laptop microsoft surface tył chrome os
48

Jak bardzo Microsoft chce zakończyć żywot linii Surface?

Microsoft to firma wzbudzająca skrajne emocje. Pod rządami Satyi Nadelli przeszła prawdziwą transformację i skupiła się zdecydowanie na samym segmencie usług. Nie moglibyśmy jednak w tym miejscu zapomnieć również o myszkach i klawiaturach Bluetooth  czy urządzeniach linii Surface. Szczególnie ta ostatnia zdołała wypracować dobrą renomę na rynku, ale podobno nie będzie miało to wpływu na smutne zakończenie jej historii...

Money, money, money

Podstawa biznesu to zarabianie pieniędzy. Każdy nierentowny dział firmy, który nie ma przed sobą świetlanej przyszłości, musi albo zostać gruntownie zmodernizowany albo zamknięty. Taki problem miało do niedawna Sony ze swoją częścią odpowiedzialną za smartfony. Na szczęście Japończykom udało się z powodzeniem wprowadzić zmiany i nagle zaczęli  zarabiać na telefonach. Niewiele, ale to wciąż lepsze od uzyskiwania strat.

W przypadku serii Surface sytuacja rynkowa nie jest bajkowa. Owszem, w skali światowej sprzedaje się wiele tych urządzeń, jednak w porównaniu do konkurencji nie są to wybitne liczby. Co ważniejsze, Microsoft prawie w ogóle na nich nie zarabia. W porównaniu do przychodów zapewnianych przez np. Azure, produkty 2w1 wypadają wręcz śmiesznie, ale trudno też porównywać te dwa segmenty. Na jednym Amerykanie to czołowa firma, a na drugim przede wszystkim uznawani są za twórców oprogramowania.

Nikomu niepotrzebny wzór

Surface to linia stanowiąca wskazówkę dla innych producentów, jak powinni robić ultramobilne hybrydy i laptopy. Oferowane modele są smukłe, ładne i z dobrą specyfikacją. W dodatku wyróżniają się rysikiem Surface Pen oraz znakomitymi, dotykowymi wyświetlaczami o proporcjach 3:2. W tej beczce miodu mamy również dwie łyżki dziegciu. Pierwsza to bardzo wysoka cena, a druga to mocno ograniczone możliwości naprawy albo w ogóle ich brak. Na przykład w Surface Book nic nie da się wymienić bez uszkodzenia obudowy. Piękne, acz kruche dzieło techniki.

Oprócz niezadowalających wyników finansowych również partnerzy Microsoftu nie patrzą przychylnym okiem na Surface. Dobrze, że coś takiego istnieje, tylko czemu w ten sposób odbiera im część sprzedaży? Wskutek tego wszystkiego podobno w 2019 roku możemy doczekać się wielkiego wydarzenia – po 7 latach być może pożegnamy tą linię produktów. Czy będzie czego żałować i czy rzeczywiście nie są to zmyślone wiadomości?

Prezes z chmury

Satya Nadella to człowiek, który jasno wskazał cel Microsoftu. Każda konferencja giganta z Redmond tylko podkreśla, że najważniejszy segment dla nich to usługi. Podkreślają to jeszcze wyniki finansowe poszczególnych działów. Mogę tu wspomnieć o wszystkich usługach chmurowych na czele z Azure, Office 365 czy Windowsem. Szczególnie ciekawe jest to, że najsłynniejszy system operacyjny świata będzie dostępny dla klientów biznesowych na abonament. Moim zdaniem to tylko kwestią czasu aż podobne rozwiązanie będzie dostępne normalnie dla każdego klienta.

Patrząc na to wszystko, nie sposób nie zauważyć, ze nie ma tu szczególnie miejsca na Surface. Wspaniale mieć w ofercie flagowe produkty. Nadella to jednak trzeźwo myślący CEO, który stawia przede wszystkim na ukierunkowanie firmy w stronę oprogramowania i chmury. Następca Ballmera w końcu zakończył już zresztą żywot linii Lumia, która okazała się ogromną porażką rynkową, czy wearables Band. Surface wydaje się być nawet kolejnym produktem do skreślenia na liście.

Po co Microsoftowi Surface?

Apple ma swoje Macbooki, Google Pixele i Pixelbooka, więc Microsoft słabo by wypadł, jakby nie miał w swojej ofercie nic podobnego. Flagowy produkt z własnym systemem – taki wzorzec dla pozostałych producentów. Kluczowa różnica w tym wszystkim polega na tym, że z Windowsa korzysta wiele innych firm. Naturalnym jest, że nie chcą zbyt dużej konkurencji ze strony twórcy samego oprogramowania. Podobno przedstawiciele, m.in. Dell, chcieli, aby producent z Redmond jedynie zwolnił nieco w temacie Surface. Jako że ta prośba została spełniona, można mieć już pewne wątpliwości co do podanej szerszej publiczności plotki, jakoby produkty z okienkami na obudowie odeszły na śmietnik historii.

Im więcej dostępnych urządzeń, tym lepiej dla nas, klientów. Mamy większy wybór, a kolejni uczestnicy wyścigu o nasz portfel jedynie motywują resztę do tworzenia jeszcze lepszych produktów. Przynajmniej teoretycznie. Zresztą nie ma co się oszukiwać, ale Surface staje się powoli modelem, które przekonuje do siebie designem i baterią oraz wysoką ceną, które czyni je bardziej ekskluzywnym. High-end, mający rywalizować bezpośrednio z Macbookiem. Jedyny problem to wciąż druzgocąca przewaga tego drugiego pod względem sprzedaży.

Cloud first

Microsoft pokazał już innym, jak się to robi. Teraz mógłby zejść ze sceny producentów hardware’u w blasku chwały – jego partnerzy, np. Dell, Lenovo czy Asus, zadbają o stworzenie jeszcze lepszych komputerów. Firma kierowana przez Nadellę będzie mogła z kolei się skupić na tym, co robi najwięcej. Chyba że rzeczywiście będą chcieli utrzymać serię Surface, jako dowód, że mimo wszystko w Redmond też potrafią robić hardware.

Ktoś z Was w ogóle tęskniłby za Surface’ami?

źródło: The Register