iphone usb restricted mode luka w zabezpieczeniu
77

Apple to król interesów: sprzedał mniej, zarobił więcej. Konkurencja i krytycy mogą bić brawo

Firma z Cupertino znowu to zrobiła: poinformowała świat o rekordowym kwartale. Czy jestem zdziwiony? Nie, zdążyłem się już przyzwyczaić do tych fenomenalnych i ciągle poprawianych wyników. Tak, fenomenalnych: w jednym kwartale korporacja zarobiła ponad 20 mld dolarów. Najważniejszym czynnikiem napędzającym wzrosty był... iPhone - trudno mówić o zaskoczeniu. Apple udał się numer z poważnym podniesieniem ceny inteligentnego telefonu, ludzie i tak go kupili. Pytanie, co dalej?

Apple nie oczarował analityków i inwestorów na wszystkich możliwych polach. Co więcej, nie brakuje pytań i uwag do zaprezentowanego w nocy raportu. A także do wyników z bieżącego kwartału – prognozy firmy są niższe od tego, co zakładali analitycy. Intryguje, jak w przyszłości będzie się sprzedawał iPhone X, czy prawdą jest to, że popyt szybko spadnie, na co wskazywać mają dane od dostawców komponentów. Wybuchła też afera akumulatorowa, która może uderzyć firmę po kieszeni. Pisząc krótko: Apple wciąż jest na mocnej fali wznoszącej czy świetny czwarty kwartał 2017 roku był jednorazowym strzałem? Tego dowiemy się w kolejnych miesiącach, na razie rzućmy okiem na końcówkę 2017 roku.

Amerykański gigant osiągnął w tym czasie przychody na poziomie 88,3 mld dolarów. To o 13% wyższy wynik od tego zanotowanego w analogicznym okresie 2017 roku, przebito także prognozy analityków. Zysk? Gdy przed rokiem zanotowano ponad 17 mld dolarów, wydawało się, że to szczyt. Ale teraz widzimy, że wynik dało się mocno podkręcić: do ponad 20 mld dolarów. Przy takim rezultacie blednie nawet świetny wzrost Facebooka. Tu spasować muszą nawet Microsoft czy Alphabet, bo do wyników Apple im daleko. Co słychać w poszczególnych segmentach.

Najważniejszy jest oczywiście iPhone. Tu działy się ciekawe rzeczy. Nie udało się sprostać oczekiwaniom analityków, zanotowano nawet mniejszą liczbę sprzedanych smartfonów niż przed rokiem (w ostatnim kwartale było to 77,4 mln sztuk). Liderem sprzedaży był iPhone X, ale, co ciekawe, kolejne pozycje na podium zajęły iPhone 8 oraz iPhone 8 Plus uznane przecież za urządzenia „nudne”, niewiele wnoszące względem poprzedników.

iPhone X pojawił się w sprzedaży dopiero w listopadzie, ale z miejsca stał się hitem – tak twierdzi Tim Cook, na to wskazują też wyniki, bo średnia cena iPhone’a bardzo (!) wzrosła w ostatnim kwartale. Pisząc krótko: opłaciło się zagranie z wprowadzeniem do sprzedaży smartfona za tysiąc dolarów – ludzi to nie wystraszyło i tak wyciągnęli portfele. Pytanie, czy będą chcieli zostać przy takich cenach?

O 6% wzrosły przychody ze sprzedaży iPada, chociaż gdy spojrzymy na liczby sprzedanych sztuk niewiele się tam zmienia. Spadła liczba sprzedanych Maców, ale w obu przypadkach korporację cieszy fakt, że odpowiednio 50 i 60% nabywców stanowiły osoby, które kupowały ten sprzęt po raz pierwszy – jest szansa na wciągnięcie do swojego ekosystemu nowych ludzi. Obecnie na świecie aktywnych jest 1,3 mld urządzeń z logo Apple, w ciągu zaledwie dwóch lat poprawiono wynik o 30%. Korzyści z tego są podwójne: po pierwsze, korporacja zarabia na sprzedaży samego sprzętu. Po drugie, Apple zwiększa zasięg swoich usług. Teraz naliczyć można 240 mln subskrybentów płatnych usług, a to przekłada się na zyski – wyniki działu Services wzrosły o 18% i dobiły do 8,5 mld dolarów.

Jak jest? Na razie świetnie. I Tim Cook nie musi robić dobrej miny do złej gry. Wypada po prostu wstać i bić brawo. Konkurencja może coś robić lepiej, wprowadzać innowacje szybciej, zachwycać designem czy wydajnością, ale ostatecznie kasę i tak zgarnia Apple. I tak jest od lat. Gdy inni dopłacają np. do biznesu smartfonowego, firma z Cupertino kosi na nim miliardy dolarów zysku w każdym kwartale. A obok tego ma inne solidne źródła przychodów, dynamicznie rozbudowuje dział usług. Ciekawe, czy uda się jeszcze wprowadzić coś nowego i jednocześnie naprawdę dużego?