59

Ostatni gasi światło. To już definitywny koniec Windows w telefonach

Historia Microsoftu zna kilka momentów, w których udało się udowodnić, że Windows wcale a wcale nie jest najważniejszy na świecie. Koncertowo przespano rozwój technologii mobilnych, zaniedbano własne podwórko nie oglądając się na rosnącą konkurencję i wręcz za bezcen oddano te obszary, w których Microsoft mógł w dogodnym dla siebie momencie wszystkich zamieść. Konsekwencją gnuśności Redmond jest to, o czym piszemy dla Was dzisiaj. Żegnamy właśnie Windows w telefonach komórkowych.

Joe Belfiore, świetnie kojarzona z mobilnym Windows osobistość w Microsofcie potwierdził w serwisie Twitter, iż Microsoft oficjalnie porzuca dalsze rozwijanie swojego systemu dla telefonów komórkowych. Urządzenia, które dalej są wykorzystywane przez użytkowników w dalszym ciągu będą otrzymywać poprawki bezpieczeństwa. Nie oznacza to jednak, że do platformy będą wdrażane nowe funkcje – tych już nigdy nie zobaczymy i trzeba liczyć się z tym, że niedobitki na rynku powolutku umrą śmiercią naturalną. Tym samym, uprawomocnia się duopol Androida i iOS, które raczej nigdy nie oddadzą swoich pozycji ewentualnym konkurentom. Właściwie, to nie spodziewam się, że ktokolwiek wpadnie na pomysł, by w tym układzie cokolwiek zmienić.

Nie będzie nowych wersji Windows 10 Mobile. Nie będzie nowych Lumii. Surface Phone? Też pewnie pogrzebany

Pracownik Microsoftu potwierdził, że nie pojawią się już nowe urządzenia Lumia, a ponadto nikt już nie myśli o wdrażaniu nowych funkcji do samego systemu. Pozostaje jeszcze kwestia klientów biznesowych, którzy wybrali sprzęty z Windows 10 Mobile w firmach. Ci jak wspomnieliśmy wcześniej będą mogli korzystać ze wsparcia technicznego, ale nie jest jednoznacznie sprecyzowane, jak długo to będzie mieć miejsce. Tak otwarta retoryka w tej kwestii poddaje w wątpliwość wszystko to, co do tej pory mówił Satya Nadella o „telefonie absolutnym, nowej klasie sprzętu mobilnego” – czyli Surface Phone’ie. Ponadto, Belfiore stwierdził, iż Microsoft zainwestował sporo środków w tę platformę, jednak biorąc pod uwagę bardzo małą liczbę użytkowników jest to nieopłacalne. Nawet przyznał, że sam Microsoft aktywnie „namawiał” deweloperów do tworzenia aplikacji, a gdy odzewu nie było, pisał je sam. Ale to wszystko zdało się dosłownie na nic – dzisiaj nikt już poważnie nie myśli o kupnie telefonu z Windows na pokładzie. Właściwie, to jest to nawet bardzo trudne.

Co jak co, ale Microsoft jest sam sobie winien

Wszystko bowiem szło dobrze, dopóki Microsoft odpowiadał za oprogramowanie, a Nokia za urządzenia. Kupno działu mobilnego fińskiej legendy spowodowało jedynie to, że tylko pozornie w Redmond uzyskano większą kontrolę nad tworzeniem sprzętów. W tak silnie zdecentralizowanej korporacji jak Microsoft, trudno jest zadbać o odpowiedni poziom komunikacji między działami – a dobrze wiadomo, że osobne podgrupy odpowiadały za różne aspekty projektu, który nazwiemy na potrzeby tego tekstu „Windows w telefonach”. Mało tego, sam Windows 10 Mobile kompletnie Microsoftowi nie wyszedł – nijak miał się do tego, co wypracowano w Lumiach z Windows Phone 7 oraz 8. Nie był tak szybki, stabilny i przemyślany jak początkowe wersje ascetycznego, eleganckiego i po prostu dobrego systemu operacyjnego.

Zakup działu mobilnego Nokii stał się szybko dla Microsoftu ogromnym ciężarem, co zaowocowało zwolnieniami w pozyskanych szeregach. Wkrótce po tym obserwowano stopniowe wygaszanie projektu, aż nastał okres bezcelowej egzystencji mobilnego Windows na rynku. O ile „dziesiątka” na komputerach naprawdę się udała, tak ofensywa w kategorii smartfonów spaliła na panewce i bardzo szybko było wiadomo, że będzie z tego wielkie nic. Niestety.

A przecież początki były naprawdę dobre. Lumia 520 była jednym z najlepiej sprzedających się tanich urządzeń w ogóle. W Redmond jednak nikt nie myślał o kontynuowaniu misji w ten sposób i zaprezentowano bardzo słabą generację sprzętów wyposażonych w Windows 10 Mobile. Klienci nie dość, że nie mieli za bardzo w czym wybierać, to w dodatku sam system zwyczajnie kulał. A wystarczyło po prostu nie zepsuć tego, co wypracowano w ciągu kilku wcześniejszych lat. Potencjał był – na rynkach rozwijających się i wśród konsumentów nieskorych do wydawania sporych pieniędzy na telefon.

Windows

Czy na pewno Microsoft sobie odpuści smartfony?

Oto jest pytanie. O ile kwestia Windows 10 Mobile jest już właściwie „załatwiona” i nie mamy co spodziewać się większych niespodzianek, tak cały czas zastanawiam się nad możliwym wejściem giganta w… Androida. Wydanie swojego urządzenia mobilnego dla konkurencyjnej platformy z jednej strony mogłoby być ciekawym ruchem giganta i w sumie niegłupim biorąc pod uwagę jego aktywność w kwestii udostępniania swoich rozwiązań na Androida oraz iOS. Z drugiej jednak… czy warto podejmować ryzyko związane z kosztami wydania na rynek, promowania oraz wspierania sprzętu, który ma bardzo słabe szanse na podjęcie równej walki z najważniejszymi konkurentami? Wszystko wskazuje na to, że przygoda Microsoftu z telefonami skończy się na tym, że będzie on tworzyć oprogramowanie dla obcych platform. A to akurat wychodzi mu naprawdę dobrze.