Tak właśnie zrobiło Xiaomi w przypadku flagowego Mi 8 Pro. I muszę przyznać, że wyszło świetnie.

Xiaomi Mi 8: Podpatrzone u Apple

Nigdy nie darzyłem Mi 8 gorącym uczuciem, bo dostrzegałem w nim przede wszystkim kopię iPhone’a. Oczami wyobraźni widziałem usatysfakcjonowane twarze chińskich inżynierów dumnych z tego, że potrafią zrobić coś podobnego do Apple, tylko taniej. Nie podobało mi się to, że klepią się po plecach i gratulują sobie braku inwencji. Przynajmniej w mojej wyobraźni ;)  Na domiar złego, w podobnym okresie na rynek trafił OnePlus 6, który w podobnej cenie oferował zbliżoną funkcjonalność i podzespoły, z tym że podszyte znacznie większą dozą oryginalności.

Wiem – to głównie narzekania dziennikarza technologicznego, bo wielu normalnym użytkownikom zależy przede wszystkim na dobrym stosunku jakości do ceny, a tego w Mi 8 nie brakowało. Choć i tak polecałem znajomym raczej OnePlusa. Niemniej, z ogromnym wcięciem bez miejsca na powiadomienia i nudną stylistyką, “Ósemka” nie skradła mego serca. Ale jej nowa odsłona już tak.

Xiaomi Mi 8 Pro: Co nowego?

To zabawne, że wystarczy tak niewiele, by wpasować się w pewną niszę, wzbudzić pożądanie fanów gadżetów i zmienić wizerunek urządzenia o 180 stopni. No, może tak ze 175. W porównaniu ze standardowym Xiaomi Mi 8, Mi 8 Pro oferuje tylko kilka zmian:

  • Obudowę z widocznymi podzespołami (a właściwie z ich atrapą, ale o tym później)
  • Czytnik linii papilarnych umieszczony w ekranie
  • 8 GB RAM w standardowej wersji
  • Akumulator zmniejszony o 400 mAh (to negatyw, ale nie dostrzegłem większych różnic w czasie pracy)
  • Nową wersję oprogramowania – dostępną teraz również w zwykłej Mi 8, ale warto pamiętać, że w pierwszej połowie roku, “Ósemka” debiutowała z gorszym softem

Pozornie szału nie ma, prawda? Ale sam wygląd i wykorzystanie w tym modelu jednej z najgorętszych funkcji roku to dla mnie wystarczająco dużo. O wydajności, aparacie i pozostałych cechach, w których Mi 8 oraz Mi 8 Pro są bliźniakami pisać tu nie zamierzam – nie będę zanudzał. Jeśli przydadzą Wam się te informacje, sprawdźcie moją recenzję wideo Mi 8.

Płyta główna na pleckach to tylko atrapa, ale zaskakująco ładna

Na pleckach Xiaomi Mi 8 Pro widzimy trójwymiarową atrapę płyty głównej telefonu, wzbogaconą o pseudo-inspirujące (ale przyjemne) napisy i inne ozdobniki. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem ten model na zdjęciach prasowych, byłem nastawiony do tego pomysłu sceptycznie. Wydawało mi się, że całość będzie wyglądała tanio i nierealistycznie. Myliłem się.

Plecki robią świetne wrażenie i naprawdę wyróżniają się na tle dziesiątek niemal identycznych smartfonów. Pomagają w tym też mocne akcenty, takie jak czerwona obwódka wokół podwójnego aparatu fotograficznego czy przycisk zasilania. A że to tylko atrapa? Rzecz gustu – jak sztuczne biusty, choć w przypadku plecków, różnicy nie da się dostrzec gołym okiem. Ani gołą dłonią.

Układ aparatów i wcięcie w ekranie pozostały niezmienne. Telefon nadal chwieje się więc na płaskich powierzchniach, a wokół wcięcia nie zobaczymy żadnych powiadomień. Przynajmniej zanikają jednak oczywiste skojarzenia z iPhone’ami – Mi 8 Pro ma mnóstwo własnego charakteru.

Czytnik pod ekranem nadal jest tylko niezły, ale i tak najlepszy na rynku

Z tylnej części obudowy zniknął też czytnik linii papilarnych – teraz jest wbudowany w ekran. Takim rozwiązaniom daleko jeszcze do szybkości i precyzji tradycyjnych skanerów, ale przez pierwszy tydzień testów używałem do odblokowywania Pro wyłącznie jego i… nie było tragedii. Jeśli tylko nie macie mokrych dłoni, bajer działa akceptowalnie. I właśnie – jest fajnym bajerem. Producent umieścił go na odpowiedniej wysokości, czujnik jest stale aktywny i zawsze trafiałem w niego bez problemu. Spisuje się równie dobrze, jak z ten z Huaweia Mate’a 20 Pro i lepiej od konkurencyjnych rozwiązań w OnePlusie oraz Oppo.

Niektórych zmian nawet nie odczujecie

Dodatkowe 2 GB RAM znalazły się w telefonie chyba wyłącznie po to, by Xiaomi mogło bez wyrzutów sumienia dodać do nazwy słówko “Pro”. Gwarantuję Wam jednak, że nawet jeśli jesteście “pro” użytkownikami, nie odczujecie na co dzień żadnej różnicy w porównaniu ze zwykłą edycją.

Podobnie z akumulatorem, który zmniejszył się z 3400 mAh do 3000 mAh. Telefon może i działa na jednym ładowaniu odrobinę krócej, ale i tak wytrzymywał u mnie dobę. To, czy smartfon po porannym ładowaniu poprosi o kontakt z gniazdkiem o 10:00 czy o 11:00 kolejnego dnia, nikomu życia raczej nie zmieni. Mi 8 nie był, a teraz tym bardziej nie jest wyborem dla osób, które szukają przede wszystkim mocnego akumulatora. A czy tak drobna zmiana jest dla Was istotna, musicie zdecydować sami.

MiUI dobre jak nigdy

Od czasu gdy sprawdzałem Mi 8, bardzo ewoluowało oprogramowanie. I to korzystnie! MiUI w wersji 10 to najładniejsze i najbardziej intuicyjne wcielenie Androida od Xiaomi. Gesty do nawigacji systemowej działają bezbłędnie – znalazła się w nich nawet opcja przełączania się pomiędzy dwiema ostatnimi aplikacjami. Na posiadaczach iPhone’ów wrażenia to nie robi, ale w świecie Zielonego Robota do tej pory brakowało nawet namiastki tej funkcji. Chińczycy przeprojektowali też ekran multitaskingu – teraz jest znacznie bardziej przejrzysty. Drobne zmiany w aplikacjach systemowych, wygodniejsze suwaki regulacji głośności i jasności wyświetlacza, też na pewno nie umkną Waszej uwadze. No i rozpoznawanie twarzy – wcześniej nie działało w Polsce, teraz działa, i to zabójczo szybko.

Do tej pory za MiUI nie przepadałem – jasne, potrafiłem dyplomatycznie stwierdzić, że ma sporo ciekawych funkcji i pracuje bez zarzutu, ale po ludzku nie lubiłem korzystania z niego. Teraz to się zmieniło. Szkoda tylko, że nakładka wciąż bazuje na Androidzie 8.1.

Odkupienie Mi 8

Kilka pozornych drobnostek wystarczyło, by seria Mi 8 została w moich oczach odkupiona. Brawo, panie prezesie Xiaomi, wiem, że na pewno to właśnie o to panu chodziło! A tak poważnie – nie uważam, by za 2600 złotych Mi 8 Pro był najbardziej wszechstronnym i sumarycznie najlepszym wyborem na rynku. Ale dla osób, które szukają oryginalnego telefonu z kilkoma ciekawymi rozwiązaniami pod maską, to świetny wybór. A jeszcze niedawno nie sądziłem, że kiedykolwiek powiem coś takiego o “chamskim klonie iPhone’a”.