9

Wojsko chce rakiet o napędzie termonuklearnym na trasie Ziemia – Księżyc

Jednym z głównych problemów, z jakimi stykają się wszystkie organizacje próbujące swoich sił w przestrzeni kosmicznej, jest niedoskonałość układów zasilania. Pomimo sporego postępu, jaki dokonał się w ostatnich latach, cały czas korzystamy z klasycznych technologii paliwowych, które mają sporo wad. Stąd co jakiś czas powraca kontrowersyjny temat zasilania statków energią atomową, która pozwoliłyby wydajniej zużywać paliwo rakietowe. Tym razem groszem na pierwszy projekt tego typu sypnęło amerykańskie wojsko.

DARPA i Draco

DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency) otworzyła niedawno program DRACO (Demonstration Rocket for Agile Cislunar Operations), którego głównym celem jest stworzenie demonstratora zasilanego takim systemem termonuklearnym (NTP). W napęd tego typu miałyby zostać wyposażone statki kosmiczne patrolujące przestrzeń pomiędzy Ziemią a Księżycem. Jest to kolejny element budowanej właśnie strategii kosmicznej Stanów Zjednoczonych, w ramach której byliśmy świadkami powołania US Space Force, jako osobnego rodzaju broni.

Agencja wybrała już pierwszą firmę, która podejmie się próby zbudowania takiego prototypu i przekazała jej na ten cel 14 milionów dolarów. Pieniądze trafiły na konto firmy Gryphon Technologies mającej siedzibę w Waszyngtonie. Pomimo że nie jest o niej specjalnie głośno, ze strony www można wywnioskować, że współpracuje z armią w bardzo szerokim zakresie przy wdrożeniach nowoczesnych, a wręcz eksperymentalnych technologii. W ramach DARPA uczestniczą między innymi przy projektach platformy X-Plane, pracach nad napędem hipersonicznym, a także przy budowie systemu zarządzania kosmicznym polem bitwy.

Silnik termonuklearny NTP

Zasada działania dotychczasowych konstrukcji tego typu, nad którymi prace prowadzono głównie w latach siedemdziesiątych, polegała na tym, że energia powstająca w wyniku rozszczepiania atomów była wykorzystywana do ekstremalnego podgrzewania paliwa (np. wodoru) i w efekcie znacznego przyśpieszania odrzutu, co miało pozwalać na osiąganie znacznie wyższych prędkości. Systemy z takim termonuklearnym wspomaganiem miałyby być teoretycznie od dwu do pięciu razy bardziej efektywne od klasycznych.

Czy prace Gryphon Technologies będą polegały na dopracowaniu znanego modelu, czy też mają na to jakiś inny, autorski pomysł, tego na razie nie wiemy. Kilka lat temu, nad własną wariacją silnika termonuklearnego, wykorzystującego m. in. lasery pracował Boeing, ale skończyło się wtedy na opatentowaniu pomysłu, który był nie do zrealizowania przy ówczesnym stanie techniki.

Ciekawe jest w tym wszystkim też to, że wcześniejsze koncepcje skupiały się głównie na zwiększeniu ciągu silników, co jak wspomniałem, pozwalałoby osiągać większe prędkości tak napędzanego statku. Celem było skrócenie czasu potrzebnego na podróż, np. na Marsa. i z tego względu tym tematem zainteresowana jest też dziś NASA.

W przypadku Space Force i patrolowania przestrzeni cisksiężycowej zleceniodawcom będzie raczej zależeć na wydłużaniu czasu pracy oraz zwiększaniu zasięgu statku. To może oznaczać, że cała konstrukcja będzie zupełnie inaczej optymalizowana niż próby sprzed kilkudziesięciu lat. Jedno jest pewne, zanim pierwszy demonstrator wyleci na orbitę, wojsko czekać będzie jeszcze potyczka z uczulonymi na energię atomową ekologami.

Źródła: [1], [2], [3]