15

Nieważne, ile mamy lat – w czasie kwarantanny będziemy grać w grę

Koronawirus sprawił, że większość z nas dużo więcej czasu spędzała w domu. Jak pożytkowaliśmy te chwile? Między innymi na granie w gry wideo.

Wyszukiwarka mieszkań o nazwie RENTCafe przeprowadziła ankietę wśród 4750 pełnoletnich osób. Wyniki pokazały, że w czasie lockdownu średnio spędzamy jeden pełny dzień roboczy tygodniowo grając w gry. Respondenci przeznaczyli na tę elektroniczną rozrywkę ponad 110 godzin, przesiadując w mieszkaniach. Wygląda na to, że ludzie po prostu chcieli się trochę zabawić i wreszcie znaleźli na to właściwy czas.

Pandemia zachęca nas do grania

W badaniu RENTCafe niemalże wszyscy respondenci przyznali, że w czasie lockdownu spędzali więcej czasu grając w gry niż przed kwarantanną. Średni czas wzrósł z 5,3 godzin do 8,5 godzin tygodniowo, co stanowi wzrost 60-procentowy. Ankieta wzięła pod lupę pięć próbek demograficznych. Jak nietrudno było się domyślić, to najmłodsza generacja zaliczyła znaczący wzrost średniego czasu grania. No dobrze, ale w co zagrywały się przepytane osoby? Wygląda na to, że przede wszystkim w strzelanki. Najbardziej preferowanym tytułem okazało się Call of Duty.

Na drugim miejscu znalazło się Animal Crossing, którego premiera odbyła się już w czasie pandemii. Trzeba przyznać twórcom, że mieli zadziwiające szczęście w nieszczęściu, wypuszczając grę w takim czasie. Produkcja bije rekordy popularności i dla wielu stała się absolutnym numerem jeden. Relaksująca forma świetnie sprawdziła się w czasie najbardziej stresujących dni. Sama znam kilka osób, które kupiły Nintendo Switch właśnie dla Animal Crossing. Sama się nad tym poważnie zastanawiałam, ale w końcu inne wydatki okazały się ważniejsze. Na podium zakwalifikowało się również Fortnite, które wciąż jest absolutnym królem sieciowych strzelanek. W zestawieniu pojawiło się również Candy Crash, czyli prosta gra na urządzenia mobilne. Zdecydowana większość najpopularniejszych tytułów pasuje do klimatu relaksu i niezobowiązujących rozrywek. Większość z tych tytułów nie jest zbyt wymagająca, nie trzeba spędzać przy nich wiele czasu, są dostosowane do krótkich posiedzeń, na których po prostu chcemy trochę wyluzować.

Gry będą droższe, ale bywało JESZCZE drożej. Teraz trudno mieć do kogokolwiek pretensje

Wzrosły również wydatki na gry. Wszystkie przebadane grupy przyznały, że wydały w trakcie kwarantanny więcej pieniędzy na gry niż mają to w zwyczaju. Większość po prostu zakupiła nową produkcję albo zdecydowała się przeznaczyć dodatkowe środki na wydatki już w samych grach. Najbardziej skora do wydawania pieniędzy była grupa najmłodsza, najbardziej oszczędzana okazała się za to grupa najstarsza, której większość respondentów przyznało, że nie wydało na gry ani grosza.

Wbrew temu, co mówi ci świat, nie musisz się teraz rozwijać. Próbuj po prostu nie cierpieć

Oczywiście ankieta nie odzwierciedla całego rynku, pokazuje zaledwie pewien skrawek klientów witryny. Wyniki ankiety mogą nam jednak sugerować, że pojawiła się w ludziach pewna tendencja, za którą wielu podążyło. Branża rozrywkowa dostępna online przez czas kwarantanny radziła sobie naprawdę nieźle, często zaliczając wręcz wzrosty popularności jak na przykład Netflix. Z czego to wszystko wynika? Najprostsza odpowiedź wydaje się najbardziej trafna. Potrzebowaliśmy tego.

Wreszcie mamy czas mieć czas

Elektroniczna rozrywka to przede wszystkim… rozrywka. Na co dzień nie jest dla nas priorytetem. Dorośli ludzie zazwyczaj mają studia czy też pracę lub rodzinę. Spada na nich znacznie więcej obowiązków niż na dzieciaki, przez co mają mniej czasu na zabawę. Potrzebujemy czasem odprężenia, więc nie odrzucamy rozrywki w pełni, ale często po prostu odkładamy ją w nieskończoność, wciąż widząc ważniejsze sprawy. Zamknięci w domach mieliśmy trochę więcej czasu, który mogliśmy poświęcić na zabawę. A tej potrzebowaliśmy wszyscy i nadal potrzebujmy. Sama pandemia okazała się wielką tragedią dla wielu ludzi i z pewnością będzie się nią okazywać przez kolejne miesiące. Zostaliśmy postawieni w trudnej sytuacji, z której nie było prostej ucieczki. Nic dziwnego, że w wielu z nas rósł stres i niepewność, które chcieliśmy odreagować. Jedni wykorzystali dodatkowy czas na sen, inni rozwijali swoje umiejętności, a inni nadrabiali zaległości growe, filmowe czy książkowe. Ja również starałam się grać trochę więcej niż zazwyczaj, bo to jedna z moich ulubionych rozrywek, która zawsze potrafi poprawić mi humor. A jak jest z wami? Wpisujecie się w trend zaprezentowany w ankiecie?