131

Nie rozumiem, czemu wolicie kupować graty, których użyjecie najwyżej raz, niż je wypożyczać

wypożyczanie posiadanie polska
Żyjemy w czasach, gdy wypożyczyć można niemal wszystko. Rządzą nami abonamenty i przekazywanie z rąk do rąk. A jednak wolimy kupować na własność.

Z badania zrealizowanego na zlecenie Rejestru Dłużników BIG Info Monitor wynika jedno – Polacy wolą mieć rzeczy na własność niż je wypożyczać. Niby wiemy, że w tych czasach wypożyczymy niemalże wszystko, ale po prostu wolimy tego nie robić. Przyzwyczajenie do własności robi swoje. Mieć coś tylko dla siebie i na zawsze – to brzmi kusząco. Chcemy żeby na fakturach za sprzęty były nasze nazwiska, chcemy czuć, że jesteśmy posiadaczami, że mamy wiele przedmiotów, zatracając się z radością w odmętach konsumpcjonizmu. W kwestii wielu rzeczy ma to oczywiście sens i jest jak najbardziej zrozumiałe, ale część Polaków popada chyba w lekką paranoję.

Polacy nie są jeszcze fanami wypożyczania

Nie chcę się tu zastanawiać nad rzeczami, z których korzystamy na co dzień i faktycznie będziemy ich potrzebowali na lata. Rozumiem, że wolimy mieć własne mieszkanie niż wynajmowanie. Nic dziwnego, że Polacy decydują się chętnie na zakupy samochodów czy rowerów, codziennie nimi jeżdżąc. Nie wyobrażam sobie nie mieć w domu własnego komputera, bo jest to moje podstawowe narzędzie pracy i czasem rozrywek. Cieszę się, że mam własny telewizor, bo przez miłość do filmów, seriali i konsol również korzystam z niego bardzo często. O konieczności posiadania lodówki czy pralki nie będę nawet wspominać. Jest jednak sporo rzeczy, których potrzebujmy na moment, na chwilę, na już i… je też wolimy kupić.

Nieważne, ile mamy lat – w czasie kwarantanny będziemy grać w grę

Jak często robimy wielkie remonty w domu? Czy aby na pewno w piwnicy jest potrzebna wiertarka udarowa, wyrzynarka, piła do drewna, nitownica, zgrzewarka do rur plastikowych i gratownik (tak, to ostatnie wygooglowałam)? Czy aby przypadkiem nie korzystamy z elektrycznych hulajnóg od przypadku do przypadku, gdy akurat zauważymy je na ulicy i odczujemy potrzebę podjechania gdzieś szybciej bez kiszenia się w komunikacji miejskiej? Ja wiem, że dymiarka okazała się strzałem w dziesiątkę na zdjęciach ze ślubu i fotograf był zadowolony, że nie musi taszczyć własnej, ale kiedy nadarzy się kolejna okazja do użycia jej? No i czy aby na pewno jeżdżąc raz do roku w Alpy można nazywać się już Justyną Kowalczyk, pakując do samochodu przed momentem kupiony zestaw do szusowania po stokach? Zdaję sobie sprawę, że część z tych przykładów brzmi dość skrajnie, ale wedle ankiet to własnie tak funkcjonujemy.

Ci ludzie są groźniejsi niż koronawirus. Zalewa nas „neociemnota”

Wolimy kupić jakiś przedmiot potrzebny nam nawet jednorazowo niż go po prostu wypożyczyć. Bardzo często te rzeczy są przy okazji drogie i nawet jeśli zdarzy nam się skorzystać z nich jeszcze kilkukrotnie to i tak poniesiemy jednorazowo większe koszty niż gdybyśmy mieli daną rzecz wypożyczyć. Pamiętajmy, że przy wypożyczaniu sprzętu nie musimy zaprzątać sobie głowy jego stanem technicznym. Oczywiście nie oznacza to, że możemy go skopać niczym pijany dres Bogu ducha winny śmietnik, ale ewentualna konserwacja nie należy do nas a właśnie do właściciela. On też musi martwić się miejscem, gdzie dany sprzęt będzie trzymał. Wypożyczenie sprzętu jest tańsze, odbiera nam wielu trosk i uwalnia miejsce w mieszkaniu, a my i tak mamy opory. Wypożyczać możemy również rzeczy do testowania przed zakupem. Wiele osób robi tak z autami, korzystając z dobrodziejstw carshareingu, to samo tyczy się nowinek technologicznych np. smartfonów.

Mieć czy być?

Kryzys gospodarczy związany z pandemią koronawirusa może nam to myślenie zmienić. Zaczęliśmy chętniej odwracać się ku usługom online oraz zakupom przez internet. Może i wypożyczanie sprzętu stanie się dla nas bardziej naturalnym zjawiskiem, przestaniemy się go bać i pozwolimy sobie trochę zaoszczędzić? Często wystarczy się po prostu rozejrzeć wśród ogłoszeń w internecie, aby znaleźć wiele zadziwiająco przydatnych usług. Pamiętajmy, że czasem bogatsi będziemy zostawiając sobie trochę kapitału na koncie, a nie kupując czwarty zestaw kluczy, bo we wszystkich pozostałych nie ma tej jednej nakładki, której potrzebujemy do tej jednej komody.