341

Ci ludzie są groźniejsi niż koronawirus. Zalewa nas „neociemnota”

W tym momencie słucham sobie kolejnego wystąpienia Pana Zięby - tym razem dla TV Lubuszan, gdzie mimo związanych z nim afer i potwierdzonych przypadków głoszenia "treści szarlatańskich" w dalszym ciągu doradza widowni w zakresie szeroko pojętego zdrowia. Co więcej, wypowiada się bardzo ostro na temat szczepionek i... Billa Gatesa. No, tak. Bo właśnie ten facet wręcz czyha na nasze zdrowie chcąc nas czipować i zarabiać na szczepionce. Wiecie - my to owieczki. On to wilk.

Żyjemy w niezwykle ciekawych czasach. Odwołując się do starochińskiego przysłowia, prawdopodobnie przyszło nam funkcjonować w realiach, które może i są interesujące, ale dodatkowo sprowadzają na nas pewne absurdy. Drodzy Czytelnicy, mamy XXI wiek w pełnej krasie. Mamy internet i tym samym dostęp do wszelkiej ludzkiej wiedzy. A i tak znajdą się wśród nas osoby, które podważają autorytet szczepionek (artykuł wiążący szczepionkę MMR z autyzmem i zapaleniem jelit autorstwa Andrewa Wakefielda został sfałszowany, a autor otrzymał za niego duże pieniądze – potwierdzono to w dziennikarskim śledztwie) – mimo jasnych dowodów na to, że takie twierdzenia są błędne. Ba, wiąże się 5G z wystąpieniem na świecie koronawirusa. W ogóle, to niektórzy uważają, że koronawirus to bujda na resorach.

Czytaj również: Koronawirus już teraz zmienia cenniki samochodów

Na pohybel autorytetom – mamy swoje

Zastanawiałem się ostatnio, dlaczego tak wiele hejtu spadło w ostatnim czasie na Billa Gatesa. Facet, ze względu na to, że jest po prostu filantropem (gdybym miał taką kasę, pewnie też bym nim był), ma powiązania z wieloma podmiotami, które starają się wyprodukować m. in. szczepionki. Gates w swojej filantropijnej historii znany jest z ostrej walki z polio, mocno wspiera organizacje, które żyją po to, aby wprowadzać pozytywne zmiany w krajach afrykańskich. Nic dziwnego, że zaangażował się w walkę z koronawirusem – ma niemałe doświadczenie we współpracy z twórcami szczepionek.

Kwestia Billa Gatesa, szczepionek i mikroczipów – zapraszam do przeczytania opracowania serwisu Demagog

Niestety, w gąszczu sensacyjnych informacji trudno jest natrafić na takie, które rzetelnie wyjaśniają pewne „kontrowersyjne” tematy. Dlatego właśnie wskazuję chociażby na opracowanie serwisu Demagog – tam autorzy rozprawiają się jednoznacznie z teoriami spiskowymi wokół Gatesa i jego działalności wokół szczepionek.

Do czego jednak uderzam – pewna grupa ludzi zaczęła uważać, że autorytety wykorzystują „maluczkich”. Nie wierzy nawet lekarzom i światowi medycyny, których bezrefleksyjnie nazywa konowałami. Nie zgadza się z podpartymi faktami naukowymi dokumentami twierdząc, że są zafałszowane tak, aby realizować interesy koncernów. W myślach takich ludzi nie istnieją choroby, których nie da się wyleczyć – to Big Pharma chce nam wmówić, że takowe funkcjonują w naszym świecie, a wszystko to jest podparte chęcią zarobienia jak największych pieniędzy.

Ja się nie zaszczepię

Żyję w bańce informacyjnej, gdzie brakuje stwierdzeń godzących w prawidła przyjęte przez środowisko naukowe. Ale staram się czasami poza tę bańkę wychodzić. Obserwuję grupy zwolenników ruchu STOP NOP, zaglądam do zrzeszeń skupiających fanów pewnych opcji politycznych i jestem nierzadko zatrwożony. Ludzie otwarcie mówią, że nie dadzą się zaszczepić na koronawirusa i co gorsza – nie szczepią własnych dzieci uważając, że szczepionki są szkodliwe. Już teraz wiadomo, że ostatecznie uda nam się wygrać z SARS-CoV-2 dopiero w momencie, gdy opracujemy działającą, bezpieczną szczepionkę i zaszczepimy odpowiednią ilość osób. Bez tego koronawirus zostanie z nami naprawdę długo, a wiadomo, że wcale nie jest on drobnoustrojem o błahym znaczeniu. Jest bardzo niebezpieczny dla osób starszych oraz tych, które cierpią na niektóre schorzenia.

Okres pandemii, czas największych restrykcji związanych z tym tematem bodaj najmocniej zwrócił moją uwagę na to, że z ludźmi dzieje się „coś nie tak”. Przy okazji SARS-CoV-2 podniesiono również kwestię szkodliwego 5G, które ma służyć wprowadzeniu NWO, depopulacji ludzi. Ba, niektórzy twórcy na YouTube (z kategorii „szurów”) bezpośrednio łączyli koronawirusa z 5G twierdząc, że maszty telekomunikacyjne są w stanie „indukować” wirusa w ludziach. Serio? W jaki sposób koronawirus miałby być transmitowany przez takie maszty? Cholera, jak daleko zapędziliśmy się w teoriach spiskowych? Takie jak te mówiące o „płaskiej Ziemi”, czy sfingowaniu lotu na Księżyc nie są szczególnie szkodliwe dla cywilizacji. Ewentualnie, takie teorie mogą być niebezpieczne jedynie dla ich głosicieli. Co z palącymi się masztami, co z powrotem niebezpiecznej odry, która powróciła tylko dlatego, że część rodziców nie szczepi swoich dzieci?

Gdy neociemnota każe myśleć samodzielnie…

Problemem jest nie tylko to, w co wierzą niektóre grupy. Niebezpieczne jest również to, jakich argumentów używają. „Myśl samodzielnie”, „włącz myślenie”, „czytaj odpowiednie źródła”, „jesteś pelikan”. Tego typu zwroty skutecznie zamykają drogę do rozmowy, niszczą szansę na zmianę postaw. Zresztą, czy osoby, które „wierzą” w nienaukowe fakty są w stanie zmienić swoje myślenie? Przemyśleć problem jeszcze raz, uznać, że to, w co wierzą to bujda? Czy będą w stanie poddać w wątpliwość radosne plwociny ziębitów i innych „szuropodobnych” autorytetów? Pewnie, że nie. Ci ludzie nawet, jeżeli pokaże im się jednoznaczne dowody na to, że się mylą – nie zmienią swojego sposobu myślenia. To wiem na pewno.

Nie bez znaczenia jest także to, co robią celebryci lub dziennikarze. Pisałem ostatnio o tym, że telewizja potrafi mocno ogłupić (na przykładzie programu Pytanie na Śniadanie, gdzie dotknięto problemu depresji). Często ostatnio zdarza się, że osobistości świata showbusinessu, czy po prostu bardziej rozpoznawalni ludzie roszczą sobie prawo do wypowiadania się o rzeczach, które nie leżą w ich kompetencjach. I tak oto, Edyta Górniak – kobieta, która wie jak śpiewać (ale o szeroko pojęty intelektualizm bym jej nie podejrzewał) podkopuje szczepionki i wygłasza na ich temat niestworzone teorie. Dziennikarze śniadaniówek podchodzą do takich chorób jak depresja w sposób nie do przyjęcia. Są ludzie, którzy wezmą takie wysoki „na poważnie” i będą uważać, że tak trzeba. Że jest to powszechnie akceptowalne.

Boję się świata opanowanego przez neociemnotę

Mimo ogromnej wiedzy naszej cywilizacji, mimo jej niesamowitych osiągnięć, istnieją ludzie, którzy kupią „krem anty-5G”. Są tacy, którzy nie zaszczepią swoich dzieci, albo będą pluć na sam dźwięk słowa „koronawirus” i kląć pod nosem. Bo to bujda przecież jest. Najgorsze jest jednak to, że ci ludzie nie zrobią krzywdy jedynie sobie. Wierząc w pewne idee i nie robiąc przy okazji tego, co chroni nas przed chorobami – narażają dosłownie wszystkich. Wszystko to dzieje się w XXI wieku, kiedy to powinniśmy być wolni od pewnych chorób i wspólnie dążyć do dalszego rozwoju. Autorytet nauki upada, nas zalewa neociemnota. Bójmy się, bo tej siły prędko nie uda się nam zatrzymać.