62

Windows Mobile – czego brakowało mi w tym systemie

Jak widać po artykułach dotyczących śp. Windows Phone / Mobile, pomimo tragicznego końca, system cały czas ma spore grono fanów i sympatyków. Jako późny adopter napisałem już podsumowanie mojej półtorarocznej przygody z Lumią 950, po której sam się mogę zaliczyć do tych osób, które bardzo żałują, że Microsoft porzucił swoje dziecko. Moje podsumowanie nie było by pełne, gdybym nie podzielił się z Wami przemyśleniami o tym, czego w tym systemie zabrakło. Większość czytelników krzyknie zapewne, że aplikacji, ale ja chciałby się tu skupić na problemach jakie Windows miał sam ze sobą. 

Menu Start – lepsza personalizacja

Największy wyróżnik i zaleta mobilnych Windowsów, menu start wypełnione żywymi kafelkami, była jednocześnie najbardziej niedopracowaną funkcją tego systemu. Pierwszą rzeczą, która psuła mi przyjemność z jego używania, to brak sensownej kontroli nad wyglądem kafelków. Tylko część aplikacji pozwalała modyfikować ich stan, ale i w ich przypadku trzeba było doszukać się tych opcji głęboko zakopanych w preferencjach.

Moim zdaniem zmiana wyglądu kafelków powinna być robiona z poziomu systemu. Deweloper wybierałby sobie ikonę i domyślne tło, ale użytkownik miałby prawo zmienić kolor kafelka na dowolny, wybrać opcję przezroczystości lub wyświetlania multimediów. Dzięki temu, gdyby kogoś drażniła niekontrolowalna feria barw z systemu 8.1 albo kolorystyczna nuda 10-ki, mógłby wybrać własny indywidualny zestaw kolorystyczny. Dałoby się wtedy ustawić na przykład własne kody kolorystyczne dla różnych grup aplikacji albo po prostu zadbać o to, aby ekran pasował nam wizualnie. Aby dało się to robić w sposób intuicyjny, należałoby załatać drugi ogromny brak, czyli….

Menu kontekstowe

Jeśli jest coś, czego najbardziej nie mogę zrozumieć, to właśnie brak tej funkcji. Jest to tym bardziej zaskakujące, że tuż przed przejściem pod skrzydła Microsoftu, dział mobilny Nokii w prototypowym modelu McLaren zrobił najlepszą i najlepiej wyglądającą implementację tej funkcji w historii systemów mobilnych. Był to właściwie cały ekran kontekstowy, zrobiony na podobnej zasadzie co ekran wyboru liter w widoku list alfabetycznych. Należało odpuścić wszelkie eksperymenty z bezdotykowym uruchamianiem tej funkcji znane ze wspomnianego prototypu, ustawić klasyczne wywoływanie przez dłuższe przytrzymanie kafelka i tyle. Tam właśnie widziałbym umieszczenie opcji jego wyglądu.

Informacje z kafelków

Oczywiście ekran kontekstowy powinien zawierać o wiele więcej,  powinny się tam znaleźć skróty do konkretnych miejsc w aplikacji, np. Ustawień oraz odnośniki do informacji wyświetlanych przez kafelek. Jedną z głównych zalet Live Tiles był wbudowany w nie system powiadomień, który wyświetlał całość lub skrót informacji bezpośrednio w menu Start. Jednocześnie jedną z najbardziej frustrujących opcji był moment, kiedy program informacyjny wyświetlił coś interesującego, ale po otwarciu całej aplikacji, nie dało się tego szybko odnaleźć. Wykorzystując taki ekran kontekstowy, wybieranie takiej informacji stawałoby się banalnie proste. Wróćmy teraz znowu do menu startowego. 

Dopracowane przewijanie w pionie

Pionowy i przewijany w dół układ menu start ma tę wielką zaletę, że nawet na większym ekranie obsługa jedną ręką jest bez problemu możliwa. Jeśli coś mi przeszkadzało, to brak mechanizmu który pozwoliłby zjechać pierwszym od góry kafelkom niżej, bez potrzeby odwoływania się do głupiego dzielenia ekranu na połowę. Dlaczego nie można ich po prostu ściągnąć w dół, normalnym gestem przewijania, może po pokonaniu delikatnego oporu? Nie mam pojęcia.

Drugą rzeczą, która bardzo mi doskwierała, był  brak możliwości tworzenia podziału na mniejsze grupy. Jeśli ekran startowy rozrósł się do kilkudziesięciu kafelków, odnajdywanie konkretnych aplikacji stawało się utrudnione. Taki mechanizm grupowania jest przecież w kafelkach na stacjonarnym Windowsie. Da się co prawda zrobić coś podobnego samemu, przy pomocy programów generujących „puste” kafle, ale takie rozwiązanie ma wady. Przerwy pomiędzy grupami są bardzo duże, muszą być wielkości średniego kafla, żeby wyświetlić jakiś tekst. Do tego całość jest zupełnie pasywna. Tymczasem UI Windows Mobile pozwalałoby w łatwy sposób stworzyć ekran kontekstowy, pozwalający szybko przenosić się do odpowiedniej grupy, bez konieczności długiego przewijania. Wykorzystać by trzeba wspomniany już ekran wyboru liter w widoku listy alfabetycznej, tylko zamiast pojedynczych znaków wyświetlałyby się nazwy utworzonych grup. 

Więcej kafelkowych opcji

Dlaczego Windows nie pozwolił tworzyć kafli szerokości całego ekranu? Nie mam pojęcia, ale napewno niektóre Live Tiles, bazujące na wyświetlaniu wiadomości tekstowych, bardzo by na takiej możliwości zyskały. Także wertykalne kafelki byłyby porządane i umożliwiłyby tworzenie jeszcze bardziej dopracowanej siatki aplikacji.

Aplikacje – powrót do układu horyzontalnego

Z wszystkich aplikacji, z którymi miałem styczność, najprzyjemniej używało się pochodzących z Windows 8 aplikacji w układzie horyzontalnym. Nie mniej jednak, układ ten miał dwie zasadnicze wady. Po pierwsze, przy sporej grupie ekranów czasem trzeba było się namachać, żeby  dojść do tego właściwego, o ile w ogóle pamiętaliśmy gdzie się on znajduje. Menu hamburgerowe nie jest tak wygodne ani zabawne, ale pozwala zobaczyć wszystkie elementy programu i szybko do nich przeskoczyć.

Także tutaj najlepszym i najbardziej intuicyjnym byłoby wykorzystanie  ekranu kontekstowego. Po dłuższym przytrzymaniu nazwy ekranu na którym się znajdujemy, pojawiałby się taki właśnie ekran zawierający to, co w aplikacjach z 10-ki zawierało menu hamburgerowe. To rozwiązywało by też drugi problem aplikacji horyzontalnych, czyli dowolność w umiejscawianiu skrótu do Ustawień / Preferencji. Akurat dostęp do tej funkcji powinien być zunifikowany we wszystkich aplikacjach.

Martwa krawędź i problem nieistniejącego docka

Z wertykalnym ułożeniem kafelków jest jeszcze jeden problem, nie da się w niego sensownie wkomponować docka, w którym w Androidzie i iOS wygodnie trzyma się kilka aplikacji pierwszej potrzeby. Nie przypadkowo są to najczęściej odpowiedzialne za podstawową komunikację Telefon, Wiadomości, Mail i Przeglądarka. Moim pomysłem na rozwiązanie tego problemu, byłoby użycie martwej, lewej krawędzi systemu. Tak jak po prawej stronie możemy wyciągnąć listę aplikacji, tak z lewej strony można by wyciągnąć aplikacje służące do komunikacji, na przykład pierwsze pociągnięcie i mamy dostęp do telefonu, drugie do Wiadomości, i tak dalej. Aplikacje można byłoby oczywiście konfigurować i zmieniać po swojemu.

Dolną krawędź kradniemy od BlackBerry

Zamiast irytującego menu z przyciskiem Windows bardzo przydałaby się obsługa gestu wchodzącego bezpośrednio do ekranu aktywnych aplikacji, które Android skopiował od Apple a tenże od BlackBerry. Najlepiej, aby na dole dodać jeszcze miejsce na skróty do kilku kolejnych aplikacji wymagających szybkiego dostępu. Miejsca jest tam aż nadto i nie ma potrzeby tak go marnować. 

Lista aplikacji

W tej części bardzo brakowało mi opcji sortowania po dacie instalacji. Człowiek często pamięta kiedy ściągał jakąś program, ale nie specjalnie jego nazwę. Nie jest to oczywiście żadna krytyczna funkcja, ale sympatycznie byłoby dysponować takim dodatkiem.

Inne zmiany

To co opisałem powyżej, to uzupełnieniem doskwierających mi braków w UI tego systemu. Analizując pod innym kątem, można zastanowić się, czy Windows Mobile mógłby skorzystać na zmianach wizualnych, które dotykają dziś stacjonarnego Windowsa. Wydaje mi się, że wprowadzenie jednolitego, półprzezroczystego tła oraz kolorowych ikon też mogłoby nieźle zagrać w tym systemie. Być może niedługo przekonamy się o tym, tyle że dzięki… Apple. Chodzą słuchy, że zmiany w iOS 14 w zakresie widgetów, mogą upodobnić go do kafelkowych Windowsów. Pożyjemy zobaczymy. 

Zbudował się w tym artykule taki trochę koncept dalszego rozwoju Windows Mobile, który nigdy nie nadejdzie. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że potwierdzą się wspomniane wyżej plotki o iOS 14. Przydałby się na rynku system, choć trochę czerpiący z idei, które stały za rewolucyjnym interfejsem użytkownika kafelkowego systemu. To aż niewiarygodne, że przechodząc w 2020 r. z systemu w praktyce martwego od 5 lat, na najnowsze produkty zwycięskiej konkurencji, człowiek czuje się jakby wszedł na wystawę obrazów prymitywistów. I to pomimo oczywistych braków jakie Windows Mobile posiadał.