Felietony

Xbox Series X może wygrać z PlayStation 5 tylko w taki sposób

PW
Paweł Winiarski
134

Bardzo długo to Microsoft był firmą, która powiedziała i pokazała najwięcej o swojej nadchodzącej konsoli. I podejrzewam, że po pokazie PlayStation 5 bardzo mocno zastanawia się jak uderzyć, żeby już na koniec roku rozpocząć swoje zwycięstwo. A wbrew pozorom, sposób na wygraną jest prosty.

Xbox Series X i PlayStation 5 to bardzo podobne konsole

Różni je wszystko, a łączy jeszcze więcej. Brzmi absurdalnie? Już dawno zażegnaliśmy czasy, w których konsole różniły się architekturą i stawiały przede wszystkim na gry na wyłączność. Zerknijcie najpierw na porównanie podzespołów Xbox Series X i PlayStation 5.

PS5 Xbox Series X
CPU 8 rdzeni AMD Zen2 @ 3.5GHz (zmienna częstotliwość) 8 rdzeni AMD Zen2 @ 3.8 GHz (3.6 GHz z SMT)
GPU 10.28 TFLOPs, 36 CUs @ 2.23GHz (zmienna częstotliwość) 12 TFLOPS, 52 CUs @ 1.825 GHz
Pamięć 16 GB GDDR6, szyna 256-bit 16 GB GDDR6, szyna 320bit
Przepustowość pamięci 448 GB/s 10 GB @ 560 GB/s, 6GB @ 336 GB/s
Dysk Własny projekt, 825GB NVME SSD Własny projekt, 1 TB NVME SSD
Przepustowość dysku 5.5GB/s (Raw),
Typowo 8-9GB/s (z kompresją)
2.4 GB/s (Raw)
4.8 GB/s (z kompresją i wbudowaną sprzętową dekompresją)
Rozbudowa pamięci NVMe SSD Slot 1 TB Expansion Card
Napęd 4K UHD Blu-ray Drive 4K UHD Blu-Ray Drive

Przeczytaj też: PlayStation 5 czy Xbox Series X - która konsola jest mocniejsza?

Podobne, prawda? Widać pewne różnice na papierze, będzie też pewnie je widać w grach choć na chwilę obecną trudno ocenić jak faktycznie przełoży się to na ich wygląd i działanie i która gra będzie rozwijać bardziej skrzydła na której konsoli. Szczególnie, że rynek rządzi się swoimi prawami i nikt tak naprawdę nie ma pewności czy niektóre różnice w grach na obie platformy nie będą wynikać z umów między producentem/wydawcą a jedną z konsolowych firm.

No właśnie - gry na wyłączność. Te pieczołowicie przygotowane tytuły, które pokazują moc konsol i przekonują do ich zakupu. Wciąż uważam, że to bardzo ważny element tego rynku, jednak kiedy o tym dłużej myślę, to przecież w każdym roku więcej gram w produkcje multiplatformowe, których jest po prostu więcej. I nie znam nikogo, kto kupił ostatnio Xboksa właśnie dla takich gier, bo ich po prostu nie ma (można w nie przecież zagrać również na PC).

Konsole są więc bardzo podobne, zupełnie inne jest natomiast podejście do klienta i gracza. Tylko które lepsze?

PlayStation się stara, a Xbox nie musi

Nie jest tajemnicą, że Sony zarabia przede wszystkim na PlayStation i grach na tę konsolę. Nie jest również tajemnicą, że musi, bo nie we wszystkich segmentach radzi sobie równie dobrze. Nie może więc położyć tej generacji konsol i w idealnym scenariuszu byłoby przynajmniej tak dobrze, jak przy PlayStation 4, które było ogromnym hitem i wypełniło skarbce firmy.

Przeczytaj też: PS5 to ostatnia deska ratunku dla Sony, ale w tej cenie o sukces może być ciężko

Microsoft nic nie musi. I to jest ta podstawowa różnica. Zarabia krocie na oprogramowaniu, kosi ogromne pieniądze na licencjach dla korporacji. Xbox jest dla nich hobby, to znaczy może być, nie musi zarabiać. I tu już kilka lat temu pojawiły się rzeczy, których nie można wręcz było spodziewać się po Sony. Rozdawnictwo. No bo jak inaczej nazwać Xbox Game Pass, do którego kupowane są przez Microsoft kolejne tytuły by uszczęśliwić graczy płacących abonament? W dodatku taki, który co chwila jest w jakiejś świetnej promocji i oferuje miesiące grania praktycznie za darmo w produkcje z ogromnej biblioteki? Moim zdaniem Xbox Game Pass - oczywiście z punktu widzenia gracza - to niesamowita sprawa i największa zaleta aktualnej generacji Xboksa.

Co powinien zrobić Microsoft żeby już na starcie wygrać Xboksem Series X nową generację konsol?

Rozdawać dalej.

Mówię serio. PlayStation przyłożyło się do wyglądu - wiem, że nie każdemu podoba się PlayStation 5, ale widać, że jednak designerzy posiedzieli przy niej dłużej niż przy klockowatym, nijakim Xbox Series X. Na konferencji pokazano masę nadchodzących gier i oczywiście nie każdemu wszystkie przypadły do gustu, ale było tego naprawdę dużo. Chyba więcej niż wszyscy się spodziewaliśmy. A będzie jeszcze więcej, bo Sony musi strzelać grami na PlayStation 5 żeby sprzedawać konsolę. Tylko może położyć ich cena. 2000 złotych, jakie niby miało kosztować PS5 według pewnego włoskiego sklepu jest absolutnie nierealne. 700 dolarów, o których pisał Kamil brzmi bardziej prawdopodobnie, ale to już bardzo dużo. Sony niestety nie jest firmą, która może rozdawać czy dopłacać zbyt dużo do sprzętu, również na starcie.

A Microsoft? Microsoft może. Może uciąć cenę o 100 dolarów, tak po prostu - ustalić ją na tańszą niż PlayStation 5. Pomoże? Oczywiście, cena zawsze czyni cuda i przy podobnych sprzętach ludzie praktycznie zawsze kupią to tańsze. Również w Polsce - nawet 500 złotych mniej na startowej cenie konsoli sprawi, że masa osób zupełnie zapomni o swoich wcześniejszych deklaracjach związanych z konkretną marką.

Druga sprawa to wspomniany już Xbox Game Pass. Wyobraźcie sobie, że Microsoft daje do nowej konsoli taki abonament za darmo na rok. I aktualną bazę gier, które przecież uruchomimy też na Xbox Series X, bo będzie z każdej możliwej strony wstecznie kompatybilny. A jakby tego było mało, to wypuści jeszcze ze 2 gry "na wyłączność dla Xboksa" i standardowo dla siebie wrzuci je do abonamentu. Więc już na starcie posiadacze nowego Xbox Series X będą nie tylko 500 złotych do przodu, ale kilka stówek za nowe gry lądujące w abonamencie, nie mówiąc już o tej przepastnej bibliotece. A po drugiej stronie Sony z droższą konsolą i PS+, do którego przecież nie trafi nic nowego, może poza jakimś indykiem, który zadebiutuje w ramach tej właśnie usługi.

Wszystko moim zdaniem zależy od tego jak bardzo Microsoft będzie chciał wygrać to starcie i jak bardzo boli ich to, że tak sromotnie przegrali w aktualnej generacji - oczywiście jeśli chodzi o sprzedaż konsol. No bo czego byście nie mówili - PlayStation 4 sprzedało się ponad 2 razy lepiej niż Xbox One i okupuje listę top 5 najlepiej sprzedających się konsol w historii, gdzie Xbox One nie zmieścił się nawet do pierwszej dziesiątki.

Trzeba bowiem pamiętać, że od premiery PS4 i XO świat nieco się zmienił, zmieniły się realia. Spotify, Netflix, inne usługi abonamentowe - Microsoft miał na to pomysł również w świecie gier, a Sony jakoś niespecjalnie chce iść tą drogą. Niby ma PS Now, ale nie ma nawet sensu porównywać tych dwóch usług.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: